Dobrze to widać na przykładzie problemów branży budowlanej i energetycznej. Widoczny od kilku miesięcy boom budowlany zamiast firmy cieszyć (wszak daje szansę, by zarobić więcej) wywołuje ból głowy zarówno u inwestorów zamawiających prace budowlane, jak i firm wykonawczych. Rosnący popyt na materiały i ręce do pracy nakręca bowiem spiralę kosztów. Nic więc dziwnego, że firmy obawiają się powtórki sytuacji z czasów boomu sprzed Euro 2012, który zakończył się serią bankructw wielu firm i likwidacją tysięcy miejsc pracy w budownictwie.