Reklama

O ziemię pod domy deweloperzy biją się z klientami

Popyt na działki pod domy jest duży i stale rośnie.

Aktualizacja: 24.06.2018 20:11 Publikacja: 24.06.2018 20:01

Foto: Freedom Nieruchomości Gdańsk Centrum

Tereny pod osiedla wielorodzinne są na wagę złota. Gorączka ogarnia także rynek ziemi pod domy jednorodzinne. – Popyt na działki pod domy jest duży i stale rośnie – podkreśla Paweł Grabowski, pośrednik trójmiejskiej agencji BIG Nieruchomości. – Nieduzi deweloperzy, którzy mają problem ze znalezieniem plomb pod budownictwo wielorodzinne, często decydują się na budowę domów, konkurując o działki z klientami indywidualnymi.

Według Grabowskiego sytuacji tym ostatnim nie ułatwia fakt, że miejscowe plany zagospodarowania często przewidują na danym terenie dowolną formę zabudowy – od domów wolnostojących, przez bliźniaki i szeregówki, aż po budynki wielorodzinne. – Deweloperzy są skłonni za działkę zapłacić więcej – mówi.

Wyburzyć, by budować

W centrum miasta jest o tyle trudniej, że pustych parceli, jak mówi Grabowski, praktycznie nie ma. – Dlatego też zarówno klienci indywidualni, jak i deweloperzy kupują działki zabudowane starszymi budynkami. Planują je zburzyć i postawić nowy dom lub blok – opowiada. – Ceny takich parceli, w zależności od możliwości inwestycyjnych, wahają się od 1 tys. do nawet 3 tys. zł za mkw. Pośredniczyliśmy w transakcjach sprzedaży takich działek o powierzchni niespełna 1 tys. mkw. np. na gdyńskim Redłowie.

Z analiz BIG Nieruchomości wynika, że na Pomorzu ceny działek pod domy w ciągu roku wzrosły o ok. 10 proc. Według Grabowskiego może być jeszcze drożej ze względu na ograniczoną podaż gruntów i rozwój aglomeracji.

O ogromnym popycie na działki pod domy mówi także Joanna Chęć, dyrektor oddziału agencji Północ Nieruchomości Rzeszów Centrum. – Zdarza się, że zaraz po wystawieniu oferty mamy po kilkanaście telefonów od zainteresowanych – opowiada. – Działkę w centrum miasta sprzedaliśmy za ponad 90 tys zł za ar.

Reklama
Reklama

Dyrektor tłumaczy, że wielu klientów woli wybudować dom samemu, niż skorzystać z gotowej oferty dewelopera. – Inwestycjom sprzyjają utrzymujące się niskie koszty kredytów – wyjaśnia.

W Rzeszowie najwięcej działek jest do wzięcia w dzielnicach oddalonych od centrum, takich jak Budziwój, Słocina i Przybyszówka. – Coraz więcej osób poszukuje uzbrojonych parceli, najchętniej z warunkami zabudowy, o powierzchni 8–10 arów – mówi Joanna Chęć. – Kupujący zwracają również uwagę na sąsiedztwo, preferując otoczenie nowych domów.

Musi być blisko

Analityk Jarosław Wójtowicz, doradca Wrocławskiej Giełdy Nieruchomości (WGN), ocenia, że rynek działek pod domy jest stabilny. – Ofert jest bardzo dużo. Większość Polaków nie jest jeszcze przyzwyczajona do dojeżdżania 30–40 kilometrów do pracy czy szkoły w mieście – zwraca uwagę. – Dlatego największą popularnością cieszą się grunty w miejscowościach satelickich wokół głównych ośrodków miejskich. Przykładowo klienci, których kariera zawodowa jest związana z Wrocławiem, szukają gruntów w Świętej Katarzynie, Tyńcu Małym, Iwinach, Dobrzykowicach, Kamieńcu Wrocławskim, Kiełczowie, nieco rzadziej w Ligocie Pięknej i Wiszni Małej.

Dodaje, że większość ofert stanowią podzielone działki o powierzchni od 800 do 1,5 tys. mkw. – Na ogół są to parcele z dostępem do co najmniej energii elektrycznej i wody – mówi Jarosław Wójtowicz.

Ceny terenów pod Wrocławiem są mocno zróżnicowane. – Np. w Dobrzykowicach grunty są sprzedawane za 90–120 zł za mkw., a w Świętej Katarzynie ceny transakcyjne przekraczają nawet 200 zł za metr – podaje ekspert WGN. – W Tyńcu Małym, który stał się dość popularnym terenem dla inwestorów indywidualnych, ceny dochodzą nawet do 250 zł za metr.

– O grunty pod miastem nie ma wielkiej rywalizacji, zupełnie inaczej niż o te we Wrocławiu – podkreśla Jarosław Wójtowicz. – Działki o powierzchni od 900 do 1000 mkw. są na wagę złota. WGN pośredniczył ostatnio w sprzedaży atrakcyjnych działek na osiedlu Stabłowice, gdzie cena sięgnęła 400 zł za metr.

Reklama
Reklama

W aglomeracji warszawskiej ceny działek są mocno zróżnicowane, na co zwraca uwagę Joanna Lebiedź, właścicielka agencji Lebiedź Nieruchomości. – Widełki pomiędzy cenami działek najtańszych i najdroższych są tak duże, jak nigdy dotąd. Wykluczając lokalizacje prestiżowe – jak Stary Żoliborz, Konstancin, Izabelin, które rządzą się własnymi regułami, pozostałe lokalizacje jeszcze nie tak dawno oferowały mniej więcej porównywalne ceny. Działka o powierzchni 800–1000 mkw. kosztowała ok. 100 tys. zł. Koszt budowy domu wynosił 300–400 tys. zł. Za trzy-, czteropokojowe mieszkanie można było kupić lub wybudować dom na przedmieściach – opowiada.

Dziś ceny działek zaczynają się od 50–70 tys. zł, a kończą na 300–400 tys. zł. – Budowanie domów niewielkim kosztem w najbliższych okolicach Warszawy zawłaszczyły firmy deweloperskie – podkreśla Joanna Lebiedź. – Deweloper kupuje dużą działkę, dzieli ją, na ile się da, i buduje jak najwięcej domów. Dom w stanie deweloperskim blisko stolicy można kupić już za ok. 400 tys. zł.

O dobrą, stosunkowo niedrogą działkę pod dom nie jest łatwo także w Krakowie. Jak mówi Aneta Jurusik, kierownik krakowskiego działu sprzedaży w agencji Północ Nieruchomości, najczęściej trafiają się oferty działek zbyt wąskich, z nieuregulowanym dojazdem, bez planów zagospodarowania, położonych na zalewowym terenie. – Jeśli teren ma dobre parametry, znajduje to odzwierciedlenie w cenie – podkreśla Aneta Jurusik. – Atrakcyjne parcele drożeją. Za dobry grunt kupujący jest w stanie zapłacić o wiele więcej, niż wynosi wartość rynkowa. W okolicznych gminach ceny 1 ara sięgają 25 tys. zł. W Krakowie np. na Woli Justowskiej za ar uzbrojonej działki trzeba zapłacić nawet 200 tys. zł. ©?

Nieruchomości
Mieszkanie z pierwszej czy drugiej ręki. Co wybierają klienci?
Nieruchomości
Dobry finisz deweloperów
Nieruchomości
Czy wynajem mieszkań na doby wciąż da zarobić
Nieruchomości
Rynek deweloperski. „Wojna cenowa jeszcze potrwa”
Nieruchomości
Sprzedaż mieszkania. Jaka prowizja dla pośrednika
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama