Reklama

Węgiel to nie czarne złoto

Polska może i powinna stać się wiodącym dostawcą węgla dla europejskiej energetyki. To pozwoli nawet na zwiększenie wydobycia – mówi australijski ekspert od rynku surowców.

Publikacja: 01.02.2016 20:00

Węgiel to nie czarne złoto

Foto: materiały prasowe

Stały spadek cen ropy naftowej na światowych giełdach, obserwowany od kilkunastu miesięcy, został przyśpieszony decyzją o uchyleniu międzynarodowego embargo nałożonego na Iran po rewolucji w tym kraju w roku 1978. Po niemal 40 latach nieobecności na rynek powraca gracz mający duże zasoby tego surowca. Zapewne nie będzie on skory do koordynowania swojej polityki cenowej z kartelem OPEC. Dla konsumentów to bardzo dobra wiadomość. Będziemy płacić wyraźnie mniej za paliwo na stacjach benzynowych. Będzie to zapewne miało pozytywny wpływ na wiele gałęzi gospodarki narodowej.

Jednak dobre wiadomości z rynku ropy naftowej oznaczają złe dla rynku węgla. Spadek cen ropy oznacza, niestety, spadek cen węgla na światowych giełdach. Jeśli nic nie zmienimy w dotychczasowym działaniu, ceny na polskim rynku będą coraz bardziej odstawać od cen światowych. Przy zglobalizowanym rynku oznacza to wypychanie polskiego węgla i trwałą nierentowność jego wydobycia.

Towar, który trzeba sprzedać

Założenia reformy przygotowane przez rządowych planistów w roku 2015 będą musiały ulec poważnej weryfikacji. Największym wyzwaniem jest zmiana nastawienia do węgla jako takiego. Zbyt wielu może postrzegać nadal polski węgiel jako czarne złoto wymagające szczególnej ochrony, a nie towar, który należy przede wszystkim efektywnie sprzedawać. Przy przekonaniu, że liczy się tylko wydobycie (najczęściej na tzw. zwał, czyli hałdę), sprzedaż staje się mniej istotna i jest zmartwieniem kogoś innego. Pozostaje pytanie kogo? Bo przecież węgiel, czy nam się to podoba czy nie, jest towarem, który powinien podlegać regułom znanym z każdego innego rynku. W przypadku braku dostatecznego rynku zbytu nadmierna podaż powoduje spadek jego ceny, a dodatkowo ewentualna zła jakość w połączeniu z utratą płynności finansowej generują zbyt wysokie koszty wydobycia i wykluczają z rynku. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że lobby ekologiczne uznało, że CO2 pochodzące ze spalania węgla jest gorszym rodzajem CO2 niż to pochodzące ze spalania drewna czy gazu.

Mam świadomość, że dla wielu twierdzenie, że węgiel to towar, może brzmieć jak herezja. Ale polski węgiel musi stać się towarem zdolnym do konkurowania na światowych rynkach. Towarem, który stanie się marką rozpoznawalną na rynkach. Bo tylko marka daje szansę na zwiększenie dochodów. Pora, żeby po 25 latach od początku transformacji podjąć działania zmierzające do zmiany postrzegania węgla jako towaru, którego markę jesteśmy w stanie wypromować chociażby w Europie.

Polscy górnicy wciąż wspominają czasy, gdy w Polsce wydobycie węgla rosło, przekraczając magiczne 100 mln ton. Zawód górnika cieszył się wówczas powszechnym prestiżem, dawał gwarancję dostatniego życia. Ale ten czas oznaczał także system pracy niszczący życie rodzin, rabunkową gospodarkę złożami, częste wypadki powodujące śmierć lub kalectwo górników, niszczenie środowiska naturalnego.

Reklama
Reklama

Dzisiaj polski węgiel jest przed kluczowymi decyzjami, które wkrótce musi podjąć rząd. Co można i trzeba zrobić, by górnictwo odzyskało efektywność i pozostało miejscem pracy dla dziesiątków tysięcy ludzi, zapewniającym jednocześnie zrównoważony rozwój miejscowości górniczych, a także bezpieczeństwo energetyczna Polski?

Należy zadbać o pozyskanie nowych rynków zbytu, najlepiej eksportowych, zmodernizować i powiększyć wydobycie przy jednoczesnym kontrolowanym poziomie zatrudnienia, tak aby stosunek przychodów do ponoszonych kosztów uległ znacznemu podwyższeniu, zbliżając nas do cen rynkowych istniejących na światowych rynkach. Dzisiaj to ok. 35 dolarów za tonę przy średniej cenie w Polsce wynoszącej 60 dolarów. Nie da się tego zrobić bez prywatnych inwestorów, zwłaszcza tych mających doświadczenia i niezbędny do takich działań kapitał. Dzisiaj w Polsce działają już prywatne kopalnie. Najlepszym przykładem jest Silesia wydobywająca na Śląsku. Należy też wspomnieć o Bogdance z czasów przed jej częściową renacjonalizacją. To dobrze pokazuje, że prywatni inwestorzy potrafią podołać wyzwaniom i szybciej reagować na zmiany rynku.

Proces pozyskania koncesji na wydobycie węgla, połączony z systemem instytucji Nadzoru Górniczego, gwarantuje, że każdy podmiot, niezależnie od struktury własności, który uzyska taką koncesję, musi wypełnić wszystkie zdefiniowane w przepisach prawa i zobowiązania dotyczące bezpieczeństwa środowiska naturalnego oraz bezpieczeństwa wydobycia. Samo prowadzenie wydobycia nie powoduje zmiany własności pokładów węgla. Nadal będą one własnością państwa.

Polska jest niezwykle interesującym rynkiem węgla ze względu na swoje zasoby, potencjał wytwórczy i położenie. Bo mimo że kolejne kraje UE ogłaszają odejście od energetyki opalanej węglem, to rzeczywiste wygaszanie i wyłączanie z systemu energetycznego elektrowni węglowych w Europie potrwa kolejne 20–30 lat. To czas, w którym Polska może i powinna stać się wiodącym dostawcą węgla dla europejskiej energetyki. 28 Państw UE konsumowało w ostatnich latach ok. 740 mln ton rocznie węgla brunatnego i kamiennego. Mniej więcej 30 proc. surowca było importowane. Mówimy o rynku, którego lwia część może i powinna być zagospodarowana przez Polskę.

Czas na „polish coal"

Podmioty zajmujące się sprzedażą muszą odejść od polityki „sprzedać i zapomnieć" w stronę budowy marki „polish coal" jako synonimu wysokiej jakości i gwarancji dostawy na czas. Jak wszystko we współczesnym świecie, tak i węgiel stał się po prostu towarem. Im szybciej to zrozumiemy, tym szybciej nastąpią pożądane zmiany w zakładach górniczych, które mają szanse stać się rentownymi producentami.

Takie działania wymagają współpracy i wzajemnego zrozumienia obecnej sytuacji przez wszystkich związanych z sektorem wydobywczym, tak rządzących, jak i górników. Nie możemy tylko mówić o ograniczeniu wydobycia. Wręcz odwrotnie, musimy zwiększyć je pod warunkiem zabezpieczenia najpierw nowych stabilnych rynków zbytu. Bowiem czas wydobycia dla wydobycia minął. Zwłaszcza że trwająca modernizacja polskich elektrowni oznacza spadek zapotrzebowania na węgiel. Nowe bloki dzięki większej sprawności zapewnią większe ilości energii przy mniejszej ilości spalanego węgla.

Reklama
Reklama

Pozostaje więc nowy rynek – eksport. A ten wymaga stabilnych dostaw wysokiej jakości towaru, gwarancji terminowej dostawy i rozsądnej ceny. To się da zrobić. Tylko trzeba uwierzyć, że Polska nie jest samotną wyspą w obszarze węgla. Zakaz pomocy publicznej, także w górnictwie, będzie egzekwowany przez instytucje europejskie. Pozostaje więc dostosować się do nowych reguł.

Są inwestorzy gotowi zaryzykować znaczące środki na budowę nowych kopalń wykorzystujących nowatorskie rozwiązania pozwalające znacząco obniżyć koszty wydobycia węgla. Są także tacy inwestorzy, którzy są gotowi przejąć istniejące kopalnie i podjąć się trudu ich modernizacji, współpracując z obecną ich załogą. Zapewne większość kopalń pozostanie w rękach państwa. Także tam muszą zostać uruchomione procesy, o których piszę. Bez tego będziemy mieli ciągle nawracające problemy z węglem. Dlatego nie ma co odkładać decyzji. Polskie górnictwo stać na rozwój i konkurencyjność na rynkach europejskich, tak aby cała brać górnicza oraz społeczeństwo mogły czerpać zyski i być dumne z dobra narodowego, jakim jest polski węgiel kamienny.

Autor od 2011 r. jest niezależnym członkiem Rady Dyrektorów Balamara Resources Ltd. Ma bogate doświadczenie na rynku inwestycji kapitałowych. Przez wiele lat zaangażowany był w życie polityczne Australii, pracując m.in. w Urzędzie Rady Ministrów rządu stanu Australia Zachodnia. Firma Balamara chce zainwestować w wydobycie węgla kamiennego m.in. w woj. lubelskim

Opinie Ekonomiczne
Cezary Szymanek: Europa w cieniu Donalda Trumpa. Paradoks Davos 2026
Opinie Ekonomiczne
Iwona Trusewicz: Dlaczego były kanclerz Niemiec broni rosyjskich interesów w UE?
Opinie Ekonomiczne
Eksperci: Koniec mitu taniej energii. OZE to bezpieczeństwo energetyczne Polski
Opinie Ekonomiczne
UE może stać się ofiarą amerykańskiej dominacji energetycznej
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Davos, czyli tam i z powrotem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama