Na wynajmie pojazdów na imprezy okolicznościowe, urodziny czy śluby Tramwaje Warszawskie zarobiły w 2010 r. ok. 150 tys. zł. Oprócz osób prywatnych zgłaszają się branże filmowa i reklamowa. Wynajęte tramwaje grały m.in. w „Pianiście" Romana Polańskiego i „Rewersie" Borysa Lankosza. Opłacona przez TVP1 linia wyjeżdża z tunelu Trasy W-Z przed każdym blokiem reklamowym.
Tramwaje Warszawskie najwięcej biorą za godzinę w nowiutkim tramwaju Swing z klimatyzacją – 925 zł za godzinę. Ale największym wzięciem cieszą się pojazdy 13N z lat 60. ubiegłego wieku.
Kawalerski w tramwaju
Pomysłom nie ma końca.
W ubiegłym roku chłopak umówił się z dziewczyną na przystanku tramwajowym przy parku Morskie Oko. O umówionej godzinie podjechał... wynajętym od Tramwajów Warszawskim zabytkowym składem typu K z 1935 r., a w środku się oświadczył. Zaskoczona pasażerka powiedziała „tak".
Hitem są tramwaje na szalone wieczory panieńskie i kawalerskie, mimo licznych wymogów przewoźnika.
– W środku nie można pić alkoholu ani palić. Pilnuje tego motorniczy – tłumaczy rzecznik Tramwajów Warszawskich Michał Powałka.
– W środku nie. A jeśli ktoś się z butelką wychyli z tramwaju? – dopytujemy.
– Nie ma mowy. Mimo to tramwaje cieszą się wzięciem jako środek transportu do miejsca, gdzie zabawa się dopiero rozkręca – tłumaczy Powałka.
W ubiegłym roku Tramwaje Warszawskie wynajmowały tabor 75 razy, a w tym do końca czerwca było już 50 takich zleceń.
Nowa linia „Nie jadę"
O wiele większym zainteresowaniem od tramwajów cieszy się wypożyczanie autobusów na śluby i wesela, np. do przewiezienia gości z kościoła do restauracji, a nad ranem odwiezienie do centrum. Za podstawienie autobusu trzeba zapłacić 150 zł, a potem od 6 do 8,50 zł za każdy przejechany kilometr.
600 zł kosztuje pierwsza godzina imprezy w autobusie, w tramwaju Swing – 925 zł
Na wyświetlaczu można napisać np. imiona pary młodej.
– Zgadzamy się na wszystko oprócz tekstów obelżywych – zastrzega rzecznik Miejskich Zakładów Autobusowych Adam Stawicki.
To reakcja na wyczyn kierowcy MZA, który w ramach żartu przejechał się po mieście linią uruchomioną z okazji otwarcia Centrum Nauki Kopernik autobusem z napisem na wyświetlaczu: „Pier...lę, nie robię!".
Zupełnie nieoczekiwanie MZA w tym roku na długie miesiące zaprzestały złotego interesu. Oficjalnie: „bo autobusy służą do wożenia warszawiaków". Nieoficjalnie: ktoś dopatrzył się, że autobus miejski poza ruchem rozkładowym powinien być wyposażony w tachograf.
Teraz MZA wróciły do usługi. – Wynajem prowadzimy, ale w ograniczonym zakresie. Do wyboru są tylko autobusy niskopodłogowe MAN jako jedyne wyposażone w tachografy – mówi rzecznik MZA Adam Stawicki.
– Ale jest sezon wakacyjny, więc nie ma też 100 proc. pewności, że będzie kierowca – zastrzega.
Balanga z pełną gębą
Małą operatywność MZA wykorzystują prywatni przedsiębiorcy.
Do wynajęcia jest m.in. „Bar-bus" ze skórzanymi fotelami, ekranem plazmowym, laserami, wytwornicą dymu. Są nawet profesjonalne stanowisko dla DJ-a i przyciemniane szyby.
– Organizujemy w nim urodziny, imieniny, wieczory panieńskie i kawalerskie, imprezy integracyjne, a także kampanie reklamowe czy przejazdy delegacji
– mówi Dariusz Klepacki z firmy Barbus.eu. – Zapewniamy kierowcę, barmankę i obsługę techniczną.
Pierwsza godzina wynajęcia autobusu kosztuje 600 zł, każda kolejna – 400 zł. W piątki i soboty stawki wzrastają o 200 zł.
Przedstawiciele firmy zapewniają, że są gotowi na nietypowe wyzwania. Aż do granic wyobraźni.
– Poza tym nie potrzebujemy dużo czasu na przygotowania – mówi Dariusz Klepacki. – Ostatnio robiła u nas urodziny jedna z celebrytek. Rano zadzwoniła, a wieczorem już byliśmy w trasie.
Na ulice Warszawy wyjeżdża też Imprezowy Autobus (Imprezowyautobus.pl) wyposażony w barek, lodówkę, system karaoke, parkiet do tańca, a nawet w rurkę do pool dance. – Głównie organizujemy wieczory panieńskie, imprezy firmowe, rzadziej imprezy kawalerskie – mówi organizator przejazdów Łukasz „Imprezator". – Zlecenia są różne. Ostatnio organizowaliśmy „niespodziankowe" 40. urodziny dla pewnego pana. Zwiedziliśmy wszystkie miejsca związane z jego dzieciństwem (szkoły, pierwsze mieszkanie), a później pojechaliśmy na ogromne ognisko z kiełbaskami.
Specjaliści twierdzą, że „impreza na kółkach" to świetny pomysł. – To bardziej oryginalne, niż spędzenie nocy w jednym klubie – mówi Anna Budzyńska, właścicielka firmy marketingowo-eventowej AM Budzyńska. – Można zwiedzić ciekawe miejsca, poznać miasto i przeżyć więcej niż podczas zwykłej imprezy. Ważne, by dobrze dobrać trasę i przystanki.
Czytaj w życiuwarszawy.pl