Rz: GPW wprowadziła indeksy WIG30, WIG50 i WIG250. Teraz zarząd giełdy zdecydował o powrocie do „starego" zestawu indeksów WIG20, mWIG40 i sWIG80. Po co to całe zamieszanie?
Wiesław Rozłucki:
Decyzja o wprowadzeniu WIG30 była podjęta w nadziei, że obroty na giełdzie będą dalej rosły, a koniunktura będzie się poprawiać. Gdyby rzeczywiście tak się stało, wydaje mi się, że byłaby to decyzja usprawiedliwiona.
Nadzieje te jednak się nie spełniły...
Rzeczywiście. Trzeba podkreślić, że każdy decydent w takich warunkach musi zastanowić się nad konkretnymi działaniami. Bardzo niebezpieczne jest trwanie przy danym poglądzie, gdy sytuacja dookoła się zmienia. Decyzja zarządu GPW jest więc dostosowaniem się do obecnych warunków.
Niewykluczone, że warunki niedługo znów się zmienią. ?Co wtedy?
Zarząd giełdy po starannym zbadaniu rynku, oczekiwań różnych grup inwestorów przedstawił bardzo przekonujące argumenty, że ten zestaw będzie najlepszy dla naszego rynku. Argumenty te trafiły nie tylko do mnie, ale także do pozostałych członków Rady Giełdy, dlatego też decyzję tę oceniam pozytywnie.
Czy zarząd GPW był równie przekonujący w kwestii długości sesji oraz przyszłości kontraktów terminowych?
Dyskusja na te tematy jest o wiele bardziej skomplikowana. Badania przeprowadzone przez zarząd giełdy pokazały, że nie ma zgody wśród uczestników rynku co do tego, jakie rozwiązania trzeba zastosować. Jedni byli za zmianami, drudzy za utrzymaniem aktualnego stanu rzeczy, a jeszcze inni w ogóle nie mieli zdania na ten temat. Co gorsza, ta ostatnia grupa była najliczniejsza. Jeżeli np. mowa o kontraktach terminowych, to pamiętamy, że futures z mnożnikiem 20 zł funkcjonowały w okresie wyjątkowo niskiej zmienności, co przełożyło się na wolumen obrotu. Pamiętajmy także, że mnożnik 20 zł oznacza niższe koszty, co w dłuższej perspektywie zawsze jest dobre dla rynku. W takich warunkach trudno podejmować decyzje.
rozmawiał Przemysław Tychmanowicz