Wiosłować nie trzeba, a w dodatku pasażer nie jest skazany na warczenie silnika – na tak luksusowe pływanie łodzią mogą sobie jednak pozwolić na razie nieliczni. Ściślej ci, którzy konstruują łodzie solarne, czyli napędzane energią słoneczną.

Polscy konstruktorzy robią to z dużym powodzeniem. W sobotę w międzynarodowych regatach Dutch Solar Boats Challenge w Holandii triumfowała łódź solarna koła naukowego Korab z Politechniki Gdańskiej.

– Cieszymy się ze zwycięstwa, zwłaszcza że do kraju wracamy z cennymi nagrodami – mówi „Rz" Dariusz Duda, opiekun 14-osobowej grupy studentów konstruktorów z Politechniki Gdańskiej. Organizatorzy podarowali ekipie kompletne laboratorium energii odnawialnej, które – jak podkreśla Duda – pomoże w kolejnych solarnych projektach.

Zwycięstwo za zwycięstwem

Studenci z Gdańska do zwycięstw już się zdążyli przyzwyczaić. Rok temu triumfowali w regatach zaliczanych do klasyfikacji Pucharu Świata.

Pod koniec czerwca wygrali zawody Solar Boat Regatta 2011 w Brandenburgii. Miejsce na podium zajęła też ekipa gdyńskich inżynierów i miłośników sportów wodnych z Fiten Solar Team. Polacy pokonali konkurentów, m.in. z Belgii, Niemiec i Holandii. Zespół z Politechniki Gdańskiej zdobył też nagrodę specjalną za innowacyjną konstrukcję łodzi, a Fiten Solar Team za najlepsze wzornictwo.

– Na świecie ta dyscyplina jest coraz bardziej popularna. W międzynarodowych regatach startuje nawet 70 łódek z całego świata – mówi „Rz" Bartosz Puchowski, który od pięciu lat kieruje sześcioosobowym zespołem Fiten Solar Team.

– To chyba jedna z nielicznych dziedzin, w których nie odstajemy od świata. Wygrywamy z ekipami Shell czy Mercedesa – dodaje Dariusz Duda.

Gdy nie ma słońca

Nie jest to tanie hobby. – Potrzebujemy ok. 250 tys. zł rocznie, by przygotować łódź i wystartować w regatach – zdradza Puchowski. Jego zespół pracuje dzięki sponsorom. Studentów z Politechniki Gdańskiej wspierają i uczelnia, i sponsorzy.

Z jaką prędkością porusza się łódź? – Przy słońcu to nawet 20 km na godzinę – opowiada Puchowski. Ale może płynąć też nocą czy przy tak okropnej pogodzie, jaką mamy w ostatnich dniach w Polsce. – To dzięki akumulatorowi. Nasza łódź w nocy może płynąć ze średnią prędkością do 4 km na godzinę – dodaje Puchowski.

Za to miejsca dla sterującego jest niewiele. Jednak jak zauważa Duda: – Nie wygoda jest tu najważniejsza, bo ta dyscyplina jest jak Formuła 1.

Zaznacza, że łódź regatowa musi być przede wszystkim jak najlżejsza, a przy jej konstrukcji muszą być spełnione wymagania klasy, w której startuje.

– W naszej łodzi zamontowaliśmy siedzenie od roweru, którym jedzie się w pozycji leżącej, więc z wygodą nie jest najgorzej, choć na razie ten sport to mniej rekreacja, a bardziej pole do testowania nowych technologii – mówi z kolei Puchowski.

Wodne taxi za darmo

Energię słoneczną na rekreacyjnych jachtach i łodziach już się wykorzystuje. – Na mojej łodzi tak zasilane są urządzenia elektroniki pokładowej – mówi Zbigniew Kania, żeglarz i olimpijczyk. – To się sprawdza.

Konstruktorzy z Politechniki Gdańskiej chwalą się, że oprócz łódek, którymi pływają na regatach, zbudowali rekreacyjną łódź w pełni zasilaną energią słoneczną. – Może zabrać na pokład 12 osób. To taka taksówka wodna. Cichy i darmowy transport, bo jak już się zbuduje łódź, eksploatacja nic nie kosztuje.

– Łódź z kolektorem słonecznym? A kiedy można się nią przepłynąć? – pyta Tomasz Zubilewicz, prezenter pogody w  TVN, który interesuje się energią odnawialną. – Mam nadzieję, że dzięki takim eksperymentom niedługo nie tylko łodzie będzie napędzała energia słoneczna, ale i nasze domowe telewizory czy lodówki – wybiega w przyszłość Zubilewicz.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.niewinska@rp.pl