Obama powiedział, że nie będzie stał bezczynnie wobec zagrożeń, przed jakimi stoją Stany Zjednoczone. Odniósł się także do wyścigu zbrojeń na Bliskim Wschodzie i w Azji.
Podkreślił, że nie można pozwolić Iranowi i Korei Północnej naruszać systemu. Zaapelował o twarde dzianie przeciwko krajom, które łamią zasady.
[wyimek]Negocjacje nie skłonią al Kaidy do złożenia broni, podobnie jak nie przekonały do tego Hitlera - uważa Obama[/wyimek]
- Użycie siły bywa czasem uzasadnione - podkreślił Obama. - Wszystkie narody muszą jednak przestrzegać standardów użycia siły.
Dodał jednak, że Ameryka nie jest w stanie sama zapewnić pokój. Dlatego wezwał inne państwa o wzmocnienie NATO oraz wsparcie operacji w Afganistanie.
Prezydent zaznaczył, że jako najwyższy zwierzchnik sił zbrojnych zastrzega sobie prawo do obrony USA.
[srodtytul]Nagroda na zachętę[/srodtytul]
Wyróżnienie Obamy pokojowym Noblem, dziewięć miesięcy po objęciu przez niego urzędu prezydenta, wywołało w świecie duże zaskoczenie. Wskazywano, że nagroda została przyznana mu na wyrost i należy ją traktować jako wyraz oczekiwań wobec niego, a nie uznania za dotychczasowe osiągnięcia.
Sam prezydent USA podkreślał, że nie zapracował na nagrodę, ale potraktuje ją jako "wezwanie do działania". Jak zapowiedział, nagrodę pieniężną o równowartości 1,4 mln dolarów przeznaczy na cele charytatywne.
[srodtytul]Szybka wizyta[/srodtytul]
Obama znacznie skrócił program oficjalny w Oslo, ograniczając swój udział w wydarzeniach przewidzianych zwykle z tej okazji do absolutnego minimum. Nie przyjdzie m.in. na śniadanie z królem Norwegii, nie weźmie udziału w konferencji prasowej i nie pójdzie na uroczysty koncert organizowany na jego cześć.
Prezydent odleci z Oslo w piątek rano, podczas gdy oficjalny program laureatów Nagrody Nobla trwa przeważnie trzy dni.
Obama jest trzecim urzędującym amerykańskim prezydentem, który został uhonorowany Pokojową Nagrodą Nobla. Wcześniej otrzymali ją: Theodore Roosevelt w 1906 i Woodrow Wilson w 1919 roku.