Okresy optymizmu i relatywnie niezłych wyników przetykane są dołkami z wielkimi stratami, a w skrajnych przypadkach nawet wyciąganiem ręki po pomoc publiczną. Czy ktoś przerwie ten zaklęty krąg?
Dziś władze LOT się chwalą, że firma wychodzi na prostą, szykują się dobre wyniki. Zapowiadane są nowe trasy, np. do Seulu. Trudno jednak zapomnieć, że to już było. LOT nieraz miał wyjść na prostą. Kończyło się jak zwykle, gdy firma kolejny raz stawała na krawędzi bankructwa.
Klienci są bezwzględni i o ile dziś patriotyczne zachowania na zakupach są w jak najlepszym tonie, o tyle trudno liczyć, że tylko z tego powodu zaczną wybierać ofertę polskiego przewoźnika.
Firma walczy więc o pasażerów poszukujących okazji na lotach długodystansowych. Te transatlantyckie były zawsze mocną stroną polskiego przewoźnika, cieszyły się popularnością zwłaszcza wśród starszych pasażerów, którzy chcieli uniknąć kłopotliwych przesiadek. Dla młodego pokolenia przesiadka to żaden problem, a z Londynu do Nowego Jorku lotów jest tyle, że rozkład przypomina komunikację miejską. Nie mówiąc o cenach, które są także bardzo konkurencyjne.
Linie rosyjskie i ukraińskie wożą Polaków do Azji. Tych, którzy spróbowali takich lotów, nie będzie łatwo skłonić do zmiany. Niedawno leciałem do Moskwy – połowa wypełnionego do ostatniego miejsca samolotu spotkała się później przy stanowiskach z lotami do Tajlandii, a zwłaszcza Chin.