Reklama

Kanalizacja na deszczówkę wymaga pozwolenia na budowę

Kanalizacja deszczowa, odprowadzająca wody opadowe z kilku budynków, to obiekt budowlany, na którego wybudowanie wymagane jest pozwolenie – stwierdził w wyroku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie.

Publikacja: 25.02.2015 13:35

Nie będzie likwidacji warunków zabudowy ani okręgowych inspektoratów nadzoru budowlanego. Ministerst

Nie będzie likwidacji warunków zabudowy ani okręgowych inspektoratów nadzoru budowlanego. Ministerstwo wycofało się z tych zmian

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Pracownicy Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego przeprowadzili kontrolę i oględziny wybudowanej kanalizacji deszczowej, odprowadzającej wody opadowe z czternastu budynków mieszkalnych do przydrożnego rowu.

Stwierdzono, że rury spustowe odprowadzające wodę z dachów budynków, zostały przyłączone do kanalizacji deszczowej. System ten nie został zinwentaryzowany i nie naniesiono go na mapy, w związku z czym nie był znany jego dokładny przebieg. Oględziny pozwoliły ustalić miejsca włączenia rur do kanalizacji oraz dwa wyloty kanalizacji w rowie przydrożnym. Stwierdzono również, że pierwotnie projekty budowlane budynków przewidywały odprowadzenie wód opadowych z dachów na teren własnej działki, a nie do rowu.

Inspekcja na postawie zeznań świadków przyjęła, że kanalizacja została zrealizowana w latach 2006 – 2007 i stanowiła odrębną budowlę, zrealizowaną bez wymaganego prawem pozwolenia na budowę.

PINB w decyzji przewidział możliwość legalizacji samowoli, ale zastrzegł, że właściciele budynków muszą niezwłocznie dostarczyć dokumentację inwestycji, pod rygorem orzeczenia jej rozbiórki. Termin jednak minął bezskutecznie, więc nakazano zbiórkę. Decyzja objęła budynki znajdujące po obu stronach drogi.

Właściciele odwołali się do wojewódzkiego inspektora, podważając nałożenie obowiązku na nich a nie na inwestora. Zakwestionowali również uznanie kanalizacji za obiekt budowlany. WINB jednak utrzymał w mocy decyzję niższej instancji.

Reklama
Reklama

Zdaniem urzędnika, zrealizowana kanalizacja była siecią w rozumieniu ustawy z o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę, a w myśl Prawa budowlanego była również budowlą, której realizacja wymagała uprzedniego uzyskania pozwolenia na budowę. Nakaz rozbiórki kanalizacji skierowano do właścicieli tych budynków i nieruchomości, dla potrzeb których zostały wykonane poszczególne odcinki kanalizacji deszczowej, tj. do osób legitymujących się tytułem prawnym do nieruchomości, umożliwiającym wykonanie decyzji. Ponadto z akt sprawy wynikało, że właściciele budynków finansowali i ponosili koszty budowy rzeczonej kanalizacji, czyli również pełnili funkcję inwestora.

Jedna z właścicielek poskarżyła się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie.

Zarzuciła nadzorowi budowlanemu wadliwe ustalenie stanu faktycznego, w szczególności przez nieustalenie trasy przebiegu oraz parametrów kanalizacji oraz poprzez skierowanie nakazu rozbiórki do osoby, która nie była inwestorem, gdyż sama budowla nie znajdowała się na jej nieruchomości.

Zdaniem kobiety ewentualny nakaz demontażu winien zostać nałożony na inwestora, który realizując budynki mieszkalne dokonał istotnych zmian w stosunku do zatwierdzonej dokumentacji projektowej, bez uprzedniej zmiany pozwolenia.

Właścicielka stwierdziła, że na jej działkach nie została zlokalizowana sieć kanalizacyjna, a jedynie wykonano przyłącze kanalizacji deszczowej, które nie stanowi obiektu budowlanego, lecz urządzenie, nie podlegające rozbiórce. Dodała również, że kanalizacja deszczowa została zrealizowana w ramach budowy poszczególnych budynków.

27 stycznia 2015 roku WSA oddalił skargę. Sąd wyjaśnił, że w razie braku możliwości przyłączenia do sieci kanalizacji deszczowej lub ogólnospławnej, dopuszcza się odprowadzanie wód opadowych na własny teren nieutwardzony, do dołów chłonnych lub do zbiorników retencyjnych. Jednak dokonywanie zmiany naturalnego spływu wód, w celu kierowania ich na teren sąsiedniej nieruchomości jest zabronione. Natomiast prawo budowlane nie przewiduje innych sposobów odprowadzania wody z budynków.

Reklama
Reklama

WSA orzekł, iż w toku prowadzonego postępowania organy przekonująco udowodniły, że roboty budowlane nie odpowiadały warunkowi pozwolenia, gdyż objęły wykonanie dwóch odrębnych sieci kanalizacyjnych składających się z rur, których zadaniem było odprowadzenie do rowu przydrożnego wód opadowych z budynków mieszkalnych należących do właścicieli. Sąd zakwalifikował system skomplikowanego orourowania jako uzbrojenie terenu, co według przepisów geodezyjnych i budowlanych należało zaliczyć również jako budowlę, wobec której nie wykonano poleceń legalizacyjnych.

WSA stwierdził również, iż nakaz rozbiórki można skierować do inwestora, który nie jest właścicielem nieruchomości, na której wykonano nielegalny obiekt tylko wówczas, gdy ów inwestor wykonał roboty budowlane bez wiedzy i zgody właściciela nieruchomości. Jednak w niniejszej sprawie takie okoliczności nie miały miejsca.

Dysponentka działki wraz z inwestorem dokonywała zakupu materiałów potrzebnych do wykonania kanalizacji deszczowej, tym samym akceptowała roboty budowlane, przyjmując na siebie odpowiedzialność za budowlę (II SA/Rz 898/14).

Wyrok jest nieprawomocny. Przysługuje na niego skarga do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Nieruchomości
Sąsiad chce zwrotu pieniędzy za płot? Ważne są dwie kwestie
Prawo drogowe
Sąd: odstawienie prawej nogi to błąd eliminujący kierowcę
Praca, Emerytury i renty
Tyle wyniosą świadczenia po waloryzacji. ZUS podał kwoty
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama