Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych podjął decyzję o przygotowaniach do wszczęcia sporów zbiorowych i nie wyklucza strajku generalnego.

Związek wezwał premiera Mateusza Morawieckiego do „natychmiastowego” opublikowania w Dzienniku Ustaw tzw. ustawy covidowej, która czeka na publikację od 3 listopada, po podpisie prezydenta Andrzeja Dudy.

„Wszyscy pracownicy zatrudnieni w podmiotach leczniczych, którzy uczestniczą w wykonywaniu świadczeń zdrowotnych osobom chorym na Covid-19 lub osobom z podejrzeniem zakażenia wirusem SARS-CoV-2 z niecierpliwością czekają na wejście w życie zagwarantowanych ustawą dodatków miesięcznych do wynagrodzenia w kwocie 100 proc. ich miesięcznych wynagrodzeń” - podkreślił Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych w wydanym komunikacie.

Zapowiedzi pielęgniarek komentował w rozmowie z Polskim Radiem wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. - Jestem zdziwiony postawą pielęgniarek, aczkolwiek bardzo szanuję ten zawód. Chylę czoła przed ich naprawdę ciężką pracą. Ale jesteśmy w takim momencie, że myślenie o strajku, tym bardziej o strajku generalnym, jest bardzo nieroztropne - powiedział.

- Musimy jeszcze te kilkanaście tygodni przetrwać. Za nami jest już bardzo duży wysiłek. Niebawem pojawi się szczepionka. Mam nadzieję, że wrócimy do normalności. Wtedy będziemy rozmawiali o ewentualnych podwyżkach, prawie pracy, także pań pielęgniarek - dodał.

- Myślę, że nikt z Polaków w tej chwili nie zaakceptowałby strajku w służbie zdrowia - ocenił Kraska.

Wiceminister powiedział, że w budżecie nie ma dziesiątek miliardów złotych, aby dać podwyżki wszystkim pracownikom medycznym. - Nie mówię, że nie należą się te pieniądze, ale naprawdę w tej chwili naszego budżetu na to nie stać - tłumaczył.