Gość przyznał, że jest bardzo dużo chętnych na dofinansowanie wkładu własnego w ramach programu MdM.
- Zostało jeszcze kilkadziesiąt milionów zł, co da ok. 2500 zadowolonych klientów, którzy będą mogli skorzystać z tego programu. Jest to bardzo mało. Szkoda, że ten program nie zostanie przedłużony - mówił Skoczeń.
- Pomijając sprawę wielkości dofinansowania, to była to realna pomoc dla młodych ludzi – dodał.
MdM pobudził deweloperkę
Gość zaznaczył, że na początku 2017 r. zostało wydanych ponad 17 tys. pozwoleń na budowę.
- To świadczy o tym jak rozkręcił się rynek. Gdyby było więcej planów zagospodarowania przestrzennego te liczby mogłyby być większe – ocenił.
Skoczeń przypomniał, że do 2008 r. hossa polegała na tym, iż ceny były śrubowane coraz wyżej.
- Teraz hossa jest raczej ilościowa. Dużo więcej się buduje i dużo więcej sprzedaje, ale cena jest stabilna i realna. Jeżeli są wyższe ceny w danych dzielnicach, to tylko dlatego, że jest wyższy standard tych budynków, albo są lepiej usytuowane, albo mieszkania są wyższe – tłumaczył.
Gość zaznaczył, że inwestorów kupujących 1-2 mieszkania, które teraz będą wynajmowali, a następnie przeznaczą dla swoich dzieci jest bardzo dużo.
- Coraz więcej jest też inwestorów, którzy kupują dużo mieszkań (10-30). Ostatnio obserwowałem zakup całego budynku, 80 mieszkań. Inwestor podzielił to na piętra, sprzedał inwestorom, którzy z nim współpracują, a następnie zarządza pod krótkoterminowy wynajem - tłumaczył Skoczeń.
Podkreślił, że rynek wynajmu krótkoterminowego bardzo się rozszerza.
- Można o wiele taniej wynająć mieszkanie w centrum niż pokój w hotelu – mówił.
Gość zaznaczył, że Mieszkanie+ nie będzie miało żadnego wpływu na ceny mieszkań.
- Nawet jeżeli wybuduje się ich w skali roku 10 tys., to jest to kropla w morzu potrzeb. Tych mieszkań nadal potrzeba kilka milionów – podsumował.