Reklama

Minister gra na czas, denerwując związki

Solidarność stawia ministra zdrowia pod ścianą i żąda od niego deklaracji w sprawie podwyżek dla zawodów medycznych. To odpowiedź na propozycje urzędników z Miodowej.

Aktualizacja: 05.04.2018 22:51 Publikacja: 04.04.2018 19:13

Minister gra na czas, denerwując związki

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Wszystko wskazuje na to, że zapowiadane podwyżki dla pracowników niemedycznych nie zostaną zrealizowane. Ministerstwo Zdrowia, obawiając się, że budżet nie wytrzyma obciążenia wyższymi pensjami, stara się odsunąć decyzje o ich przyznaniu. Teraz, zamiast o kwotach, chce rozmawiać o dodatkowych urlopach dla lekarzy i pielęgniarek.

W lutym „Rzeczpospolita" jako pierwsza opisała projekt rozporządzenia, w którym resort gwarantował minimalne wynagrodzenie wszystkim pracownikom szpitali. Regulacje miały objąć także wykonujących tzw. zawody niemedyczne, czyli salowe, sprzątaczki czy laborantów. Ale gdy wpłynęły opinie partnerów społecznych, resort zaczął się wycofywać rakiem.

– Dokonaliśmy analizy propozycji partnerów społecznych i skutki każdej z nich są wielomiliardowe. W wyniku zmiany, jaka zaszła w Ministerstwie Zdrowia, zmieniło się także podejście do kwestii wynagrodzeń – mówiła podczas posiedzenia Rady Dialogu Społecznego wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko. Dodała, że wyższe pensje są tylko jednym ze składników wynagrodzenia, a do pracy w szpitalach można zachęcać także przywilejami. – To mogą być dodatkowe urlopy czy stypendia – mówiła wiceminister zdrowia.

To nie spodobało się związkom zawodowym. Zdaniem Marii Ochman, przewodniczącej ochrony zdrowia NSZZ Solidarność, to gra na czas. Postępowanie resortu niepokoi też rezydentów, którzy na początku lutego podpisali z ministerstwem korzystne dla lekarzy porozumienie.

– Zamiast konkretów w sprawie wynagrodzeń proponuje się związkom zawodowym „szerszy kontekst", czyli stypendia ze środków unijnych dla pielęgniarek, które zaczynają pracę. To pokazuje, że na podwyżki nie ma pieniędzy i Ministerstwo Finansów liczy, że uda się przegadać związki zawodowe – ocenia Damian Patecki, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów.

Reklama
Reklama

Jego zdaniem takie postępowanie może skończyć się protestem zawodów, które nie porozumiały się z ministerstwem. – Nastroje są bardzo mocno podkręcone przez porozumienia pozawierane przez pana ministra – z rezydentami, ratownikami – przyznaje Maria Ochman.

Związkowców denerwuje próba dzielenia pracowników placówek służby zdrowia na medycznych i niemedycznych: – Czy sanitariusz, rejestratorka czy promowana przez pana ministra sekretarka medyczna nie wykonuje zawodu medycznego? Dziś o personelu medycznym mówi się tylko w kontekście dwóch zawodów: lekarzy i pielęgniarek – mówi Maria Ochman.

Resort zapewnia, że sprawa wynagrodzeń nie jest jeszcze przesądzona. – Te kwestie są nadal przedmiotem dyskusji w Radzie Dialogu Społecznego. Ostateczny kształt ewentualnego projektu, jak też termin jej wejścia w życie będzie zależał od wyniku tej dyskusji – poinformował nas Krzysztof Jakubiak, rzecznik resortu zdrowia.

Ochrona zdrowia
Od kilku do 80 pacjentów na godzinę. „Rzeczpospolita” ustaliła, jak obciążone są SOR-y
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ochrona zdrowia
Leczenie bólu w szpitalach. NFZ wykrywa nieprawidłowości. W tle pieniądze
Ochrona zdrowia
Więcej pacjentów z szansą na odszkodowanie z pominięciem sądu. Zapowiedź zmian
Ochrona zdrowia
Wiceminister zdrowia dla „Rzeczpospolitej”: Na oddziale muszą być minimum dwa porody dziennie
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama