Reklama
Rozwiń
Reklama

Wynajem domów na Węgrzech

Dzięki funduszom europejskim Megyer, najmniejsza wioska na Węgrzech, oddalona o dwie godziny jazdy od Budapesztu, nie zniknie z mapy.

Publikacja: 06.04.2015 15:19

Wynajem domów na Węgrzech

Foto: Fotorzepa/Roman Bosiacki

Wioskę uratowała nowa forma turystyki - pisze Thibaut Varga w „Le Figaro".

Megyer w zachodnich Węgrzech, najmniejsza w kraju wioska zamieszkana przez 18 osób, mogła popaść w zapomnienie, gdyby jej wójt Kristóf Pajer nie znalazł ratunku. Ten 42-letni budapeszteńczyk, lider dwóch grup rockowych i dyrektor firmy budowlanej, postanowił w lutym, że wioska będzie wynajmowana.

I tak oto, po 700 euro dziennie, można wynająć siedem gustownie urządzonych domów na 40 osób, świetlicę, boisko, przystanek autobusowy, kurnik, sześć koni, dwie krowy, trzy kozy i cztery hektary ornej ziemi.

- Myślałem o tym od dawna, ale wołałem poczekać, aż wioskę będzie można pokazać - mówi wójt Kristóf Pajer. Teraz dostaje 400 maili dziennie, ma już 18 rezerwacji. - Liczyliśmy na to, że zwrócimy uwagę, ale żeby aż tak! - dodaje.

Taka akcja marketingowa zaskoczyła wszystkich. - Zadzwonił do mnie jakiś dziennikarz, bo chciał odwiedzić wioskę. Tak dowiedziałem się o wszystkim - mówi Gusztav Egli (62) zatrudniony od dwóch miesięcy przez spółdzielnię, która zarządza lokalami w Megyer. - Na początku myślałam, że my, mieszkańcy, będziemy też do wynajęcia - dodaje kucharka, Veronika Ignacz (26).

Reklama
Reklama

Megyer ma swoje dobre strony: leży o dwie godziny jazdy samochodem od Budapesztu, 30 km od Balatonu. Od 2011 r. jest znana jako wioska turystyczna. Pajer odkrył ją w 2004 r., gdy odziedziczył walącą się chałupę. - Stopniowo zachęcałem przyjaciół do kupna i remontowania porzuconych domów - wspomina. Od 2006 r. jest jej wójtem, ale wciąż mieszka jeszcze pod stolicą.

- Wakacje spędzam regularnie zagranicą, widziałem małe, pełne życia wioski we Francji i Austrii. Powiedziałem sobie, że to może też zadziałać na Węgrzech - opowiada wójt.

W Megyer nie ma szkoły (jest w sąsiedniej wiosce), sklepu, a nawet baru czy kościoła. - Wszystko, co wioska ma najlepszego do zaoferowania, to cisza i spokój - dodaje Gusztav Egli.

Siedziba wójta i domy dla gości mają jednak WiFi. Do tego cudu nie doszłoby bez dodatkowego wsparcia ze strony funduszy europejskich. Od 2006 r. dzięki 200 mln forintów (645 tys. euro) subwencji można było wyremontować domy i wykonać pewne inwestycje. Powstały nowe domy dla turystów, sauna. Ponad połowa wioski pracuje nad jej wynajmem.

Wzdłuż głównej drogi znajduje się dawna stajnia zamieniona na restaurację - bar dla przejezdnych. W wiejskiej izbie z piecem na drewno bar jest otwarty do ostatniego gościa.

- Zależy nam, by goście dobrze czuli się u nas. Raz musiałam usmażyć 50 naleśników dla całej grupy - cieszy się Veronika. Marzy o własnym domu tutaj, ale żaden nie jest na sprzedaż, nadal mieszka więc z ojcem.

Nieruchomości
Prezes Develii: w dużych miastach popyt na mieszkania będzie silny co najmniej 10-15 lat
Nieruchomości
Śląsk przyciąga biznes. Są tu wielcy gracze
Nieruchomości
Bogaci Polscy inwestują coraz więcej w nieruchomości komercyjne. Ale to za mało
Nieruchomości
Rynek mieszkań coraz bardziej posegmentowany. Walka na ceny
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama