Stały spadek cen ropy naftowej na światowych giełdach, obserwowany od kilkunastu miesięcy, został przyśpieszony decyzją o uchyleniu międzynarodowego embargo nałożonego na Iran po rewolucji w tym kraju w roku 1978. Po niemal 40 latach nieobecności na rynek powraca gracz mający duże zasoby tego surowca. Zapewne nie będzie on skory do koordynowania swojej polityki cenowej z kartelem OPEC. Dla konsumentów to bardzo dobra wiadomość. Będziemy płacić wyraźnie mniej za paliwo na stacjach benzynowych. Będzie to zapewne miało pozytywny wpływ na wiele gałęzi gospodarki narodowej.
Jednak dobre wiadomości z rynku ropy naftowej oznaczają złe dla rynku węgla. Spadek cen ropy oznacza, niestety, spadek cen węgla na światowych giełdach. Jeśli nic nie zmienimy w dotychczasowym działaniu, ceny na polskim rynku będą coraz bardziej odstawać od cen światowych. Przy zglobalizowanym rynku oznacza to wypychanie polskiego węgla i trwałą nierentowność jego wydobycia.
Towar, który trzeba sprzedać
Założenia reformy przygotowane przez rządowych planistów w roku 2015 będą musiały ulec poważnej weryfikacji. Największym wyzwaniem jest zmiana nastawienia do węgla jako takiego. Zbyt wielu może postrzegać nadal polski węgiel jako czarne złoto wymagające szczególnej ochrony, a nie towar, który należy przede wszystkim efektywnie sprzedawać. Przy przekonaniu, że liczy się tylko wydobycie (najczęściej na tzw. zwał, czyli hałdę), sprzedaż staje się mniej istotna i jest zmartwieniem kogoś innego. Pozostaje pytanie kogo? Bo przecież węgiel, czy nam się to podoba czy nie, jest towarem, który powinien podlegać regułom znanym z każdego innego rynku. W przypadku braku dostatecznego rynku zbytu nadmierna podaż powoduje spadek jego ceny, a dodatkowo ewentualna zła jakość w połączeniu z utratą płynności finansowej generują zbyt wysokie koszty wydobycia i wykluczają z rynku. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że lobby ekologiczne uznało, że CO2 pochodzące ze spalania węgla jest gorszym rodzajem CO2 niż to pochodzące ze spalania drewna czy gazu.
Mam świadomość, że dla wielu twierdzenie, że węgiel to towar, może brzmieć jak herezja. Ale polski węgiel musi stać się towarem zdolnym do konkurowania na światowych rynkach. Towarem, który stanie się marką rozpoznawalną na rynkach. Bo tylko marka daje szansę na zwiększenie dochodów. Pora, żeby po 25 latach od początku transformacji podjąć działania zmierzające do zmiany postrzegania węgla jako towaru, którego markę jesteśmy w stanie wypromować chociażby w Europie.
Polscy górnicy wciąż wspominają czasy, gdy w Polsce wydobycie węgla rosło, przekraczając magiczne 100 mln ton. Zawód górnika cieszył się wówczas powszechnym prestiżem, dawał gwarancję dostatniego życia. Ale ten czas oznaczał także system pracy niszczący życie rodzin, rabunkową gospodarkę złożami, częste wypadki powodujące śmierć lub kalectwo górników, niszczenie środowiska naturalnego.