Local content to zarówno kwestia ideowa, jak i ekonomiczna. W wymiarze ideowym chodzi o budowanie powszechnej świadomości znaczenia tego zagadnienia dla przyszłości polskiej gospodarki. Polska przeszła od 1989 r. spektakularną drogę rozwoju. Wszystko wskazuje na to, że dołączymy do grona państw G20 – i to nie jako obserwator, lecz jako pełnoprawny uczestnik. To zobowiązuje. Dziś jesteśmy już gospodarką w pełni zaawansowaną i europejskim liderem wzrostu. Nasz sukces jest dostrzegany na świecie. Musimy więc zmienić sposób myślenia o sobie – odejść od kompleksów i świadomie kreować własną strategię rozwoju, budować sprzyjające warunki i ekosystem dla polskich firm. W tym kontekście local content jest elementem kluczowym – mówił minister aktywów państwowych Wojciech Balczun podczas debaty „Rzeczpospolitej” pt. „Local content. Jak umocnić polską gospodarkę na lata?”, w której udział wzięło 16 przedstawicieli największych polskich firm i instytucji.

Debatę prowadzili Cezary Szymanek, z-ca redaktora naczelnego „Rz” oraz Paweł Czuryło, redaktor zarządzający. To spotkanie zainaugurowało projekt „Rz” – „Local Content. Polska gospodarka”, a w jego ramach zaplanowane są już kolejne wydarzenia i publikacje.

Za ideą idą pieniądze

Polska działa w ramach wspólnego rynku Unii Europejskiej, musimy tym samym respektować unijne prawo. Ale powinniśmy dążyć do wzmacniana krajowego komponentu w realizowanych projektach. Możemy przy tym korzystać z doświadczenia innych krajów europejskich, które od lat kierują się zasadą patriotyzmu gospodarczego. – Podczas rozmów z partnerami zagranicznymi, m.in. we Francji, widzimy wyraźnie, że kraje od lat budują swoje przewagi, wspierając narodowych czempionów, także poprzez aktywną rolę państwa w strategicznych sektorach, takich jak energetyka, obronność czy przemysł lotniczy. Polska również powinna działać w sposób świadomy i systemowy. Dlatego local content został zdefiniowany jako jeden z priorytetów Ministerstwa Aktywów Państwowych i rządu. To projekt długofalowy, oparty na najlepszych praktykach europejskich, który ma wzmacniać potencjał gospodarczy kraju, a jednocześnie wspierać internacjonalizację polskich firm – podkreślał minister.

Nie chodzi tu tylko o ideę, lecz o konkretny rachunek ekonomiczny. Wartość polskiej gospodarki przekroczyła właśnie bilion dolarów. Realizujemy ogromny program inwestycyjny w sektorze energetycznym, paliwowym i obronnym. Te projekty powinny stać się kołem zamachowym dla całej krajowej gospodarki. I to nie tylko dla największych podmiotów, ale też dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw. – Szczególnie zależy nam na włączaniu MŚP w łańcuchy dostaw dużych inwestycji. Wiemy, że bariery wejścia – finansowe czy gwarancyjne – bywają wysokie, ale naszym zadaniem jest tworzenie takich warunków, by mniejsze firmy mogły się rozwijać – mówił Wojciech Balczun.

Musimy zmienić sposób myślenia, odejść od kompleksów i świadomie kreować strategię rozwoju, budować sprzyjające warunki dla polskich firm

Definicja local content została już przygotowana i przyjęta przez Ministerstwo Aktywów Państwowych. Zostanie zaprezentowana rynkowi na początku marca. To ważny krok w stworzeniu strategii wzmacniania udziału polskich firm przy tych projektach. Konstrukcja definicji jest szeroka i elastyczna, by mogła uwzględniać specyfikę różnych branż. Resort przy jej opracowaniu współpracował m.in. z Urzędem Zamówień Publicznych, Głównym Urzędem Statystycznym oraz przedstawicielami środowisk gospodarczych. – Planujemy także opracowanie kodeksu dobrych praktyk local content jako praktycznego przewodnika dla spółek z udziałem Skarbu Państwa, samorządów oraz innych podmiotów realizujących duże projekty inwestycyjne. Nie chodzi o sztywne regulacje ani o zmianę prawa zamówień publicznych, lecz o wypracowanie sposobu myślenia i standardów działania – informował minister.

Już sam fakt, że głośno i jednoznacznie polskie spółki i instytucje państwowe mówią o komponencie krajowym, jest elementem realizacji tej strategii. Przekaz formułowany przez stronę polską jest dostrzegany za granicą. – Podczas spotkania z ministrem energii Kanady usłyszałem wyraźnie, że Kanada, prezentując ofertę współpracy w obszarze gazu, energetyki jądrowej czy technologii SMR, bierze pod uwagę lokalny komponent w łańcuchach dostaw i proponuje rozwiązania korzystniejsze pod tym względem niż inni partnerzy. To pokazuje, że nasi zagraniczni rozmówcy już antycypują nasze podejście i rozumieją, jakie kwestie mają dla nas znaczenie strategiczne – zaznaczał szef resortu aktywów państwowych.

Likwidujmy bariery!

Agnieszka Olszewska, prezes Urzędu Zamówień Publicznych, powołując się na swoje doświadczenia zawodowe, przytoczyła przykład z rynku francuskiego. – Ponad dziesięć lat temu pracowałam we francuskiej grupie, odpowiadałam tam za obszar zakupów. W pierwszych dniach mojej pracy zostałam zaproszona do szefa tej grupy na rozmowę. Przekazano mi, że w firmie obowiązują proste zasady. Jeśli planuję jakiekolwiek zakupy, w pierwszej kolejności sprawdzam, czy mogę je zrealizować w ramach grupy kapitałowej. Jeśli nie ma takiej możliwości, wychodzę na rynek. Kiedy jednak zbieram oferty z rynku, w pierwszej kolejności przyglądam się dostawcom z kapitałem francuskim bądź tym, którzy mają wpływ na gospodarkę francuską. Miałam jasne wytyczne, reguły te nie musiały być uwzględnione w przepisach czy regulacjach. To sposób myślenia o procesie – mówiła. Gdy następnie została zatrudniona w jednej ze spółek Skarbu Państwa, analizując postępowania, napotykała bariery, które uniemożliwiały skuteczne składanie ofert polskim przedsiębiorcom. Nie było presji, by to zmieniać, bo wówczas uważano, że zagraniczne jest lepsze. Dziś sytuacja jest zupełnie inna. – Mamy świadomość, że to, co polskie, jest dobre, dobrej jakości. Powinniśmy więc skoncentrować się na eliminowaniu barier – podkreślała Olszewska.

Korzyści mogą być duże. Wartość zakupów realizowanych w oparciu o przepisy prawa zamówień publicznych to 330 mld zł rocznie, a wartość zamówień publicznych realizowanych przez podmioty zakwalifikowane jako zamawiający publiczni – 587 mld zł. A to przecież tylko część rynku. – Impuls polityczny, jaki wyszedł z rządu, zmienia myślenie o realizacji i przygotowaniu postępowań. Dalsze zalecenia na pewno wytyczą właściwy kierunek, by polska gospodarka osiągnęła jak największe korzyści. Przy czym nie chodzi tu o wpisanie preferencji krajowych do postępowania o udzielenie zamówienia publicznego, bo tego nam nie wolno robić. Trzeba skupić się na eliminowaniu barier. Sami przedsiębiorcy mówią, że nie potrzebują preferencji, wystarczy im, by byli traktowani na równi z pozostałymi partnerami. By nie byli blokowani przez jakiś warunek postępowania czy niemożność złożenia gwarancji bankowej – podkreślała prezes UZP.

Prawo zamówień publicznych, jak zaznaczała, nie jest złe, co potwierdzają sami uczestnicy rynku. Jest elastyczne i daje możliwość prowadzenia postępowań w sposób efektywny. Trzeba tylko kompetentnych pracowników, którzy skutecznie przeprowadzą proces, i odpowiednich instrumentów. – Te wszystkie aspekty zostały uwzględnione w „Polityce zakupowej państwa”. Dokument został skierowany przez ministra właściwego do spraw gospodarki na Komitet Stały Rady Ministrów. Wskazane są w nim trzy priorytety. Pierwszy to budowa potencjału konkurencyjności polskiej gospodarki. Drugi – odporność państwa zapewniona poprzez proces zakupów publicznych. A trzeci to profesjonalizacja rynku zamówień publicznych, nie tylko zasobów, ale również procesów i narzędzi, które są stosowane do prowadzenia postępowań o udzielenie zamówienia publicznego – informowała. – Dziś mówimy o tym, jaką wartość mogą przynieść zakupy nie tylko dla konkretnej organizacji, ale też dla rynku lokalnego, krajowego czy europejskiego. Zamówienia publiczne mogą być narzędziem do budowania wartości firmy i jednocześnie do realizacji celów ważnych z punktu widzenia państwa. (…) Trzeba włączyć myślenie, budować wiedzę, kompetencje i profesjonalizm uczestników rynku, byśmy mogli dbać o polską gospodarkę – dodała.

O francuskim podejściu mówił też Bartłomiej Babuśka, prezes ARP. – Podczas mojej niedawnej wizyty gospodarczej w Maroku usłyszałem, jak skutecznie Francja promuje interesy swojego biznesu – nie tylko na rodzimym rynku, ale także na rynkach powiązanych historycznie. Tamtejsze przetargi często wygrywają francuskie firmy, mimo że lokalni wykonawcy są w stanie zaoferować niższe ceny. To pokazuje, że konsekwentna polityka wsparcia krajowych podmiotów przynosi wymierne efekty – informował. Również w Polsce strategia zwiększania udziału komponentu krajowego, czyli local content, staje się faktem. – Podczas niedawnego wyjazdu do Stambułu z udziałem ministra Marcina Bosackiego rozmawialiśmy z czołowymi tureckimi przedsiębiorcami, reprezentującymi różne sektory. W trakcie tych spotkań wybrzmiały obawy tamtejszych firm co do ich mniejszego udziału w polskich postępowaniach przetargowych. To wyraźny sygnał, że nasza polityka gospodarcza materializuje się w praktyce, choć wymaga dalszego precyzowania i dialogu z partnerami – mówił prezes ARP. Podkreślał, że Agencja Rozwoju Przemysłu konsekwentnie wdraża to podejście w całej grupie kapitałowej. – Przykładem niech będzie spółka H. Cegielski – Fabryka Pojazdów Szynowych, gdzie udział krajowych poddostawców sięga już blisko 90 proc. To dowód, że stawianie na polskie firmy jest nie tylko deklaracją, ale też realnym filarem naszej strategii – zaznaczył.

Czytaj więcej

Balczun, MAP: Local content wzmocni potencjał Polski

Czytaj więcej

Babuśka, ARP: Repolonizacja - od słów do czynów

Czytaj więcej

Chaberski, PPL: Warto mądrze równoważyć interesy

Czytaj więcej

Czekaj, BGK: Wesprzemy polskie firmy

Energetyka da impuls gospodarce

W skład Grupy Kapitałowej Orlen wchodzi kilkaset spółek o różnych kompetencjach. Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu, mówiąc o wspieraniu lokalnego łańcucha dostaw, wskazywał, w jaki sposób koncern optymalizuje działalność, co przekłada się m.in. na maksymalne wykorzystanie kompetencji w ramach organizacji. Spółki w pierwszej kolejności szukają możliwości realizacji swoich potrzeb przez inne podmioty wchodzące w skład grupy, podobnie jak robiła to przywołana przez prezes UZP firma francuska.

Jak informował, idea local content jest w koncernie traktowana bardzo poważnie. Jest ona realizowana od poziomu rady nadzorczej, która nałożyła na zarząd cele w tym zakresie, aż po dyrektorów i pracowników. – Świadomość wagi tego wyzwania jest duża. Realizujemy politykę local content, by wspierać to, co polskie, bo jesteśmy przekonani, że to, co polskie, jest dobre. Co więcej, współpraca między polskimi podmiotami niesie ze sobą zupełnie inną jakość kooperacji. Mamy podobny sposób myślenia o wielu rzeczach, podobne przepisy, podobne doświadczenia – mówił prezes Orlenu.

Spółka stawia sobie ambitne cele, jeśli chodzi o udział local content w procesach budowy morskich farm wiatrowych na Bałtyku. – W przypadku pierwszego projektu, Baltic Power, to ponad 20 proc. W drugim już realizowanym – Baltic East – stawiamy sobie za cel podwoić tę wartość – informował prezes. – Wymagamy od tych, którzy oferują technologię, by zatrudniali polskie firmy. Dzięki temu polskie firmy budują swoje kompetencje, umiejętności i zyskują doświadczenie, by w przyszłości samodzielnie startować w przetargach – dodał Fąfara.

Ogromne inwestycje czekają również pozostałe firmy z sektora energetycznego, które muszą się transformować. Dariusz Lubera, prezes PGE, podkreślał, że inicjatywa rządu jest ważnym sygnałem dla rynków. Minęły czasy, gdy inwestorzy zasłaniali się prawem zamówień publicznych i kierowali się jedynie kryterium najniższej ceny. – Na początku lat 90. rzeczywiście kompetencje polskich firm były niewielkie. Ale od tamtej pory minęło dużo czasu, dziś jesteśmy dojrzałą gospodarką. W kraju działają firmy, które są zdolne skutecznie konkurować z podmiotami zagranicznymi – mówił. Zaznaczają one wyraźnie swoją obecność na krajowym rynku. W przypadku segmentu dystrybucji PGE aż 85 proc. wartości zamówień trafia do firm z kapitałem polskim. Przy realizacji strategii local content ważny jest dialog z wykonawcami, bo pomaga zrozumieć ich ograniczenia i oczekiwania. Z drugiej strony istotne jest przedstawienie im przez inwestora harmonogramu prac w dłuższym horyzoncie czasowym. – Nie może być tak, że najbliższy rok będzie obfity w zlecenia, ale co będzie się działo za dwa lata – nie wiadomo. Firmy muszą się dostosować do terminarza, odpowiednio przygotować, poczynić inwestycje, ale perspektywa kolejnych zleceń stanowi zachętę do rozwijania przedsiębiorstw – tłumaczył Lubera.

W przypadku inwestycji w moce wytwórcze sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. PGE wybudowała już kilka bloków gazowych, w planach ma inwestycję w następne dwa. Tu partner zagraniczny będzie niezbędny, bo nie produkujemy w kraju turbin gazowych. Ale liderem projektu będzie polska firma. – To jest kierunek, który my będziemy realizować – mówił Lubera. Podobnie jak prezes Orlenu podkreślał, że budowa kolejnych farm wiatrowych na morzu będzie się odbywała z większym udziałem polskich firm, a doświadczenia pozyskane w trakcie pierwszych projektów przyniosą już konkretne owoce.

Czytaj więcej

Czopek, PSEW: Wykorzystajmy polski potencjał!

Czytaj więcej

Fąfara, Orlen: Miliardy złotych dla polskich dostawców

Czytaj więcej

Hinc, GAZ-SYSTEM: Konieczna stabilność regulacyjna

Czytaj więcej

Kledzik, PORR: Czas na wzmocnienie polskości

Również Tauron widzi potrzebę rozwoju krajowego łańcucha dostaw i podejmuje działania w tym kierunku. – Mam nadzieję na kompleksowe wdrożenie polskiej strategii w obszarze local content. Powinna ona zachęcać polskie firmy do wchodzenia w obszary, w których dziś poszukujemy kompetencji za granicą. Tauron identyfikuje się ze strategią local content, co znajduje odzwierciedlenie w wewnętrznych procesach zakupowych spółek z grupy. Staramy się patrzeć na proces zamówień długookresowo, a przy wyborze dostawców brać pod uwagę nie tylko cenę jako jedyne kryterium, lecz także inne parametry. Istotne są również ryzyka związane z ciągłością dostaw, logistyką czy zmiennością rynku – informował Zawadzki.

– Nie mam wątpliwości, że strategia local content jest jednym z najważniejszych filarów polskiej suwerenności oraz związanego z nią bezpieczeństwa gospodarczego. Kluczowym krokiem powinno być stworzenie stabilnego i przewidywalnego, wieloletniego planu inwestycji. W ten sposób można przekonać polskich przedsiębiorców i inwestorów, że będą traktowani jako wiarygodni partnerzy, a podejście do wzmacniania krajowego biznesu jest konsekwentne i długofalowe. Silny local content zmniejszy zależność od importu, podniesie odporność infrastruktury krytycznej oraz zwiększy zdolność państwa do działania w sytuacjach kryzysowych. W pierwszej kolejności powinniśmy zająć się sektorami strategicznymi – dodał.

Offshore wytycza ścieżki

Morska energetyka wiatrowa to sektor, który rozpoczął dyskusję na temat local content w Polsce i zaproponował pierwsze rozwiązania w tym obszarze. Ten proces rozpoczął się siedem–osiem lat temu. – Wiedzieliśmy, że mówimy o inwestycjach rzędu 100 mld zł plus i byliśmy przekonani, że środki te powinny w jak największej części zasilić polską gospodarkę. Uczyliśmy się tego, nie wszystko się udało, ale sporo zostało zrobione. Tę wiedzę warto wykorzystywać również w innych sektorach – mówił Piotr Czopek, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Wśród kluczowych czynników, które zwiększają prawdopodobieństwo sukcesu, wskazał długoterminową wizję rozwoju inwestorów i jasne komunikowanie, jak wygląda pipeline projektów. Nie bez znaczenia jest też konsensus polityczny i poparcie rządowe. – Firmy, które rozważają udział w inwestycjach jako dostawcy komponentów czy usług, muszą znać plany rozwoju sektora, by móc następnie zaplanować swój rozwój, budować konkurencyjność i zwiększać kompetencje organizacji – mówił Czopek. – Z oczywistych względów nie mogliśmy zawrzeć twardych zapisów w prawie wspierających polskich dostawców, ale pojawiły się działania miękkie. Każdy inwestor zobowiązał się do tworzenia planu łańcucha dostaw, informował, co i kiedy będzie zamawiał. W tamtym czasie byłem po stronie rządowej, która planowała tę ustawę. Niestety, nie wszystkie założenia udało się zrealizować. Na podstawie planu łańcucha dostaw Ministerstwo Aktywów Państwowych i Ministerstwo Rozwoju miały planować rozwój poszczególnych obszarów, jednak tak daleko proces ten nie zaszedł – mówił wiceprezes PSEW. Strategii przemysłowej dla Polski nie ma do dziś. To duży błąd, bo – jak podkreśla Czopek – polscy przedsiębiorcy nie do końca wiedzą, w którym kierunku kraj chce zmierzać, gdzie biznes ma budować swoje kompetencje.

Jest o co walczyć, bo w przypadku samych morskich wiatraków CAPEX i OPEX szacowany jest na 500 mld zł w perspektywie kilkunastu lat. Jednak w skali Unii Europejskiej inwestycje będą kilkunastokrotnie większe. Firmy, które wyrosną na projektach krajowych, będą włączać się w europejskie łańcuchy dostaw. To się już dzieje. A że Europa chce konkurować z Chinami i Stanami Zjednoczonymi, będzie nastawiona na współpracę wewnętrzną. – Więc budujmy polską markę w kontekście europejskiej strategii, bo to będzie kluczowe – podsumował przedstawiciel PSEW.

Foto: cezary piwowarski (18)

Sektor budowlany chce podziału ryzyk

Budimex, firma z blisko 60-letnim doświadczeniem na polskim rynku budowlanym, jest jednym z kluczowych partnerów strategicznych państwa w realizacji infrastruktury krytycznej. Dziś zatrudnia blisko 8 tys. osób, inwestuje w kraju w nowe obszary biznesu, jak data center czy OZE, dba o rozwój kadr i podejmuje współpracę z uczelniami. – W ostatniej dekadzie odprowadziliśmy miliardy złotych podatków, które realnie rozwijają polską gospodarkę, wspierają budżet państwa i rozwój regionów. Dla nas udział podmiotu krajowego to nie hasło, lecz codzienna praktyka – reinwestowanie kapitału i kompetencji w Polsce – mówił Artur Popko, prezes Budimeksu.

– Dzięki doświadczeniu na rynku krajowym intensywnie dywersyfikujemy działalność geograficznie, wchodząc na rynki Słowacji, Czech czy państw bałtyckich. Realizujemy kluczowe odcinki Rail Baltica na Łotwie i w Estonii w konsorcjum z firmami francuskimi, co stanowi bezpośredni dowód międzynarodowej konkurencyjności polskich wykonawców. Doświadczenia z tych projektów pokazują, że polskie firmy budowlane dysponują kompetencjami technicznymi i operacyjnymi na poziomie zachodnioeuropejskich konkurentów – informował Popko. Podkreślał, że ekspansja międzynarodowa nie jest łatwa, bo każdy kraj stara się chronić lokalne podmioty. Dlatego wymaga to systemowego wsparcia państwa.

Zachodni wykonawcy korzystają z zaplecza dyplomatycznego swoich rządów, które organizują wizyty delegacji gospodarczych i otwierają dostęp do kluczowych decydentów na nowych rynkach. Polskie firmy potrzebują analogicznych inicjatyw. – Nasz udział w delegacji rządowej w Ukrainie i bezpośredni kontakt z ukraińskim rządem w sprawie odbudowy kraju to przykład współpracy państwo–biznes, która realnie przekłada się na szanse realizacji kontraktów strategicznych. Takie podejście jest bardzo pomocne z punktu widzenia biznesu – mówił. – Wierzymy, że dalsze wzmacnianie krajowych podmiotów realnie zakorzenionych w polskiej gospodarce przełoży się na jeszcze większą zdolność do eksportu usług. Kompetencje zdobywane na rynku krajowym, przy jednoczesnym odprowadzaniu podatków w Polsce, mogą stać się fundamentem silniejszej pozycji polskich firm na rynkach międzynarodowych – dodał.

Piotr Kledzik, prezes firmy budowlanej PORR, podkreślał, że polskie przedsiębiorstwa na przestrzeni dekad zdobyły duże doświadczenie, również za granicą, i oferują produkty i usługi na bardzo wysokim poziomie. I o ile nie trzeba tego już uświadamiać inwestorom na zewnętrznych rynkach, o tyle jeszcze w kraju pokutuje czasem przekonanie, że zagraniczne jest lepsze. Zaznaczał, że promocja local content jest jak najbardziej pożądanym procesem, pozwoli rozwijać intensywnie krajową gospodarkę. – Nad czym powinniśmy pracować? Wewnętrznie powinniśmy o sobie mówić tak dobrze, jak na zewnątrz o nas mówią. Tego nie potrafimy jeszcze robić. I o to apeluję. To należy zmienić – podkreślał.

Wojciech Trojanowski, członek zarządu Strabagu, podkreślał, że przez lata nie było w Polsce dyskusji o udziale w inwestycjach krajowych polskich firm, podczas gdy inne państwa, jak choćby przywoływana w tym kontekście wielokrotnie Francja, faktycznie bardzo mocno wspierały przedsiębiorstwa lokalne. – Osoby odpowiedzialne za zamówienia publiczne, spółki Skarbu Państwa nie rozpieszczały nas. Liczyła się procedura, zamknięcie procesu, zlecenie i święty spokój. Ten "zimny chów" zbudował wśród firm pewną odporność – mówił. Teraz podejście do krajowego biznesu powoli się zmienia, co niesie nadzieję, że krajowe firmy poprawią swoją pozycję. Zaznaczył jednocześnie, że proces powinien być prowadzony z wielką starannością i poszanowaniem unijnego prawa. – Local content nie może prowadzić do ograniczania konkurencyjności i transparentności przetargów. Nie można dopuścić do tego, by jedne firmy były traktowane lepiej niż inne – mówił.

Odniósł się też do kondycji mniejszych i średnich podmiotów oraz ich szans w wyścigu po zlecenia przy inwestycjach, które będą prowadzone w Polsce. By miały one szansę skorzystać z nadarzających się okazji, konieczne są zmiany w warunkach kontraktowych. – Te firmy nie będą w stanie odnieść korzyści w tym procesie, jeśli wszystkie ryzyka będą przerzucane w jedną stronę. Branża, którą reprezentuję, bywała niejednokrotnie zakładnikiem firm technologicznych, z którymi współpracowała. Pozostawały one głównymi beneficjentami kontraktów, dzieląc się jednocześnie bardzo chętnie ryzykami, a nawet całkowicie przerzucając je na przedsiębiorców krajowych. Warto na ten problem zwrócić uwagę. Ryzyka trzeba rozkładać sprawiedliwie, by uchronić przedsiębiorców lokalnych, zwłaszcza mniejszych i słabszych, przed tego typu praktykami, mogą one bowiem przesądzić o ich przyszłości – mówił Trojanowski. Konieczne jest też stworzenie im warunków do rozwoju i umożliwienie pozyskiwania środków na rozwój i inwestycje, a także budowanie zasobów ludzkich, które te firmy zasilą.

Czytaj więcej

Lubera, PGE: To inwestycja w przyszłość polskich firm

Czytaj więcej

Moś, PSG: Tu chodzi o bezpieczeństwo gospodarcze

Czytaj więcej

Paszkiewicz, KGHM: Local content jest strategicznie korzystny

Czytaj więcej

Popko, Budimex: Local content jak polisa bezpieczeństwa

Gazownicy wspierają lokalne firmy

Dr Sławomir Hinc, prezes spółki Gaz-System, odnosząc się do doświadczeń z pracy w PGNiG Upstream Norway, wskazywał, że Norwegia od lat w sposób systemowy wspiera udział lokalnych firm w realizacji inwestycji offshore. – Obserwowałem, jak znacząca część środków przeznaczanych na inwestycje w sektorze oil & gas pozostaje na norweskim rynku. Dlatego w Polsce powinniśmy konsekwentnie – i to robimy – wzmacniać udział krajowych przedsiębiorstw w dużych projektach infrastrukturalnych. Tą drogą podąża Gaz-System, który planuje inwestycje w wieloletnim horyzoncie, prowadząc stały dialog z rynkiem. Zaangażowanie polskich wykonawców i podwykonawców pozwala budować ich kompetencje, doświadczenie oraz stabilne miejsca pracy. Polskie rozwiązania są konkurencyjne jakościowo, a w wielu obszarach przewyższają ofertę zagraniczną – widać to także przy realizowanych przez nas inwestycjach, gdzie korzystamy z polskiego know-how i zasobów inżynieryjnych – mówił.

Polska Spółka Gazownictwa, operator systemu dystrybucyjnego posiadający 200 tys. km sieci, rokrocznie inwestuje w Polsce ponad 3 mld zł. – To dla nas ważne, by być partnerem wiarygodnym, rzetelnie komunikującym się z rynkiem. Realizujemy formułę spotkań z wykonawcami, by przekazywać im nasze zamierzenia inwestycyjne, ale i wymagania. Nie zawsze są to spotkania łatwe, zwłaszcza w naszej branży, gdzie wymogi techniczne, wymogi bezpieczeństwa są bardzo wysokie. Staramy się jednak w sposób przejrzysty zapowiadać, co, kiedy i jak planujemy robić, żeby firmy lokalne, małe i średnie rozwijały się razem z nami, by mogły zaplanować swój rozwój, budowanie swoich kompetencji, rozwój parku maszynowego czy na przykład finansowanie. Takie podejście przynosi efekty, na przestrzeni lat nasi kontrahenci stają się z małych firm rodzinnych średnimi, ze średnich – dużymi. Niektóre podmioty są już dziś spółkami publicznymi – mówił Szymon Paweł Moś, prezes PSG. Obecnie 96 proc. wykonawców współpracujących z PSG to podmioty z kapitałem polskim, przy czym około 90 proc. to firmy z kapitałem wyłącznie polskim. – Jest dla kogo ten rynek budować. Cel i kierunek mamy wyznaczony, staramy się tę swoją cegiełkę do rozwoju lokalnego biznesu dokładać – informował prezes Moś.

Polskie spółki radzą sobie dobrze również poza krajem. Część z nich w wyniku przeprowadzonych akwizycji zarządza zagranicznymi podmiotami, z niezłym skutkiem. Sukcesy na tym polu ma między innymi KGHM. – Firma przez ostatnich dziesięć lat zdobyła duże doświadczenie w zarządzaniu aktywami za granicą. I tak na przykład w skład jednej z grup kupionych w Ameryce Północnej wchodziła firma inżynierska, która była w zasadzie firmą upadłą. Dziś ma 70 proc. przychodów z usług świadczonych na zewnątrz. Została postawiona na nogi przez Polaków – mówił Remigiusz Paszkiewicz, prezes KGHM.

W projektach realizowanych przez KGHM na rynku krajowym większość komponentów i usług dostarczają firmy polskie, zarówno te wchodzące w skład grupy, jak i przedsiębiorstwa niezależne. – Zamówienia w większości trafiają do średnich, a nawet małych firm, które w ciągu ostatnich 30 lat albo wypączkowały z samego KGHM, z dawnego kombinatu, albo były stworzone przez byłych pracowników spółki, którzy mieli kompetencje i wiedzieli, jak odpowiedzieć na potrzeby rynku. I z przykrością jako szef KGHM muszę przyznać, że te firmy są tańsze i nie gorsze jakościowo niż spółki z grupy – informował Paszkiewicz. Zwracał też uwagę na współpracę firm europejskich i budowę „obiegu gospodarczego Europy”, co jest istotne szczególnie w kontekście ratowania wspólnotowego przemysłu przed konkurencją z Chin i USA. Podkreślał, że szczególnie we współpracy z duńskimi przedsiębiorcami popularna jest koncepcja „From Europe to Europe”. Takie podejście powinno dziś przyświecać wszystkim.

Ogromne inwestycje realizowane na terenie kraju prowadzone będą w ramach projektu Port Polska realizowanego przez spółkę Centralny Port Komunikacyjny. Celem jest stworzenie nowoczesnego systemu transportowego kraju integrującego transport lotniczy, kolejowy i drogowy. W ramach programu powstanie m.in. nowoczesne centralne lotnisko i system kolei dużych prędkości. – W każdym kraju, który się szybko rozwija, jest wysoko rozwinięte lotnictwo. Na zachodzie Europy ma ono ok. 3–4 proc. udziału w PKB. U nas to jest ciągle ok. 1,5 proc., stosunkowo niedużo, ale w najbliższych latach będziemy się dalej bardzo dynamicznie rozwijać – mówił Łukasz Chaberski, prezes Polskich Portów Lotniczych. W najbliższych latach inwestycje w sektorze lotniczym wyniosą 51 mld zł, we wszystkie z nich pośrednio lub bezpośrednio zaangażowana jest spółka PPL. Przy tak istotnej kwocie ważne jest, by zlecenia w jak największej mierze trafiały do polskich wykonawców, choć ze względu na wyspecjalizowane systemy konieczne będzie korzystanie też z usług podmiotów zagranicznych. – Nie ma jeszcze w Polsce firm, które są w stanie wytworzyć pewne elementy infrastruktury lotniskowej czy terminalowej, ale to stopniowo się zmienia. Konieczne jest wspieranie tego obszaru. Ważne, żeby proces angażowania lokalnych firm miał efekt kuli śnieżnej – informował Chaberski.

Czytaj więcej

Trojanowski, Strabag: Szansa dla firm z polskiego rynku

Zadanie dla banków

Mirosław Czekaj, prezes BGK, informował, że grupa PFR oraz kierowany przez niego bank pracują nad wsparciem polskiego komponentu w inwestycjach, które będą realizowane na terenie kraju. Bank przygotowuje linie kredytowe powiązane z instrumentami gwarancyjnymi, by ograniczać ryzyko. Oferuje też wsparcie poręczeniowe. – W perspektywie najbliższych dziesięciu lat czekają nas strategiczne inwestycje rzędu biliona złotych. Trzeba na to przygotować również system bankowy i finansowy – powiedział Czekaj.

– Zadaniem na „tu i teraz” jest stworzenie takich warunków dla krajowych firm, by mogły skutecznie ubiegać się o kontrakty przy tych projektach. W interesie polskiej gospodarki jest to, by jak najwięcej krajowych podmiotów mogło startować w przetargach i miało szansę konkurować na równych warunkach z podmiotami globalnymi. Rolę BGK widzimy przede wszystkim w zwiększeniu dostępu do kapitału m.in. poprzez „skrojoną na miarę” ofertę finansowania. Kluczowe są tu mechanizmy podziału ryzyka, które umożliwi zwiększenie akcji kredytowej. Wsłuchujemy się w potrzeby przedsiębiorców i rozwijamy naszą ofertę – dodał prezes BGK.

Piotr Żabski, prezes Alior Banku, podkreślał, że priorytetem powinno być angażowanie w lokalne łańcuchy dostaw jak największej liczby małych firm. Dużym, a nawet średnim podmiotom łatwiej jest operować na rynku. Przed małymi przedsiębiorstwami natomiast pojawia się szereg wyzwań. – Kluczowym czynnikiem sukcesu będzie redystrybucja ryzyka. Skłonność mikro- i małego przedsiębiorcy do podejmowania ryzyka jest zupełnie inna niż nas siedzących przy tym stole. My mamy kapitał, mamy know-how. Małe przedsiębiorstwa są w innej sytuacji. Istotną rolę przy wsparciu najmniejszych ma do odegrania państwo, ale też banki – mówił. – Banki są gotowe bilansowo, by wspierać local content i rozwój polskich firm. Ale by tak się zdarzyło, potrzebujemy istotnych zmian. Sektor jest przeregulowany, mamy często związane ręce. Nie jest łatwo finansować małe przedsiębiorstwa. Podam przykład – by start-up mógł otrzymać kredyt, musi na rynku funkcjonować dwa lata. Tego typu firmy uciekają się więc do innego rodzaju finansowania – często ryzykownego – bądź też nie podejmują żadnego ryzyka wejścia w szerszą współpracę z dużymi przedsiębiorstwami – mówił prezes Alior Banku.

Local content nie jest więc ani hasłem ideologicznym, ani prostą deklaracją polityczną. To długofalowy rachunek ekonomiczny, który może zdecydować o tym, czy historyczna fala inwestycji stanie się impulsem rozwojowym dla całej gospodarki, czy tylko krótkotrwałym wzrostem statystyk. Skala planowanych projektów – od energetyki, przez infrastrukturę transportową, po transformację przemysłu – tworzy unikalne okno możliwości. Od nas zależy, czy je wykorzystamy.