Reklama

Królowa savoir-vivre’u

Często się mówi, że to dyplomacja ustanawia uniwersalne wzory eleganckiego i kulturalnego zachowania. Ostatnio kolejnej już lekcji manier udzieliła mi pani Katarzyna Kacperczyk, wiceminister w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

Aktualizacja: 09.08.2015 22:02 Publikacja: 09.08.2015 21:00

Andrzej Malinowski

Andrzej Malinowski

Foto: materiały prasowe

Trzeba przyznać, że są to zwyczaje nieco odmienne od powszechnie uznanych.

Podczas niedawnej wizyty delegacji polskich przedsiębiorców w Izraelu pani minister zaczęła ustawiać agendę, choć o to żaden ze współorganizatorów imprezy – ani Pracodawcy RP, ani Stowarzyszenie Przemysłowców Izraela – jej nie prosił. No, ale od dawna wiem, że przecież urzędnicy lepiej się znają na biznesie od reprezentantów środowisk biznesowych.

Tym razem MSZ zwróciło się do mnie o wytypowanie szefa placówki dyplomatycznej, który szczególnie przysłużył się polskim firmom za granicą. Zwycięzca w listopadzie otrzyma statuetkę i nagrodę finansową. Poproszono mnie o przedstawienie kandydatur. No i do tego momentu wszystko jest jak najbardziej niezaskakujące. Ale spójrzmy na koniec listu pani wiceminister: „w naszej ocenie aktywność i zaangażowanie w tym obszarze wykazali ambasadorowie w Brazylii, na Białorusi, w Chile, Iranie, Kanadzie, Rumunii i Singapurze". Tak więc jest wolny konkurs, a na końcu wskazówka, na kogo głosować. Wskazówka ze strony organizatora, przekazana oficjalnie, bez żadnego skrępowania. Przyznaję, wiele widziałem, ale to zrobiło na mnie wrażenie. Nawet kiedy gangsterzy w USA ustawiali walki bokserskie, to robili to po cichu.

Czy gdyby pani Kacperczyk została szefową Państwowej Komisji Wyborczej, to też kazałaby wieszać w lokalach wyborczych informację: „Szanowny Wyborco, masz wolny wybór, ale PKW rekomenduje ci głosowanie na kandydata X lub ewentualnie kandydata Y"? A może pani minister powinna zostać szefową totolotka? Tylko wyobraźmy sobie taki komunikat: „Szanowni Państwo, sugerowane przez Totalizator Sportowy wyniki jutrzejszego losowania to...". Wyścigi konne, Komitet Noblowski, jurorzy „Tańca z gwiazdami" i wyborów Miss Polonii, wszyscy oni mogliby wziąć przykład z pani Kacperczyk, pozbawiając głosujących tej drażniącej niepewności co do wyniku.

Tyle że ja osobiście nie chcę głosować na kandydatów, których pani Kacperczyk ustawiła już w roli zwycięzców, bo z całym szacunkiem dla zasług tamtych, dobrych dyplomatów, nagrodziłbym ambasadora w kraju, który jest kluczowy dla naszej gospodarki. Nagrodziłbym człowieka, który wychodzi biznesowi naprzeciw i nie boi się mierzyć z zagadnieniami kontrowersyjnymi. Takiego, który sam podejmuje inicjatywy, zamiast na nie czekać, i robi to kompleksowo, z wizją na przyszłość, ale wizją opartą na ciężkiej pracy i racjonalnych podstawach. Cóż z tego, skoro szanse ma małe, bo nie ma go wśród osób, które MSZ umieścił na ściągawce?

Reklama
Reklama

Osobiście mam inne ważne sprawy do załatwiania niż narzekanie na obyczaje, lekcje dobrych manier to nie moja domena. Nie zmienia to jednak faktu, że od wiceminister spraw zagranicznych należałoby oczekiwać zachowywania pewnych podstawowych standardów znanych, wydawałoby się, każdemu, jak choćby tego, że kiedy się organizuje konkurs, to nie sugeruje się odpowiedzi.

Andrzej Malinowski prezydent Pracodawców RP

Opinie Ekonomiczne
Anita Błaszczak: Demograficzny efekt motyla
Opinie Ekonomiczne
Ekspert: Innowacje w świecie uzbrojonej globalizacji. Jaki kierunek dla Polski?
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Niezastępowalny konsument
Opinie Ekonomiczne
Anna Miazga: Quo vadis, zrównoważony rozwoju?
Opinie Ekonomiczne
Marek Kutarba: Mamy szansę nie być już doświadczalnym poligonem Rosji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama