Z tego artykułu dowiesz się:
- Na czym polegała zmiana w formule Konkursu Wieniawskiego i jakiego artystę konkurs chce promować.
- Dlaczego większa swoboda w doborze repertuaru okazała się dla młodych muzyków zarówno szansą, jak i pułapką.
- Jaką rolę w drodze do zwycięstwa odegrała muzyka polska i którzy kompozytorzy byli najchętniej wybierani.
- W jaki sposób globalizacja edukacji muzycznej wpływa na rywalizację i czy jest sens podziału na poszczególne kraje lub na szkoły narodowe
- Jak oceniono tegoroczny werdykt jury Konkursu Wieniawskiego
Najczęstsze pytanie, jakie zadawano mi w trakcie Konkursu Wieniawskiego, brzmiało: Czy Azja znowu dominuje? Bo choć ten Konkurs o prawie stuletniej tradycji nie dorównuje emocjami chopinowskiej gorączce, jaka wybucha raz na pięć lat, to nim także interesuje się mnóstwo ludzi, którzy na co dzień nie słuchają muzyki skrzypcowej.
Czy potrzebne są krajowe reprezentacje
Podobnie więc jak przy Chopinie, tak i podczas Konkursu Wieniawskiego ożywa duch narodowej rywalizacji, a uczestników nazywa się często reprezentantami krajów lub choćby muzycznych szkół. Tymczasem takie rozróżnienia nie mają zbytniego sensu. Szkoły dawno poznikały, najdłużej trwała ta radziecka, ale jej pedagodzy rozjechali się po świecie. A na dawne sukcesy utożsamianych z nią laureatów Konkursu Wieniawskiego trzeba dziś często patrzeć inaczej. Wielu z nich ukształtowały nie tylko studia w Moskwie, ale dorastanie w rodzinnej Ukrainie i jej bogate kulturowo ośrodki, w których ścierały się różne tradycje. Taka była choćby Odessa, miasto słynnych laureatów Dawida Ojstracha czy Rozy Fajn.
Dziś ponadto młodzi ludzie nie siedzą w jednym miejscu. Tegoroczny zwycięzca Konkursu Wieniawskiego, lwowianin z urodzenia, Bohdan Luts ma 21 lat, a już zaliczył naukę w Szkole Yehudi Menuhina w Szwajcarii, teraz studiuje w Wiedniu, a lista odbytych przez niego kursów u muzycznych autorytetów jest różnorodna.
Konkurs Wieniawskiego
MInistra kultury, Marta Cienkowska, Bohdan Luts z otrzymanym Stradivariusem i przedstawiciel Nippon Violin
Nie jest zresztą wyjątkiem. Niemal każdy z 50 skrzypaczek i skrzypków zakwalifikowanych do obecnego Konkursu może pochwalić się podobną różnorodnością doświadczeń edukacyjnych. Coraz mniejszy zatem ma sens utożsamianie umiejętności młodych muzyków z krajem ich pochodzenia, gdyż do tego wielu z nich zmienia często miejsca stałego pobytu.
Czy można zwyciężyć bez Bacha
Można uznać, że to kolejny dowód unifikacji współczesnego świata, skoro wszyscy uczą się u pedagogów z różnych stron, studiują na tych samych uczelniach i słuchają podobnych nagrań, ale można też potraktować jako szansę dostępu do najlepszych tradycji, choć wówczas każdy powinien tę różnorodność tak wykorzystać, by zbudować własną osobowość. A to nie wszyscy potrafią.
Junzhi Li, Konkurs Wieniawskiego
Junzhi Li
Przemiany w sposobach kształcenia, ale i w postawach młodych ludzi dostrzegli organizatorzy Konkursu Wieniawskiego, wprowadzając znaczące zmiany. Rezygnacja z podawania krajów pochodzenia, która wzbudziła kontrowersje u zwolenników nienaruszalnych tradycji, jest tylko ubocznym skutkiem decyzji bardziej zasadniczych. Konkurs ma być bowiem spotkaniem różnorodnych osobowości a nie sprawdzianem umiejętności zdobytych w procesie kształcenia.
Ciekawie określiła cel tych zmian dyrektorka Konkursu, Karolina Kaźmierczak: – Chcemy uniknąć tworzenia rywalizacji akademickich – powiedziała w wywiadzie dla „Gazety Konkursowej”. – Takie turnieje często po prostu sprawdzają wszechstronność uczestników. Dlatego obowiązkowo grywa się na nich wszystko, od Bacha po współczesność. A przecież niech każdy z największych konkursów ma indywidualny rys. Żebyśmy później wiedzieli, kim jest laureat Wieniawskiego, a kim na przykład ten z Indianapolis.
W tym roku na Konkursie Wieniawskiego nie sięgano do fundamentu literatury skrzypcowej, do Bacha. Był obowiązkowy jedynie w nadsyłanych nagraniach, na podstawie których dokonywano selekcji kandydatów. A podczas rywalizacji w poznańskiej Auli UAM uczestnicy mieli niespotykaną wcześniej swobodę w doborze utworów, szczególnie w pierwszym i drugim etapie. A i w kolejnym, zamiast obowiązującej wszystkich „Sinfonii concertante” Mozarta, której wysłuchanie w kilkunastu interpretacjach było kłopotliwym przeżyciem dla publiczności, wybierano jeden spośród czterech koncertów kameralnych.
Czy młodzi muzycy umieją korzystać ze swobody
– Jeśli ktoś pyta, czy więc obecnie obowiązuje u nas repertuar konkursowy czy koncertowy, to ten drugi jest ważniejszy – ocenia Agata Szymczewska, zwyciężczyni Konkursu Wieniawskiego 2006 i obecna jurorka. Poszerzenie sfery wolności ożywiło i uatrakcyjniło rywalizację dla tych, którzy śledzili jej przebieg. Dla samych muzyków okazało się to szansą, ale i pułapką. Nie wszyscy bowiem potrafili z tej swobody skorzystać, bo ułożenie godzinnego recitalu w drugim etapie dla niektórych okazało się trudną sztuką, by mogli pokazać pełnię swoich możliwości, pamiętając przy tym, że występ nie powinien być jednorodny z poprzednim etapem.
Z bogatej listy utworów do wyboru, jaką ułożyli organizatorzy, kilka zaś cieszyło się szczególnym wzięciem. Okazało się, że są one pozycjami obowiązkowymi na innym prestiżowym konkursie Long-Thibaud w Paryżu, który odbędzie się niebawem, a turystyka konkursowa u młodych muzyków jest dzisiaj powszechna.
Czy Szymanowski jest lepszy od Panufnika
Swoboda muzyczna miała jednak ważne ograniczenie, bo celem Konkursu pozostaje nadal muzyka polska, zwłaszcza Henryka Wieniawskiego. Jego utwory dominowały w etapie pierwszym i oczywiście w finale, choć zdaniem niektórych w stopniu zbyt okrojonym, bo jeden z jego koncertów zagrała tylko trójka finalistów, a nie jak wcześniej cała szóstka. Dzięki temu jednak o podziale trzech głównych nagród rzeczywiście zadecydował patron Konkursu.
SoonBee Lee, Konkurs Wieniawskiego
SoonBee Lee
Inni polscy kompozytorzy – od Karola Lipińskiego po twórców współczesnych – znaleźli się na bogatej liście utworów obowiązkowych w drugim etapie. Tu jednak 24 wykonawców wybierało najczęściej coś Szymanowskiego (bo najbardziej znany za granicą) lub „Subito” Lutosławskiego, bo to utwór efektowny, ale i krótki, więc łatwiej go opanować. Czas przed kolejną edycją będzie więc wymagał intensywniejszych działań popularyzatorskich.
Sprawdził się natomiast pomysł na etap trzeci. Z dominantą polskiej muzyki XX i XXI wieku: Panufnika, młodszego z Góreckich, Wajnberga. Był bardzo ciekawy i wiele powiedział o skrzypkach, którzy musieli zmierzyć się z nieznanym im materiałem. Bohdan Luts przyznał, że koncert Panufnika na Konkursie zagrał z orkiestrą po raz pierwszy w życiu. I zrobił to znakomicie.
Czy możliwy jest werdykt bez kontrowersji
Zwycięstwo Bohdana Lutsa, podobnie jak drugą nagrodę dla Junzhi Li, przyjęto wręcz owacyjnie. Można więc powiedzieć, że jurorzy się sprawdzili, choć na wcześniejszych etapach ich werdykty budziły kontrowersje. Żadne jednak decyzje konkursowe – takie jak choćby tegoroczne odrzucenie Teofila Milenkovicia – na jakimkolwiek konkursie nie są przyjmowane bezdyskusyjnie.
Teofil Milenković, Konkurs Wieniawskiego
Teofil Milenković
Ważne jest natomiast, że tegoroczni laureaci mogą jechać w świat i mimo młodego, lub bardzo młodego wieku (zwłaszcza Junzhi Li) mogą wyjść na estrady. Teraz mają szansę potwierdzić, że dzięki Konkursowi Wieniawskiego wygrali więcej niż tylko jednorazową nagrodę.
Materiał powstał we współpracy z Towarzystwem Muzycznym im. Henryka Wieniawskiego.
Konkurs Wieniawskiego
Nagrody regulaminowe i nagrody specjalne
I nagroda, 60 tys. euro – Bohdan Luts
Skrzypce Antonia Stradivariego z 1711 r. do dwuletniego użytkowania (nagroda Nippon Violin), nagroda Kai Danczowskiej za najlepsze wykonanie sonaty (10 tys. zł), nagroda Aliny Kurczewskiej za najlepsze wykonanie koncertu kameralnego (2 tys. zł);
II nagroda, 30 tys. euro – Junzhi Li
Trzy nagrody za najlepsze wykonanie koncertu Wieniawskiego – Fundacji Charlesa Tregera (10 tys. euro), dyr. generalnego Zarządu TVP (7 tys. euro)) Rodziny Karasiewiczów (5 tys. euro);
III nagroda, 15 tys. euro – SooBeen Lee Nagroda Polskiego Radia za najlepsze wykonanie kaprysu Wieniawskiego (7 tys. euro);
Tytuł laureata i nagrody po 5 tys. euro – Jooha Choi, Anna Im i Meng Zou;
Nagroda specjalna Ministra Spraw Zagranicznych za najlepszą interpretację utworu polskiego kompozytora – Teofil Milenković (10 tys. euro);
Nagrody dla najlepszego polskiego uczestnika: Zofia Anna Olesik nagroda ufundowana przez Roberta Pałysa – 20 tys. zł i smyczek o wartości 20 tys. zł, nagroda ufundowana przez Kancelarię Sołtysiński Kawecki & Szlęzak – 5 tys. euro;
Bohdan Luts otrzymał także w formie nagrody występy w większości polskich filharmonii i koncerty w wielu krajach świata. Junzhi Li wystąpi w NOSPR, w filharmoniach Gdańska, Olsztyna, Wałbrzychu, Lublinie i z Polską Filharmonią Kameralną Sopot. SooBeen Lee odbędzie m.in. tournée z Orkiestrą PR Amadeus po Niemczech.