Reklama

Komputer formatu mini

Mieszczące się w dłoni urządzenia można podłączyć do zwykłego telewizora. I są tanie.

Aktualizacja: 07.04.2015 20:47 Publikacja: 07.04.2015 19:49

Intel Compute Stick może działać nawet z Windows. A mieści się w kieszeni. Fot. Juliusz Kornaszewski

Intel Compute Stick może działać nawet z Windows. A mieści się w kieszeni. Fot. Juliusz Kornaszewski

Foto: Rzeczpospolita

Komputer bez ekranu, klawiatury i myszy? W dodatku wkładany do gniazdka domowego telewizora? Czemu nie – wyglądające jak zwykłe pendrive'y niewielkie urządzenia chcą sprzedawać największe firmy na rynku – Google i Intel. To nowa kategoria gadżetów, która ma zaskakująco wiele zastosowań.

– Tego typu gadżety to jeden z najszybciej rosnących sektorów rynku – mówi Chris Green, analityk Davies Murphy Group. – Wydaje się, że ludziom podoba się pomysł posiadania komputera w obudowie przypominającej pendrive'a, który pozwala im na przeglądanie stron WWW i korzystanie z multimediów na dużym ekranie.

Taki komputer można wrzucić do kieszeni przed podróżą, a na miejscu wystarczy podłączyć go do dowolnego ekranu i zrobić prezentację lub dokończyć pisanie ważnego dokumentu. W witrynie sklepu można na dużym telewizorze wyświetlać interaktywne reklamy. Wreszcie w domu, w salonie, możemy przeglądać Internet lub obejrzeć film z YouTube – nawet na odbiorniku niewyposażonym w funkcje internetowe Smart TV. Wystarczy złącze HDMI – to samo, które wykorzystujemy do podłączania odtwarzacza Blu-ray czy dekoderów telewizji.

Pierwsi na rynku byli producenci niedrogich (w Polsce kosztują od 200 do 500 zł) gadżetów z Androidem podłączanych do telewizorów przez złącze HDMI. To najprostszy sposób, aby kilkuletni telewizor wyposażyć w nowe funkcje – takie jak Skype, przeglądarka WWW czy aplikacje do oglądania filmów przez sieć. Tańsze są natomiast przystawki firm Roku, Amazon czy Google, umożliwiające korzystanie z wybranych usług (np. oglądanie filmów z tabletów i smartfonów).

Teraz jednak producenci poszli dalej – oferują nie tylko „protezy" poszerzające możliwości odbiorników telewizyjnych, ale pełnowartościowe komputery. Kosztujący 149 dolarów Intel Compute Stick ma nawet możliwość uruchamiania popularnego systemu Windows. Wszystko w opakowaniu przypominającym pamięć USB do komputera. Wersja z systemem Linux ma być jeszcze tańsza i kosztować poniżej 100 dolarów.

Taki komputerek nie jest oczywiście demonem prędkości – nie bardzo nadaje się do gier. Według informacji producenta dysponuje cztero- rdzeniowym procesorem Intel Atom, pamięcią 2 GB i 32 GB miejsca na dane. Jest złącze USB i miejsce na karty pamięci. Komunikację ze światem zapewnia Wi-Fi, a z klawiaturą i myszą może łączyć się przez Bluetooth.

Proste urządzenie cieszy się ogromną popularnością. Przedsprzedaż w internetowym sklepie Amazon zakończono po wyczerpaniu całej zamówionej partii jeszcze przed premierą.

Reklama
Reklama

Identyczny pomysł ma Google. Wspólnie z Asusem internetowy gigant wyprodukował urządzenie o nazwie Chromebit – również wpinane w złącze HDMI telewizora. Ma być jeszcze tańsze niż propozycja Intela („poniżej 100 dolarów" – obiecują Amerykanie). Ale jednocześnie jest też prostsze i ma mniej funkcji niż Compute Stick.

Chromebit wyposażono bowiem w uproszczony system operacyjny Chrome OS – w zasadzie wszystko trzeba uruchomić przez przeglądarkę internetową. Ten system Google intensywnie promuje – wraz z usługami swojego ekosystemu: pocztą, mapami, aplikacjami biurowymi i komunikatorami. Dokładnie ten sam Chrome OS zarządza tanimi komputerami przenośnymi o nazwie Chromebook oraz stacjonarnymi Chromebase.

Mimo że maszyny te oferowane są przez kilku znanych producentów komputerów i mają atrakcyjne ceny – dotąd nie zdobyły wielkiej popularności. Według analityków rynku firmy Gartner w ubiegłym roku sprzedano łącznie tylko 5 mln takich urządzeń. W tym roku ma to być już 8 mln, a w 2016 r. – 16 mln.

Chromebit wykorzystuje procesor Rockchip 3288 – taki sam jak w niektórych tabletach oraz najtańszych Chromebookach. Ma 2 GB pamięci RAM i „dysk" o pojemności 16 GB. Jest nawet złącze USB. To w zupełności wystarcza, aby z „pendrive'a" korzystać tak, jak ze zwykłego komputera.

Na rynku są już dostępne proste komputerki serii Raspberry Pi kosztujące równowartość 35–40 dolarów. Po niewielkich przeróbkach można na nich uruchomić nawet Windows. Są wyposażone w zestaw złączy umożliwiający uczynienie z nich pełnowartościowych pecetów – choć w formie mini.

Oczywiście ani Intel, ani Google nie oczekują, że ich „penkomputery" zastąpią biurowe desktopy czy laptopy. Łatwość instalacji i niska cena (zarówno zakupu, jak i utrzymania) mogą jednak przekonać właścicieli niewielkich firm do zainwestowania w minipeceta.

Reklama
Reklama

Znacznie większe szanse takie gadżety mają jednak w naszych domach. Podłączenie ich do telewizora w praktyce oznacza, że inwestowanie w nowy odbiornik z funkcjami internetowymi nie jest konieczne. Tracą rację bytu również przystawki w rodzaju Apple TV pozwalające oglądać programy i filmy tylko od wybranych dostawców usług.

Nowe technologie
Podcast „Rzecz w tym”: Czy jesteśmy skazani na bipolarny świat technologiczny?
Nowe technologie
Chińska rewolucja w sztucznej inteligencji. Czy Ameryka traci przewagę?
Nowe technologie
Niewykrywalny bombowiec strategiczny Sił Powietrznych USA odbył pierwszy lot
Nowe technologie
Co mówią kury? Naukowcy opracowali tłumacza, użyli sztucznej inteligencji
Nowe technologie
Prof. Zybertowicz: AI może potraktować ludzkość jak budowniczy autostrad traktują mrowiska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama