Lambrolizumab mobilizuje własny układ odpornościowy pacjenta, a w efekcie umożliwia zmniejszeniu guzów w najcięższych przypadkach czerniaka złośliwego — poinformowała firma podczas zjazdu Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej w Chicago. Poprawę zaobserwowano u 38 proc. chorych. Efekty są tak dobre, że Merck zdecydował o jak najszybszym przekazaniu leku do ostatniej fazy badań klinicznych przed wprowadzeniem preparatu do użytku. Testy rozpoczną się w trzecim kwartale tego roku.
- Dla firmy Merck to priorytet. Dociskamy gaz do dechy — obiecuje dr Gary Gilliand z Merck Research Laboratories.
Zaprezentowane przez koncern farmaceutyczny wyniki badań obejmują 135 pacjentów z przerzutami nowotworowymi. Lambrolizumab poprawił stan średnio 38 proc. pacjentów po 12 tygodniach leczenia. U chorych przyjmujących najwyższą dawkę wyniki były najlepsze — średnio powstrzymano nowotwór u 52 proc. pacjentów. U co dziesiątego zmiany zniknęły całkowicie — są niewykrywalne podczas standardowych badań diagnostycznych.
- Ten lek jest jak dotąd najskuteczniejszym, spośród tych, które widziałem. W dodatku robi to bez groźnych efektów ubocznych — mówi dr Antoni Ribas., onkolog z Uniwersytetu Kalifornijskiego.
To nie znaczy jednak, że negatywnych efektów ubocznych nie ma wcale — gorączka, wysypka, osłabienie występowały o większości pacjentów. U 13 proc. były to poważne schorzenia — zapalenie nerek lub płuc
Jak przypomina agencja Reuters podobne działanie ma lek testowany przez Bristol-Myers. Nivolumab stosowany w zaawansowanych przypadkach czerniaka przynosił poprawę u 31 proc. pacjentów. Co najważniejsze efekty leczenia utrzymywały się przez dwa lata od zakończenia terapii
Doskonałe efekty ma połączenie nivolumabu ze znanym już ipilimumabem (nazwa handlowa Yervoy). Z własnych badań Bristol-Myers wynika, że u ponad połowy pacjentów z czerniakiem stosowanie takiego koktajlu przynosi zmniejszenie guzów o 50 proc.
