O rosnącym ruchu na rynku wtórnym mówi najnowszy raport Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości (PFRN).
– Z przeprowadzonego sondażu wynika, że w pierwszych miesiącach roku 53 proc. pośredników przeprowadziło więcej transakcji niż w I kwartale 2013 roku – podają przedstawiciele PFRN. Mniej mieszkań sprzedało 27 proc. pośredników, a 20 proc. z nich mówi o stabilizacji. – Ten rok powinien być zdecydowanie lepszy od poprzednich lat. Widać zwiększony popyt na mieszkania. Klienci wycofują gotówkę z banków ze względu na niskie oprocentowanie i inwestują w nieruchomości – mówi Jarosław Kopeć z Metropolii Nieruchomości w Krakowie.
Tomasz Płonka z Brokerson Gliwice ocenia z kolei, że klienci są coraz bardziej wymagający. – Lepiej zaczynają się sprzedawać ładnie wyremontowane mieszkania w dobrej lokalizacji mimo wysokiej ceny – zauważa Tomasz Płonka.
80 procent nawet tylu klientów kupujących mieszkania na rynku wtórnym zaciąga kredyty – podaje PFRN
– Ruch na rynku wtórnym jest rzeczywiście duży – przyznaje Paweł Grabowski, pośrednik z trójmiejskiej agencji BIG Nieruchomości. – W Gdańsku największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania w dzielnicach położonych na trasie Szybkiej Kolei Miejskiej oraz linii tramwajowych. Popularna jest także gdańska Morena. Najczęściej poszukiwane są mieszkania 1–3-pokojowe w cenie do 250 tys. zł – dodaje.
Decydującym czynnikiem nadal jest cena. – Klienci wolą wydać 250 tys. zł na 50-metrowe trzypokojowe mieszkanie wymagające remontu niż tę samą kwotę na 40-metrowy lokal po remoncie – ocenia Paweł Grabowski. Mieszkania do remontu w kamienicach w centrum można kupić za mniej niż 3 tys. zł za mkw. Błyskawicznie sprzedają się kawalerki w cenie do 130 tys. zł.
– Rynek mieszkań, zarówno wtórny, jak i pierwotny, ruszył z miejsca. Jednak największym zainteresowaniem cieszą się wciąż małe mieszkania o powierzchni do 50 mkw. Na takim metrażu klienci chcieliby mieć trzy pokoje – mówi Jarosław Mikołaj Skoczeń z Emmerson Realty. Ceny już nie spadają. W lepszych lokalizacjach widać nawet lekki wzrost.
– Tymczasem klienci nadal uważają, że jest za drogo, i oczekują dalszych obniżek – zauważa Jarosław Mikołaj Skoczeń. – Czy tak będzie? Na rynku musiałoby być wiele pustych mieszkań. A do takiego przesycenia jest daleko – ocenia.
Z analiz PFRN wynika, że od 50 do 80 proc. klientów kupuje mieszkania, zaciągając kredyty.
– Mimo wprowadzenia od 1 stycznia 2014 r. obowiązku wniesienia 5 proc. wkładu własnego, liczba lokali finansowanych kredytem nie zmalała – podają przedstawiciele federacji.
Przypominają, powołując się na informacje Banku Gospodarstwa Krajowego, że w I kwartale tego roku udzielono 4395 dopłat do mieszkań kupowanych na rynku pierwotnym w ramach „Mieszkania dla młodych". Pośrednicy oceniają jednak, że program, który obowiązuje tylko na rynku nowych mieszkań, nie ma na razie większego wpływu na rynek lokali z drugiej ręki.