To pierwszy taki raport zawierający szczegółowe wyliczenia dotyczącego wpływu COVID-19 na osób, które nie były zakażone koronawirusem, ale - z powodu innych schorzeń - potrzebowały pomocy lekarskiej.

Najważniejsze przyczyny zgonów nadliczbowych w pierwszym roku epidemii w Anglii to brak łóżek w szpitalach oraz braki kadrowe w placówkach ochrony zdrowia, spowodowane zakażeniami lekarzy i pielęgniarek.

Autorzy raportu na podstawie oficjalnych danych ustalili, że "między marcem 2020 a lutym 2021 roku były co najmniej 4 003 zgony nadliczbowe pacjentów szpitalnych w Anglii, do których by nie doszło, gdyby nie pandemia".

Czytaj więcej

Korea Płd: 95 proc. w pełni zaszczepionych, rekordowa liczba zakażeń

Autorzy zaznaczają przy tym, że liczba 4 003 to najniższy możliwy szacunek - w rzeczywistości liczba ta może być wyższa.

Przed pandemią w 97 proc. przypadków diagnostyka chorych zajmowała maksymalnie sześć tygodni.

W pierwszej fali epidemii w Anglii odsetek ten spadł do 56 proc. Obecnie wynosi 71 proc.

53 068

Tylu pacjentów nowotworowych wymagających pilnej terapii w Anglii rozpoczęło terapię z opóźnieniem w związku z COVID-19

Opóźnienia w diagnostyce wywarły m.in. "poważny negatywny wpływ" na leczenie pacjentów onkologicznych - czytamy w raporcie. Autorzy raportu wyliczają, że co najmniej 32 189 chorych na raka w Anglii nie jest leczonych, mimo że ich terapia powinna się już zacząć. "Szacujemy, że spośród pacjentów nowotworowych wymagających pilnej terapii, 53 068 rozpoczęło terapię później niż wynikałoby to z celu stawianego przez Narodową Ochronę Zdrowia (NHS)" - czytamy w raporcie. 

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Przyczyną opóźnień w rozpoczęciu terapii były - oprócz braku zasobów ochrony zdrowia - braki kadrowe spowodowane izolacją chorych na COVID-19 pracowników szpitali.