Przez wiele lat Google zachęcało swoich pracowników do swobodnej wymiany poglądów na swoich wewnętrznych platformach dyskusyjnych. Jednak w ostatnim czasie firma musiała się zmierzyć z niekoniecznie przyjemnymi konsekwencjami swobodnej dyskusji pomiędzy jej pracownikami – skandalami związanymi z tym, jak pracownicy traktują siebie nawzajem. Sądząc po ujawnionych przypadkach na wewnętrznych forach Google stało się dokładnie to samo, co dzieje się na wszystkich forach, które dopuszczają bardzo swobodną wymianę myśli – do dużego znaczenia doszły tzw. hejt oraz personalne, pozbawione merytorycznego znaczenia, ataki.
Czytaj także: Pracownice oskarżają Google
W środę Google potwierdziło na Twitterze, w odpowiedzi na artykuł The Wall Street Journal, że wdrożyło nowe zasady dyskusji w intranecie. Kładzie w nich duży nacisk na to, by pracownicy szanowali siebie nawzajem. Oraz wprost zapowiada się, że nie będą tolerowane ataki personalne czy trolling.
Firma zwraca też uwagę, że zachowania niezgodne z „naszymi Wartościami" (czyli wartościami uważanymi przez Google za dobre) prowadzą do spadku produktywności. Innymi słowy mówiąc – agresja w dyskusji przyczynia się do gorszych wyników pracowników a przez to firmy.
Generalnie, nowe wewnętrzne zasady Google wydają się być zgodne ze zdrowym rozsądkiem. W dyskusji, szczególnie nad pomysłami o tym, jak usprawnić pracę czy produkty, nikt nie chce spotykać się z argumentami odnoszącymi się do prowadzenia się rodziców czy też własnego pożycia albo też spotykać się z sugestią, że skoro jest takiej, a nie innej płci, to na pewno się na tym nie zna. Firma zachęcała jednak pracowników również do dyskusji światopoglądowych, które teraz jednak w pewien sposób chce ograniczyć. Zmiana, choć może wydawać się niektórym wydawać kontrowersyjna, ma jednak sens – każdy rozsądny człowiek woli pracować w przyjaznym, a nie we wrogim środowisku.
Pracownicy, którzy nie dostosują się do nowych reguł, muszą liczyć się z konsekwencjami. Osobom, które będą notorycznie łamać zasady grożą – nagany, degradacja w hierarchii służbowej, a nawet zwolnienie z pracy. Procesy sądowe z tym związane będą zapewne interesujące – już teraz zwolniony niedawno inżynier Tim Chevalier powiązał swoje zwolnienie z pracy z faktem, że umieszczał w sieci wewnętrznej i na Google+ komentarze o „liberalnym charakterze".
Faktem jest, że już w 2013 roku niektórzy byli pracownicy firmy skarżyli się, że poważnym minusem pracy w koncernie bywa fakt, że pracuje się z ludźmi „niedojrzałymi, którzy nie dorośli do szanowania innych".