Niebawem zaczynają się targi Expo Real 2018 w Monachium.
- Warszawa, jak co roku, chce się tam pokazać od najlepszej strony i zachęcić inwestorów. Zabieramy ze sobą partnerów, dzięki czemu możemy pokazać konkretne przedsięwzięcia – mówiła Happach.
Podkreśliła, że Warszawa to miasto przyjazne dla biznesu, co potwierdzają zagraniczni inwestorzy. - 81 proc. z nich przyznało, że nasz rynek jest bardzo atrakcyjny. Rośnie nasza powierzchnia biurowa, obecnie mamy jej ponad 5 mln mkw. Świetnie też wypadamy na rynku mieszkaniowym. Co roku w stolicy przybywa 18 tys. mieszkań, czym wyprzedzamy Berlin – wyliczała gość.
- Nasz największy potencjał to ludzie. Mamy bardzo dużo studentów i absolwentów. Kompetencje naszych pracowników cieszą się dobrą opinią – dodała.
Ważne, żeby nie tworzyć w mieście monokulturowych sektorów. - Wiemy, jak się skończyła sprawa Służewca biurowego. Są ruchy zmierzające do tego, żeby zróżnicować funkcje dzielnicy i wprowadzać mieszkania i usługi – zaznaczyła gość.
- Już nie chodzi o każdą przestrzeń biurową. Ona musi być atrakcyjna, wygodna i przyjazna środowisku – dodała.
Happach przyznała, że sposób myślenia deweloperów się zmienia. - Jest duży potencjał do działań we współpracy miasta oraz prywatnego biznesu. Jako miasto powinniśmy coraz efektywniej dbać o jakość przestrzeni publicznej. Ważne, żeby poszczególne inicjatywy przestrzeni dostępnych publicznie, finansowanych ze środków prywatnych, znajdowały się w sieci powiązań. Wiąże się to też z decyzjami komunikacyjnymi. Szerokie ulice nie sprzyjają miłemu spędzaniu czasu. Stąd nasze działania zmierzające do zmiany polityki transportowej w mieście. Warszawa stawia na transport zbiorowy. Liczba mieszkańców korzystających z takiego transportu jest u nas większa niż w Kopenhadze – tłumaczyła.
Happach podkreśliła, że Warszawa stawia na przyciąganie talentów. - Chcielibyśmy, żeby liczni absolwenci naszych uczelni (mamy 250 tys. studentów, co roku 60 tys. absolwentów) u nas zostali. Zbadaliśmy, czemu nie zostaje ich tylu, ilu byśmy chcieli. Okazuje się, że możliwości spędzania czasu po pracy często decydują o tym, że młodzi ludzie decydują się zostać w mieście – zauważyła gość.