Reklama

Tradycje czerni kontra moda na żałobę

Zachowujemy się tak‚ jakbyśmy jak najszybciej chcieli zapomnieć‚ że śmierć w ogóle istnieje. Czerń straciła dawną poważną symbolikę. Kolor żałoby został zawłaszczony przez modę. Pośmiertnymi rytuałami zabawia się popkultura

Publikacja: 30.10.2008 00:33

Edith Piaf śpiewa w Olimpii w 1962 roku. Zawsze w skromnej prostej czarnej sukience

Edith Piaf śpiewa w Olimpii w 1962 roku. Zawsze w skromnej prostej czarnej sukience

Foto: AFP

Kondukt pogrzebowy opuszcza kościół Karola Boromeusza w Warszawie i wchodzi w cmentarne alejki. W pierwszym szeregu idzie wdowa i synowie. Starsza pani jest w czarnym płaszczu i berecie‚ mężczyźni z gołymi głowami‚ w ciemnych płaszczach‚ spod których widać białe koszule i ciemne krawaty. W dalszych szeregach rodzina bliższa i dalsza‚ przyjaciele‚ znajomi. Tu czerń miesza się z szarością‚ brązem‚ granatem. Ubrania są codzienne – kurtki‚ dżinsy. Jednak dominuje strój stonowany‚ bez jaskrawych kolorów. W sportowych białych butach nie przyszli nawet najmłodsi uczestnicy uroczystości.

[srodtytul]Zapomniane obyczaje[/srodtytul]

Pogrzeb zawsze był okazją do prezentacji statusu rodziny. Najlepsze ubrania, u zamożnych futra, garnitury wyrażały szacunek dla zmarłego. Jeszcze do lat 60. ścisła żałoba po mężu i żonie trwała rok. Drukowano żałobną papeterię i tzw. pośmiertne obrazki zmarłego‚ które dawano znajomym z prośbą o modlitwę. Wiele wdów do końca życia ubierało się na czarno. Królowa Wiktoria nosiła żałobę po Albercie przez 40 lat. Mężczyźni nosili opaski na rękawie lub baretki w klapie. Dziś to wszystko zanika. Czerń obowiązuje tylko najbliższą rodzinę i to w zasadzie jedynie w dniu pogrzebu. Wdowią woalkę zastępują ciemne okulary‚ opaskę na ramieniu – czarna wstążeczka albo po prostu dyskretne‚ niejaskrawe ubranie. O papeterii i obrazkach zapomniano.

[srodtytul]Śmierć w świecie rapu i techno[/srodtytul]

Młodsze pokolenia zachowują się dziś tak‚ jakby nie przyjmowały do wiadomości‚ że śmierć istnieje. Albo jakby chciały o niej jak najszybciej zapomnieć. Coraz częściej w ogóle zanika zwyczaj zaznaczania ubiorem faktu‚ że straciliśmy bliską osobę. Formy stroju odrytualizowały się. „Żałobę noszę w sercu‚ nie na ubraniu” – słyszy się. Jeżeli jest jakieś miejsce‚ które poświęca dawnemu obyczajowi trochę uwagi‚ to jest nim warszawski bazar Różyckiego. Tam stroje pogrzebowe (i ślubne) wciąż występują w ważnej roli. Wzdłuż uliczek dziesiątki uroczyście czarnych garniturów‚ białych koszul i czarnych krawatów czekają tylko na nieboszczyka.

Reklama
Reklama

Ale poza tym, czym różni się stan żałoby od stanu codzienności dzisiaj‚ gdy czerń straciła dawną symbolikę i stała się ulubionym kolorem mody? Powoli‚ stopniowo‚ z przeszkodami zdobywała czerń terytorium odzieżowe od prawie 100 lat. W 1926 roku samotna rewolucjonistka Chanel wystąpiła przeciw pretensjonalnej garderobie tamtego czasu i wylansowała małą czarną. W tym samym roku cudownie zgrabna Ewa Curie w czarnej sukni od hiszpańskiego kreatora Cristobala Balenciagi‚ jednego z największych geniuszy mody, pozuje dla „Vogue’a”. Lata 50. to wampowate dziewczyny egzystencjalistów‚ ich muza – Juliette Greco‚ czarny golf i ciemne okulary Zbyszka Cybulskiego. Gwiazdy: Anita Ekberg‚ Rita Hayworth‚ Marylin Monroe w zabójczo erotycznej czerni i Edith Piaf w swojej czarnej skromnej sukience. Dziesięć lat później‚ w 1966 roku Yves Saint Laurent z męskiej garderoby uprowadza smoking. Znowu kobieta jest na czarno‚ tym razem w spodniach.

Największa fala czerni rozpętała sięjednak dopiero pod koniec lat 70. Kryzys naftowy wywołał ruch punkowy‚ pojawiła się Vivienne Westwood‚ potem Karl Lagerfeld. W latach 80. do gry włączyli się Japończycy: Rei Kwakubo i Yohji Yamamoto. Zaskoczyli publiczność obszernymi‚ asymetrycznymi, czarnymi ubiorami. Modny kolor i kolor żałoby zamieniły się funkcjami.

[srodtytul]Polski kostium polityczny[/srodtytul]

Historycznie Polacy są specjalistami od smutku. Najdłuższa żałoba narodowa zaczęła się już dwa lata przed powstaniem styczniowym i trwała pięć lat, mimo zakazów władz carskich. W 1861 roku po rozstrzelaniu pięciu Polaków podczas manifestacji patriotycznej „Wszystkie części odwiecznej Polski przywdziewają na czas nieograniczony przyzwoitą żałobę; Kobiety tylko w dzień ślubu białą suknię”, głosił okólnik arcybiskupa Antoniego Fijałkowskiego.

„Tłum spacerowiczów w Ogrodzie Saskim wiosną 1861 roku był wyjątkowo ponury jak na czasy‚ kiedy noszono się barwnie” – pisze Małgorzata Możdżyńska‚ historyk sztuki z Uniwersytetu Wrocławskiego. „U kobiet czerń zastąpiła kolory wiosennej mody. Kolor zniknął nawet z ubiorów dziecięcych. Żałobnie ubrano lalki‚ obręcze do zabaw okręcano czarnymi i białymi taśmami. Złote ozdoby zastąpiła biżuteria z matowej lawy wulkanicznej, hebanu‚ żelaza‚ stali oksydowanej na czarno‚ matowego rogu – ozdabiana symbolami narodowymi i martyrologicznymi. Korona cierniowa‚ krzyżyki‚ krzyż z sercem i kotwicą‚ symbol „wiary‚ nadziei i miłości‚ data 1861‚ bransolety i naszyjniki w kształcie kajdan”.

[srodtytul]Czarny wątek popkultury[/srodtytul]

Reklama
Reklama

Długo nikt nie miał odwagi włączyć rytuału śmierci do popkultury. Ale ktoś musi być pierwszy. W 2002 Justyna Steczkowska, opłakując śmierć ojca, pozowała magazynowi „Viva” do sesji zdjęciowej na cmentarzu. Śmierć była rzeczywista‚ cała reszta wyreżyserowana. Grób wybrany ze względu na urodę miejsca ‚ makijaż profesjonalny‚ modne ubrania dostarczone przez stylistę. Sprawa wywołała wiele krytycznych komentarzy. Pisałam o tym w „Gazecie Wyborczej”. Piosenkarka przepraszała i przyznawała‚ że żałuje‚ iż zgodziła się na zdjęcia.

[srodtytul]Egzaltacja, maniera, fasada[/srodtytul]

Włoski magazyn „Vogue” posunął się o krok dalej. Sierpniowy numer zamieszcza sesję mody‚ która opłakuje zmarłego francuskiego kreatora Yves Saint-Laurenta. Opłakuje należy w tym wypadku rozumieć dosłownie. Na okładce w kondukcie pozorowanego pogrzebu ubrane na czarno idą w deszczu zapłakane modelki i modele. Na pierwszym planie mężczyzna podobny do zmarłego. Podobieństwo przypadkowe? W środku, na jednym ze zdjęć top modelki, Linda Evangelista‚ Genevere van Seenus‚ Karen Elson, leżą na grobie w dramatycznych pozach i żałobnych strojach. Na innym stoją ze zrozpaczonymi minami. Na jeszcze innym wdowa w woalce malowniczo ułożona na mogile „rozpacza”. Autorem zdjęć jest gwiazdorski fotograf mody Steven Meisel‚ całość nosi tytuł „Silent” – „W milczeniu”.

W japońskim „Vogue’u”, także z sierpnia, znanej fotografce Camilli Arkans pozuje nasza rodzima top – Anna Jagodzińska. Tytuł sesji mody: The Bride Wore Black. Jak przystało na pannę młodą‚ modelka nosi czarny strój oraz woalkę. Jest trochę smutna‚ chociaż w tle ma eleganckie łoże z baldachimem, dla kontrastu całkiem białe, oraz komodę Ludwik XV. Może to podróż poślubna‚ ale gdzie pan młody – czyżby zmarł?

Zamiast żałoby mamy zatem modę na żałobę. Przebranie zamiast przeżycia. Najstarszy, najbardziej nienaruszalny z rytuałów egzystencjalnych stał się kostiumem dla błaznów. Co będzie dalej?

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama