Chirurgia plastyczna nie rozwinęłaby się w tak szybkim tempie, gdyby nie obie wojny światowe. Wracający z frontów poważnie okaleczeni młodzi mężczyźni bardzo potrzebowali kogoś, kto da im nowe życie albo nawet prościej: nową twarz.

Jeśli wierzyć źródłom historycznym, marynarzem rannym w bitwie o Jutlandię był też pierwszy pacjent, u jakiego w 1917 r. wykonano operację plastyczną z prawdziwego zdarzenia. Mężczyzna nazywał się Walter Yeo, a operował go uznawany za ojca współczesnej „plastyki" sir Harold Gillies.

Ten urodzony w Nowej Zelandii, a następnie pracujący w Londynie otolaryngolog, opracował wiele technik nowoczesnej chirurgii. On również w 1946 r. przeprowadził jedną z pierwszych na świecie operacji zmiany płci.

Gdyby nie prace Gillies, do wiedzy naukowej umożliwiającej nam dziś przeszczepy twarzy moglibyśmy dojść o wiele później.

Twarz w foliowej torebce

Nim jednak przeszczepy stały się możliwe, trzeba było dowiedzieć się, jak na powrót dać twarz ludziom, którzy ją stracili, na przykład w nieszczęśliwych wypadkach. To po raz pierwszy udało się w 1994 roku w przypadku zaledwie dziewięcioletniej dziewczynki z Indii. I tu również przydały się metody wypracowane przez Gilliesa.

Twarz Sandeep Kaur oderwała młocarnia, w którą zaplątały się wcześniej jej włosy. Matka i ojciec natychmiast zawieźli ją do szpitala, zabierając ze sobą twarz dziecka, rozerwaną na dwa kawałki i owiniętą w plastikową torbę. Sandeep została wtedy zoperowana przez jednego z najlepszych mikrochirurgów w kraju, doktora Abrahama Thomasa.

Dwa lata później w podobnych okolicznościach uratowano twarz dorosłej kobiety w stanie Victoria w Australii.

Kolejnym etapem był częściowy przeszczep twarzy, który po raz pierwszy przeprowadzono we Francji 27 listopada 2005 r. Operację wykonali Bernard Devauchelle, Benoit Lengelé i Jean-Michel Dubernard w szpitalu w Amiens. Pacjentką była 38-letnia wówczas Isabelle Dinoire, której część twarzy oderwał jej własny pies.

Chirurdzy po raz pierwszy zastąpili wtedy utracone tkanki częścią twarzy pobranej od innej, nieżyjącej już kobiety. Operację Dinoire powszechnie uznaje się za pionierską. Kobieta po przeszczepie przeżyła jeszcze 11 lat, zmarła w kwietniu 2016 roku na raka. Zdaniem lekarzy nowotwór mógł być wywołany przez leki immunosupresyjne, zapobiegające odrzuceniu przeszczepu, które Dinoire zażywała przez wiele lat.

Nowa twarz, nowe życie

Pierwszego pełnego przeszczepu twarzy pobranej od zmarłego dawcy, pięć lat po operacji Dinoire, dokonali lekarze w Hiszpanii. 20-godzinny zabieg 30 marca 2010 r. przeprowadził zespół 30 pracowników Szpitala Uniwersyteckiego Vall d'Hebron w Barcelonie, którym kierował dr Joan Pere Barret. Pacjentem był 30-latek, kilka lat wcześniej przypadkowo postrzelony w twarz. Mężczyźnie przeszczepiono nie tylko skórę twarzy, ale też wszystkie mięśnie, zęby, żuchwę, szczękę, kości tworzące nos i policzki oraz nerwy i naczynia krwionośne. Wiadomość o przeprowadzeniu operacji podano dopiero pięć tygodni później, gdy lekarze uzyskali pewność, że zabieg się udał.

W tym samym roku sukces w przeszczepieniu całej twarzy, w tym kanalików łzowych i powiek, odnieśli też lekarze z francuskiego szpitala Henri-Mondor w Créteil. Na Polaków czas przyszedł niedługo później – w maju 2013 r. Na oddziale Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Gliwicach nową twarz zyskał Grzegorz Galasiński. 33-letni w chwili zabiegu mężczyzna uległ wcześniej wypadkowi w trakcie pracy – jego twarz wciągnęła maszyna do pakowania kostki brukowej. Wcześniej próbowali ją Galasińskiemu przyszyć lekarze z Wrocławia. To się nie udało – tkanki uległy martwicy, bo zbyt późno dostarczono oderwaną twarz do szpitala.

Operacja Grzegorza Galasińskiego trwała 27 godzin, a kierował nią profesor Adam Maciejewski, jedyny Polak w prestiżowym Amerykańskim Towarzystwie Chirurgii Rekonstrukcyjnej i Mikronaczyniowej. Zespół profesora już wówczas znany był z pionierskich dokonań. Lekarze z Gliwic mieli na koncie sukcesy takie, jak odbudowa języka z fragmentu ręki czy krtani z żebra u pacjentów chorych na raka. Gotowość do przeprowadzenia pierwszej w Polsce operacji przeszczepu twarzy grupa śląskich chirurgów ogłosiła zresztą jakiś czas wcześniej. Szukano wtedy odpowiedniej pary – dawcy i biorcy przeszczepu. Osób, które łączy nie tylko płeć, ale też podobny wiek, fototyp skóry i kryteria immunologiczne, takie jak chociażby grupa krwi. Grzegorz Galasiński twarz otrzymał od o rok od siebie młodszego mężczyzny, Sławka z Białegostoku, który zginął w wypadku.

W połowie 2014 roku u Galasińskiego przeprowadzono jeszcze jeden pionierski zabieg – rekonstrukcję uzębienia. – To pierwszy tego typu przypadek na świecie – komentował na początku 2016 r., gdy wszystkie implanty w uzębieniu się przyjęły, Tomasz Pietrzak, rzecznik Prodenta Clinic, która wykonała zabieg. – Zabieg o tyle ryzykowny, że nigdy wcześniej nie wykonywany w szczęce przeszczepionej od dawcy, a do tego w żuchwie zespolonej aż z dziesięciu kawałków. Mimo wszystko zakończył się jednak sukcesem.