Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego przedstawiła projekt nowelizacji kodeksu wykroczeń. Od lat mówi się o potrzebie unowocześniania kodeksu, który miejscami jest archaiczny i nie przystaje do współczesnej rzeczywistości, co każdy laik może dostrzec, patrząc choćby na wysokość grzywien. Jak pan ocenia ten projekt?

Nie chcę go oceniać w szczegółach, bo to wymagałoby długiego i skomplikowanego wywodu. Gdy chodzi o pozytywy, to chyba największym jest właśnie propozycja podniesienia górnej granicy kary grzywny. Oczywiście można dyskutować, czy powinna ona wynosić – jak chce tego komisja – 30 000 zł, czy też może trochę mniej, ale kierunek tego rozwiązania jest generalnie słuszny. Obecne 5000 zł jest już zupełnie nieadekwatne do współczesnych realiów. W projekcie są też inne rozwiązania, które można uznać za słuszne, natomiast ogólna ocena projektu i jego założeń nie może być pozytywna.

Dlaczego?

Przede wszystkim rozczarowują mnie założenia projektu i ogólne podejście komisji do reformowania prawa wykroczeń. W uzasadnieniu projektu komisja konstatuje, że w ostatnich latach nowelizacje prawa wykroczeń miały charakter punktowy. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że jest to konstatacja krytyczna. Trudno przecież pozytywnie oceniać punktowe, nie zaś systemowe, ingerencje w obowiązujące prawo wykroczeń. Dalsza lektura uzasadnienia, a przede wszystkim – analiza samego projektu, uświadamia jednak, że komisja zamierza kontynuować dotychczasowe podejście ustawodawcy. Nie proponuje bowiem nic więcej niż właśnie zmiany punktowe, programowo odcinając się od systemowego reformowania prawa wykroczeń.

Czytaj więcej

Nawet 30 tys. zł grzywny za wykroczenie. Kary mają mocno wzrosnąć

Projekt jest więc mało ambitny?

Zważywszy na to, że komisja funkcjonuje już od marca 2024 r., jest to podejście mocno rozczarowujące. Powstaje pytanie, ile lat komisja potrzebuje, aby choć w zarysie przedstawić własną koncepcję nowoczesnego prawa wykroczeń? To, że prawo wykroczeń potrzebuje gruntownej reformy jawi się jako bezsporne. Potwierdza to także wyraźnie sama komisja w uzasadnieniu projektu, ale zastrzega przy tym, że wymaga to uprzedniego „opracowania ogólnych założeń takiej reformy” oraz „opowiedzenia się za określoną relacją między wykroczeniami a deliktami administracyjnymi”. Należy zatem z tego chyba wnioskować, że przez ponad 2,5 roku komisja nie wypracowała ani ogólnych założeń reformy prawa wykroczeń, ani nie opowiedziała się za „określoną relacją między wykroczeniami a deliktami administracyjnymi” (cokolwiek miałoby to znaczyć). W tym wszystkim najbardziej uderza jednak to, że komisja przedstawia obecnie projekt nowelizacji kodeksu wykroczeń, nie dysponując ogólnymi założeniami reformy prawa wykroczeń. Stawia to pod znakiem zapytania racjonalność i merytoryczność podejmowanych działań. Właściwe podejście powinno być zgoła odmienne: najpierw ogólne założenia reformowania prawa wykroczeń, potem projekt nowelizacji kodeksu wykroczeń.

Może to proces na lata, a ten projekt ma się ograniczyć tylko do najpilniejszych zmian?

Faktycznie, w uzasadnieniu projektu deklaruje się, że jest on odpowiedzią na potrzebę „pilnych zmian, z którymi nie wolno dłużej zwlekać”. W innych miejscach uzasadnienia deklaracje są już jednak dużo ambitniejsze. Komisja stwierdza mianowicie, że projekt jest kompleksową odpowiedzią na potrzebę uadekwatnienia oraz unowocześnienia prawa wykroczeń, dostosowania go do współczesnych realiów. Mówi się też o usprawnieniu mechanizmów reakcji na drobniejsze naruszenia porządku prawnego, o poprawie spójności systemu odpowiedzialności za wykroczenia, a także o zwiększeniu adekwatności i efektywności stosowanych środków reakcji karnej. Po lekturze tych passusów nasuwa się refleksja, że komisja mogłaby się jednak zdecydować, czy przedstawiony przez nią projekt to pilne zmiany o charakterze punktowym, czy też – jak pisze się w uzasadnieniu – kompleksowa „odpowiedź na potrzebę uadekwatnienia, unowocześnienia i dostosowania polskiego prawa wykroczeń do aktualnych realiów” itd. To niezdecydowanie, czy wręcz popadanie w sprzeczność w zakresie deklaracji, wynika najprawdopodobniej z tego, że omawiany projekt nie ma nic wspólnego ani z pilnie potrzebnymi zmianami, ani z kompleksową reformą.

Czytaj więcej

Rodzice słono płacą za jazdę dziecka elektrycznym rowerem

Skąd aż tak surowa ocena?

Gdy chodzi o pilnie potrzebne zmiany prawa wykroczeń to jest ich całkiem sporo. Były one już nie raz opisywane zarówno w opracowaniach naukowych, jak i w prasie codziennej. Dość wskazać na horrendalnie wysokie grzywny w pozakodeksowym prawie wykroczeń, które sięgnęły już 1 000 000 zł i są całkowicie nieadekwatne do tego, w jaki sposób powinno się reagować na wykroczenia.

To prawda. Kiedy pisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej”, padały deklaracje uporządkowania tych absurdalnych przepisów.

No właśnie. Dlatego ku zaskoczeniu chyba wszystkich bliżej obeznanych z prawem wykroczeń, komisja na ten problem w ogóle nie reaguje. Co więcej, dostrzegając go w uzasadnieniu projektu, zmierza w kierunku petryfikacji patologicznie wysokich kar grzywny, stwierdzając, że ze względu na tego rodzaju kary w art. 24 § 1 k.w. pozostawia się zastrzeżenie „chyba że ustawa stanowi inaczej”. W ten sposób komisja w istocie godzi się na funkcjonowanie w systemie prawa wykroczeń niezwykle wysokich grzywien. I niczego w tej kwestii nie zmienia „bezpieczne” stwierdzenie uzasadnienia projektu, że taki stan prawny jest „wysoce niepożądany”. To tylko deklaracja, bez żadnych konsekwencji normatywnych. Należy więc chyba ostatecznie uznać, że wskazany problem – w ocenie komisji – nie należy do tego rodzaju problemów, które wymagają pilnego rozwiązania.

A co zdaniem komisji wymaga pilnej interwencji ustawodawczej?

Tutaj zaskoczenie jest jeszcze większe. Otóż w projekcie proponuje się m.in. wprowadzenie do kodeksu wykroczeń konstrukcji sprawstwa kierowniczego oraz sprawstwa polecającego. Muszę przyznać, że gdy po raz pierwszy o tym usłyszałem, nie widząc jeszcze omawianego projektu, uznałem to po prostu za żart. Nie mieściło mi się wówczas w głowie, że brak w kodeksie wykroczeń wyraźnych podstaw normatywnych dla sprawstwa kierowniczego oraz sprawstwa polecającego jest – w ocenie komisji – jednym z najbardziej palących problemów współczesnego prawa wykroczeń. Ciekaw jestem, jak na propozycję tę zareagują funkcjonariusze i sędziowie zaangażowani w postępowania wykroczeniowe. Czy ktokolwiek z nich z niecierpliwością wyczekiwał na chwilę, gdy w kodeksie wykroczeń pojawi się sprawstwo kierownicze? Zdecydowanie nie są to najpilniejsze zmiany, których prawo wykroczeń potrzebuje.

Czytaj więcej

Przestępstwa gospodarcze po nowemu. Bez kar za ryzyko w biznesie

Może chodziło o uspójnienie instytucji prawa karnego z prawem wykroczeń?

Tak, ale wciąż nie są to – bez względu na motywacje komisji – pilnie potrzebne zmiany. Istnieją znacznie istotniejsze obszary, które wymagają uspójnienia, niż obszar form popełnienia wykroczenia. Niedawno w Instytucie Nauk Prawnych PAN odbyła się konferencja poświęcona prawu wykroczeń. Miałem tam okazję dyskutować z wieloma praktykami o rzeczywistych problemach i potrzebach i żaden z nich nie wspomniał nawet o sprawstwie kierowniczym. Zresztą chyba nikogo to nie dziwi. Dziwić natomiast może to, że komisja – pracując nad zmianami w prawie wykroczeń – w głos praktyków zdaje się nie wsłuchiwać. Nie słyszałem, żeby komisja podejmowała jakieś próby identyfikacji problemów, które dostrzegane są chociażby przez sędziów orzekających w sprawach o wykroczenia. A wracając do zaproponowanych przez komisję zmian w zakresie form popełnienia wykroczenia, to chciałbym jeszcze zwrócić uwagę, że w większości są to proste lub nieco zmodyfikowane kopie rozwiązań z kodeksu karnego. Nie jest to chyba najlepsza technika prawodawcza. Słusznego postulatu uspójnienia prawa wykroczeń i prawa karnego sensu stricto nie należy rozumieć opacznie. Jeśli ma on polegać na przepisywaniu kodeksu karnego do kodeksu wykroczeń, to ten drugi po prostu przestaje mieć sens.