Barbara Stefańska z mieszkania przy ul. Odyńca w Warszawie zostanie wkrótce eksmitowana donikąd. Kobieta nie ma dokąd się przeprowadzić, nie ma pracy, leczy się też psychiatrycznie. Tych okoliczności jednak Naczelny Sąd Administracyjnych nie mógł wziąć pod uwagę, wydając wyrok, bo prawo administracyjne na to nie pozwala. Jedyne, co mógł zrobić NSA, to utrzymać w mocy decyzję w sprawie jej eksmisji.
Bo takie mamy prawo
– Prawo nie traktuje eksmitowanych równo. Lokatorów mieszkań służb mundurowych dotyczą przepisy administracyjne oraz branżowe, a nie cywilne – wyjaśnia adwokat Mirosław Zawadzki, pełnomocnik z urzędu Barbary Stefańskiej.
Co to oznacza w praktyce? Tyle, że w ich wypadku spraw o eksmisję nie rozpatrują sądy cywilne, lecz administracyjne. Nie stosuje się też do ich kodeksu postępowania cywilnego, ale przepisy dotyczące egzekucji w administracji.
Bezdomność to fakt
Lokatorzy z mieszkań służb mundurowych wykluczeni są również spod działania ustawy o ochronie praw lokatorów. A to ona właśnie nakazuje sądom przyznawać eksmitowanym prawo do lokalu socjalnego, m.in. jeżeli są chorzy, bezrobotni lub wychowują dzieci. I choć Polska się szczyci, że nie ma u nas eksmisji na bruk, rzeczywistość wygląda inaczej.
– Obowiązujące przepisy nie chronią przed bezdomnością – przyznaje komornik Jarosław Świeczkowski.