W 2013 r. inspektorzy nadzoru budowlanego wydali 4719 nakazów rozbiórki na terenie całego kraju. W tym samym czasie wykonali tylko 2925 tego typu decyzji. Podobnie było rok wcześniej. W pierwszym półroczu 2014 r. nakazów wydano 2412, a wykonano 1377 rozbiórek.
– Rozbieżności biorą się stąd, że w wielu wypadkach do rozbiórki w ogóle nie dochodzi – twierdzi Mariola Berdysz, dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana.
Powodów jest kilka. Po pierwsze, nikt z własnej woli nie chce niszczyć tego, co wybudował. Dlatego rzadko się zdarza, by inwestor dobrowolne podporządkował się niekorzystnej dla siebie decyzji.
– Wówczas niezbędne jest wykonanie zastępcze – tłumaczy Berdysz. To nie takie proste, trzeba bowiem zapłacić firmie, która rozbierze samowolę za inwestora, a ze środkami w powiatowym nadzorze budowlanym jest krucho.
– Poza tym, aby znaleźć przedsiębiorcę, który to zrobi, nadzór budowlany musi rozpisać przetarg. Zdarza się, że nie ma żadnego chętnego – wyjaśnia ekspertka.