Proponują spotkania na podmiejskich parkingach i składają deweloperowi propozycje nie do odrzucenia. Inwestor ma dwie możliwości. Może uiścić wpłatę na rzecz organizacji ekologicznej albo ta złoży odwołania, które mogą wstrzymać inwestycje na co najmniej kilka miesięcy.

Nie ma znaczenia, że odwołanie jest bezpodstawne i zostanie oddalone. Deweloper w tym czasie traci pieniądze, których nikt nie zwróci. To problem, o którym wszyscy w branży wiedzą, ale do tej pory był tajemnicą poliszynela. Deweloperzy chcą przerwać zmowę milczenia i ujawnić mechanizmy takich działań. Szczegóły przedstawią uczestnicy jednej z debat podczas III Kongresu Mieszkaniowego we Wrocławiu.

Wadliwe przepisy

Ekoterroryzm bazuje na wykorzystywaniu pozornego dbania o środowisko naturalne do wyłudzania pieniędzy. Inwestor musi zapłacić albo nieuczciwa organizacja włącza się do prowadzonych postępowań administracyjnych i za pomocą odwołań blokuje budowę jego inwestycji.

Na podobnej zasadzie, wykorzystując przepisy, próbują działać niektórzy prawnicy. Uzyskują pełnomocnictwa od sąsiadów inwestycji i żądają pieniędzy. Jeśli nie dostaną, będą blokowali inwestycję. Deweloper może udowadniać swoje racje w sądzie, ale traci czas.

Takie propozycje wielokrotnie słyszeli polscy deweloperzy. Winne są regulacje prawne, które dopuszczają do takich sytuacji. W zamian za wpłatę konkretnej kwoty na cele statutowe oferuje się odstąpienie od zablokowania budowy inwestycji.

Prawny survival

Jak przetrwać w gąszczu przepisów?

– Ekoterroryzm osiągnął znaczne rozmiary. Negocjacje z inwestorami prowadzone są w niedopuszczalny sposób. Poznaliśmy szczegółowo przebieg takich rozmów. W zamian za wpłatę konkretnej kwoty na cele statutowe oferuje się odstąpienie od zablokowania budowy inwestycji. Dysponujemy też nagraniem z negocjacji z pełnomocnikami grożącymi blokadą inwestycji. Pokazuje ono, że rzekome nieprawidłowości w dokumentacji to tylko wymówka dla wyłudzenia pieniędzy. Nagranie zaprezentujemy 6 października podczas III Kongresu Mieszkaniowego we Wrocławiu – mówi Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

W Polsce działa wiele rzetelnych organizacji, które tracą wiarygodność przez działania nieuczciwych instytucji. Firmy deweloperskie dbają o prowadzenie inwestycji w zgodzie z warunkami środowiskowymi i innymi przepisami. Problemy wynikają z luk prawnych, które wykorzystują pseudoekolodzy lub nieuczciwi pełnomocnicy. Zmiana prawa i dostosowanie przepisów do rzeczywistości to podstawa, która może ukrócić nieuczciwy proceder.

Kaucja pomoże?

Jak walczyć z bezpodstawnymi roszczeniami?

– Rozwiązaniem mógłby być obowiązek wpłacenia kaucji za odwołanie, które wstrzymuje realizacje inwestycji – dodaje Konrad Płochocki. – Dzięki temu mniej podmiotów decydowałoby się na blokowanie działań, gdy brakuje ku temu rzeczywistych podstaw. Zależy nam, żeby pogodzić interesy ekologów i inwestorów. Stosujemy się do wszystkich wytycznych związanych z dbaniem o środowisko. Nie chcemy jednak, żeby ktoś wykorzystywał przepisy przeciwko nam. Zgadzamy się, że powinny istnieć wyjątki od konieczności wpłaty kaucji, np. gdy uprawdopodobni się swoje zarzuty, a postępowanie wykaże, że ktoś nie może zebrać środków na kaucje. Chcemy, żeby przepisy zostały przystosowane do rzeczywistości, a w postępowaniach środowiskowych brały udział tylko podmioty, które są w stanie wykazać swoje realne działania na rzecz ochrony środowiska – dodaje ekspert.