Grindwale znaleziono na plaży na Wyspie Stewarta - trzeciej co do wielkości Wyspie Nowej Zelandii.

Władze zostały zaalarmowane o wyrzuceniu na mieliznę dużej liczby grindwali w sobotę wieczorem przez jednego z turystów. W tamtym czasie połowa grindwali już nie żyła. Pozostałe zostały uśpione - podaje Nowozelandzki Departament ds. Ochrony Środowiska (Konserwacji) (DOC).

Przedstawiciel DOC na Wyspie Stewarta, Ren Leppens, tłumaczy, że stan zwierząt, które jeszcze żyły, uniemożliwiał ich uratowanie. Dodał, że decyzja o uśpieniu grindwali była "bardzo bolesna".

W specjalnym oświadczeniu Leppens podkreślił, że uśpienie zwierząt było "najbardziej humanitarną rzeczą" jaką można było zrobić w tej sytuacji.

DOC pracuje obecnie z lokalnym plemieniem Maorysów nad "kolejnymi krokami" w tej sprawie. W Nowej Zelandii Maorysi często biorą udział w usuwaniu i chowaniu ciał wyrzuconych na brzeg zwierząt morskich, zgodnie z lokalnymi tradycjami.

DOC podkreśla, że co roku otrzymuje doniesienia o ok. 85 przypadkach wyrzucenia morskich ssaków na mieliznę.

Departament tłumaczy, że dokładna przyczyna trafiania przez wieloryby i delfiny na mieliznę nie jest znana. Mogą się do tego przyczyniać "choroba, błędy nawigacyjne, nagły odpływ, ucieczka przed drapieżnikiem lub ekstremalne warunki pogodowe".

W ubiegłym roku ok. 400 grindwali zostało wyrzuconych na plażę nad zatoką Golden Bay (na Wyspie Południowej, największej wyspie Nowej Zelandii), co było trzecim największym tego typu wydarzeniem w historii kraju.

Za największe uchodzi sytuacja z 1918 roku, gdzie dokładnie tysiąc wielorybów wpłynęło na mieliznę u wybrzeży archipelagu Chatham.