Prokuratura Rejonowa na Pradze-Północ skierowała wczoraj do sądu akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi W., kierownikowi robót rozbiórkowych. Odpowie on za zniszczenie zabytku. W czasie śledztwa mężczyzna nie przyznał się do winy, odmówił też składania wyjaśnień. Grozi mu do pięciu lat więzienia.
Obrońcy zabytków na naszych łamach domagali się też ukarania dewelopera. – Otrzymał on informację o wszczęciu procedury wpisania parowozowni do rejestru zabytków, a mimo to wprowadził tam ciężki sprzęt, który zniszczył obiekt – tłumaczył Michał Sokolnicki ze stowarzyszenia Nowa Praga.
Jednak poza Wojciechem W. nikt inny w tej sprawie nie usłyszał zarzutów karnych.
– Nie udało nam się zebrać materiałów, które obciążałyby dewelopera czy też inne osoby – tłumaczy Michał Machniak, wiceszef prokuratury na Pradze-Północ.
Zabytkowa parowozownia stała przy ul. Wileńskiej. Na początku maja właściciel działki zdecydował o jej rozbiórce, bo chciał postawić tam obiekt handlowy.
Obrońcy zabytków rozpoczęli walkę o ocalenie budowli. Jednak ekspresowe wpisanie jej do rejestru nie wstrzymało rozbiórki.
Mimo protestów właścicielowi udało się zburzyć niemal połowę zabytkowego obiektu.
Na początku lipca stołeczny konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka zdecydowała, że obiekt ma zostać odbudowany w ciągu dwóch lat, a właściciel powinien użyć do tego celu jak najwięcej oryginalnych cegieł. Jednak Zakład Budowlano-Remontowy Budrem odwołał się od tej decyzji do wyższej instancji. Postępowanie administracyjne jest w toku.
[i]Czytaj też w [link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/227046,397413_Do_sadu_za_zburzenie_praskiej_parowozowni.html]Życiu Warszawy[/link][/i]