Reklama

Zdrowy obywatel to zdrowa Polska

Stara zasada służby zdrowia mówi, że taniej zapobiegać, niż leczyć. Złośliwi dodają do tego, że najtaniej jest grzebać, a najbardziej złośliwi mówią tak o całym systemie opieki zdrowotnej w naszym kraju.

Aktualizacja: 10.07.2016 20:48 Publikacja: 10.07.2016 20:29

Andrzej Malinowski

Andrzej Malinowski

Foto: materiały prasowe

Nie wiem, czy takie postawienie sprawy jest bliskie prawdzie – to, jak jest w rzeczywistości, pokaże I Kongres Zdrowia Pracodawców RP, który odbędzie się pod koniec września w Warszawie.

To dość charakterystyczne, że obietnice dotyczące ochrony zdrowia składane społeczeństwu przez polityków należą do najrzadziej realizowanych. I to nie tylko w skali krajowej, ale i globalnej. Wystarczy wspomnieć, że świat miał się już dawno doczekać stuprocentowej profilaktyki nowotworów, eliminacji HIV, a Barack Obama osiem lat temu obiecał Amerykanom powszechne państwowe ubezpieczenie zdrowotne. Problem jest więc ogólnoświatowy, ale mnie obchodzi wyłącznie nasze podwórko.

To wprost zadziwiające, jak konsekwentnie temat ochrony służby zdrowia był marginalizowany w naszym kraju. Tym bardziej że jest jednym z najważniejszych.

Z całym szacunkiem dla innych ważkich debat, ale kwestia uzgadniania płci, która tak elektryzowała ostatnio nasze życie publiczne, dotyczy zaledwie cząstki społeczeństwa. Ochrona zdrowia dotyczy zaś 100 procent społeczeństwa polskiego – ponad 38 milionów osób. Tymczasem państwo – jedyny świadczeniodawca – nie potrafi swoim obywatelom zapewnić opieki medycznej dobrej jakości!

Czy do urzędników i polityków nie może dotrzeć, że zdrowe społeczeństwo to większa produktywność, dłuższa aktywność zawodowa, większe przychody budżetowe? Zdrowie się opłaca! Kiedy wy to wreszcie zrozumiecie?

Reklama
Reklama

Wydaje mi się zresztą, że każdy w Sejmie oraz rządzie – tym i poprzednich – o tym wie. Tylko wszyscy mają zakodowane, że zdrowiem, a właściwie chorobami, zajmuje się Ministerstwo Zdrowia do spółki z Narodowym Funduszem Zdrowia. A to takie autonomiczne, by nie rzec suwerenne, królestwo i tam się wszystko decyduje. W związku z tym i debata publiczna na ten temat okazuje się niepotrzebna.

Zgubiono w ten sposób zupełnie najważniejszą kwestię – dobro pacjenta. Zamiast tego serwuje się nam zastępczy temat podziału na prywatną i publiczną służbę zdrowia oraz ich wzajemne relacje.

A przecież czy prywatna, czy publiczna – w obu wypadkach nadrzędnym celem jest zdrowie pacjenta. Jakość i skuteczność leczenia powinny być jedynymi kryteriami oceny. Po co więc sztucznie oddzielać leczenie państwowe od prywatnego?

Jak więc zorganizować lecznictwo jako całość? Jak uczynić tę branżę przede wszystkim skuteczną i przy tym dochodową? Bo powtarzam – zdrowe społeczeństwo to społeczeństwo produktywne i bogate.

I Kongres Zdrowia Pracodawców RP ma dać nam wszystkim szansę na podjęcie rzetelnej debaty na temat inwestycji w zdrowie w zupełnie nowy sposób. Jest ona konieczna, bo Polacy są coraz starsi, nakłady finansowe trzeba będzie więc zwiększać – i jak najlepiej je wykorzystywać. Bez wsparcia systemu publicznego prywatnym tego się osiągnąć nie da.

Nie chodzi przy tym tylko o bieżące leczenie, ale także o skuteczną profilaktykę – która w gruncie rzeczy oznacza silniejszą i bardziej konkurencyjną gospodarkę. O to, co tak ambitnie stawiamy sobie za cel w najbliższych latach. Nie osiągnie go chore, mało wydajne społeczeństwo, a tym bardziej chory system zdrowia.

Reklama
Reklama

Cele mamy ambitne, przygotowanie bardzo dobre, oby jeszcze państwo dorosło do tej debaty. Wszystkim nam to wyjdzie na zdrowie.

Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP

Opinie Ekonomiczne
Michał Duszczyk: Byliśmy potęgą, ale dziś ogrywają nas Niemcy
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Mroźny oddech Syberii i Arktyki
Opinie Ekonomiczne
Adam Roguski: Prognozy tylko dla odważnych
Opinie Ekonomiczne
Marcin Mazurek: Powell się stawia, a to wywraca stolik
Opinie Ekonomiczne
Od gospodarki nadmiaru do gospodarki umiaru
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama