Zabytkowa kamienica ma ponad 150 lat. Stoi niemal przy samym rondzie ONZ. Mieszka w niej ok. 150 osób z przydziału komunalnego, jednak część z nich nie ma umowy najmu. – Choć chcieliśmy, nigdy nie mogliśmy wykupić tu mieszkań – opowiada Krystyna Gieryng, jedna z lokatorek. Teraz ona i jej sąsiedzi muszą opuścić swoje mieszkania.

[srodtytul]Ekspertyza po czasie[/srodtytul]

– Dzielnica poinformowała nas, że kamienica grozi zawaleniem, a przecież to bzdura – uważa Zbigniew Ziąbski, jeden z lokatorów. Inni mieszkańcy podkreślają, że cztery lata temu w budynku dzielnica wykonała poważne remonty: wymieniono dach, stropy i doprowadzono gaz, a także zainstalowano centralne ogrzewanie. W wielu mieszkaniach wymieniono także okna. – Po co więc inwestowano w remont kamienicy tak duże pieniądze, a teraz każe się nam wyprowadzać? – pyta jeden z mieszkańców.

Jak tłumaczy Marek Lipiński, wiceburmistrz Woli, taką decyzję zarząd podjął wiosną tego roku ze względu na zły stan techniczny budynku.

Tymczasem Zespół Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy ZOK, który pomaga mieszkańcom w uratowaniu kamienicy, zauważa, że dzielnica najpierw podjęła decyzję o wysiedleniu, a dopiero po kilku tygodniach uzyskała ekspertyzę stanu technicznego budynku.  

– Zwykle kolejność jest odwrotna. Najpierw robi się ekspertyzę, a potem podejmuje decyzję o dalszych krokach wobec budynku – tłumaczy Tomasz Markiewicz, szef ZOK. Dodaje, że rozpoczęcie wykwaterowań to poważna decyzja, bo kolejka oczekujących na mieszkania komunalne w stolicy jest bardzo długa.

ZOK w maju zrobił własną ekspertyzę budynku. – Oględziny nie ujawniły, by na murach zewnętrznych, stropach czy ścianach kamienicy pojawiały się pęknięcia lub inne symptomy budowlanego zagrożenia – tłumaczy Janusz Sujecki, sekretarz ZOK.

Wiceburmistrz Woli Marek Lipiński broni jednak decyzji o wysiedleniu. – Zrobiono kilka ekspertyz w kamienicy. Ostatnia, z maja, tylko potwierdziła zły stan budynku. To samo wychodziło już we wcześniejszych badaniach – mówi wiceburmistrz.

[srodtytul]Teren dla dewelopera?[/srodtytul]

Dzielnica utrzymuje, że nie opłaca się remontować kamienicy, bo prace byłyby zbyt kosztowne. – Trzeba m.in. wymienić stropy w każdym mieszkaniu, a tego nie da się przeprowadzić, kiedy mieszkają tam ludzie – mówi Marek Lipiński.

Dlatego lokatorzy z Ciepłej zorganizowali kilka dni temu spotkanie. – Chcemy założyć stowarzyszenie, by walczyć o swoje prawa. Musimy ratować naszą kamienicę – tłumaczyli. Dlaczego? – To wyjątkowy budynek. W moim mieszkaniu urodził się ks. Ignacy Skorupka, bohater wojny polsko-bolszewickiej – Zbigniew Ziąbski.

Mieszkańcy dodają, że mają najlepszy adres na Woli. – Żaden inny wolski zabytek nie jest położony tak blisko centrum miasta – twierdzi Beata Kozłowska. Podejrzewają, że dzielnica chce ich wykwaterować, by sprzedać nieruchomość. – Punkt przy samym rondzie ONZ jest bardzo atrakcyjny, niejeden deweloper widziałby tu nowy, ogromny apartamentowiec – mówi inna lokatorka.

Władze Woli przyznają, że nie mają jeszcze planów wobec kamienicy. Wiadomo, że nie ma wobec niej roszczeń.

– Po wykwaterowaniu ludzi musimy zrobić ponowne analizy kosztów remontu i dopiero po nich zdecydujemy, czy opłaca się odnawiać budynek, czy też nie – dodaje burmistrz Lipiński.

Postawa wolskich urzędników oburza varsavianistów. – Nie można przeliczać historii Warszawy na pieniądze – tłumaczy Janusz Sujecki. I podkreśla, że ta kamienica to bezcenna pamiątka związana z księdzem Skorupką. – Dlatego urzędnicy powinni zrobić wszystko, by uratować kamienicę – tłumaczy.

Zauważa też, że w ostatnich tygodniach na Woli w szybkim tempie znikają ważne dla historii budynki – dawna kwatera AK przy ul. Chłodnej czy kino WZ na Lesznie.

[srodtytul] Czytaj też w [link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/489769_Remontowali__by_wysiedlic.html]Życiu Warszawy[/link][/srodtytul]