Nowi milionerzy wykupują nieruchomości w Londynie

Londyński rynek nieruchomości luksusowych jest coraz bardziej popularny wśród milionerów z tzw. rynków rozwijających się. Luksusowe domy kupują zamożni obywatele Argentyny, Ukrainy i Turcji, a przede wszystkim z Brazylii. Brytyjskie media piszą o nowej "fali bogatych imigrantów".

Zainteresowanie luksusowymi nieruchomościami w Londynie wciąż rośnie, mimo wzrostu cen po tym jak do Londynu zaczęli przenosić się bogaci mieszkańcy krajów arabskich, wystraszeni zamieszkami towarzyszącymi arabskiej wiośnie oraz milionerzy z europejskich krajów ogarniętych recesją.

Ceny londyńskich nieruchomości - według danych agencji nieruchomości - wzrosły w grudniu zeszłego roku o 14,9 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2012 roku. To znacznie mocniejszy wzrost niż na terenie całego kraju i wyższy niż spodziewali się analitycy.

Według raportu Ernst and Young średnia cena nieruchomości w Londynie w 2018 r. wyniesie 600,000 funtów, to 3,3 raza więcej niż w północno-wschodniej Anglii. Według raportu ceny nieruchomości w całej Wielkiej Brytanii są nadmiernie "napompowane", a w Londynie popyt znacznie przewyższa podaż, windując ceny domów i mieszkań.

Wzrost cen oraz liczby kupujących z zagranicy sprawiły, iż brytyjski minister finansów George Osborne zapowiedział nałożenie specjalnego podatku na zagranicznych kupców londyńskich nieruchomości, który ma obowiązywać od 2015 r. Osborne argumentował, iż podatek ma zapobiec powstaniu tzw. bańki mieszkaniowej.

Najwięcej kupujących jest z Brazylii - w ciągu ostatniego roku ilość kupców zwiększyła się o 115 proc. Tuż za nimi są Argentyńczycy i Ukraińcy - wzrost o 67 proc. Coraz więcej kupców jest też z Turcji i Indonezji (wzrost o 10 proc.), RPA (wzrost o 9 proc.) oraz Indii (wzrost o 3 proc.)

Londyn jest "portem ucieczki" dla milionerów z krajów ogarniętych niepokojami społecznymi, politycznymi lub kryzysem gospodarczym - podkreśla CNBC. Brytyjska stolica oferuje im bezpieczeństwo i stabilny system podatkowy. Jednak czasem ten boom na nieruchomości wywołuje kontrowersje polityczne oraz społeczne, ponieważ zagraniczni kupcy nie traktują londyńskich nieruchomości jak domy, ale jako inwestycje. Rezydencje czasem latami stoją niezamieszkane. Zdaniem brytyjskich mediów są też zaniedbane i zniszczone.