Skąd wziął się pomysł na tak rozbudowaną ofertę edukacyjną w muzeum?

Natalia Łakomska:

Z potrzeby. Zarówno nauczyciele, uczniowie, jak i osoby dorosłe zaczęli nam zadawać wnikliwe pytania dotyczące eksponatów. Dlatego stworzyliśmy ścieżki edukacyjne omawiające wąskie tematy. Nasze muzeum jest interdyscyplinarne. Mamy działy: przyrody, historii, archeologii, rzemiosł artystycznych, sztuki ludowej, rycin, malarstwa, sztuki współczesnej. Zwiedzając je, można wyjść z kakofonią informacji i wiedzieć wszystko i nic. Dział Edukacji pomaga uporządkować tę wiedzę.

Dział Edukacji muzeum nie wyręcza jednak szkoły.

Nie. Tworząc naszą ofertę, zapoznajemy się z podstawą programową szkół, współpracujemy z kuratorium oświaty i nauczycielami po to, by wybrać takie eksponaty muzealne, aby były uzupełnieniem programów edukacyjnych szkół. Nauczyciel omawiający dany temat dotyczący kultury, historii Polski może znaleźć jego uzupełnienie i zrealizować temat lekcji w zupełnie innych przestrzeniach. My jednak nie odnosimy się do całości szkolnego programu. Wybieramy tylko elementy oscylujące wokół ekspozycji znajdujących się w kieleckim Pałacu.

Macie też propozycje dla trzylatków.

Stworzyliśmy kilka gier multimedialnych, które znajdują się na naszej stronie www.edumamu.mnki.pl. Jesteśmy w trakcie realizacji projektu „Skarb pod skarbczykiem". To przestrzeń w sieni dolnej, gdzie mama z wózkiem może bezpiecznie wjechać. Mamy nadzieję, że już niebawem w muzeum otworzymy coś w rodzaju przedszkola. To będzie strefa wolna od opłat, gdzie mama będzie mogła usiąść w wygodnym fotelu i przypatrzeć się, jak jej dziecko gra w gry edukacyjne. Mamy np. grę polegającą na projektowaniu ogrodu włoskiego znajdującego się przy pałacu. W ogrodzie włoskim musi panować ład i porządek. Gra uczy dziecko harmonii, zasad symetrii i estetyki. Taka zabawa bardzo wciąga, nie tylko małe dzieci, ale i dorosłych. Mamy też grę na spostrzegawczość, w której porównuje się stare pocztówki z okolic Wzgórza Zamkowego. Tu tematem są XIX-wieczne Kielce. Zadaniem gry jest przedstawienie, jak powstawało miasto, jak zagospodarowano place i ulice niemal 100 lat temu.

Co chcą państwo w ten sposób osiągnąć?

Celem jest wychowanie wrażliwego odbiorcy. Tak aby każdy poczuł, że może być kreatorem dziedzictwa kulturowego i mieć wpływ na swoje otoczenie. Chcemy, by kielczanin spacerujący uliczkami czuł, że otaczający go świat jest częścią jego historii.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Czy ta nowoczesna funkcja muzeum utrwali się jako model powszechny, czy instytucje muzealne będą wolały pozostać konserwatywne?

Nie sądzę, by tego rodzaju instytucje jak muzea uczyniły podstawę swojej działalności z tego, co jest tylko uzupełnieniem ich konserwatywnych funkcji. Muzeum nie zamieni się w szkołę. Największą w nim wartością jest eksponat. Najważniejszą rolą – ochrona dziedzictwa kulturowego. Największe nakłady finansowe przeznaczane są na ochronę i bezpieczeństwo eksponatów. Nie na edukację. Zawsze tak było i będzie, ponieważ jest to zgodne z rolą instytucji. Każdego roku jednak fundusze na edukację są zwiększane. Żeby podziwiać eksponat, trzeba wiedzieć, na co się patrzy i dlaczego jest to tak istotne. Prehistoryczny kubek, który jest starą glinianą skorupą, sam w sobie nie jest atrakcją. Jednak, gdy poznamy jego historię, dowiemy się, jak powstał, dzięki jakim wynalazkom czasów, z których pochodzi, wtedy ta wiedza wyostrzy nasz wzrok. Im więcej nakładów na edukację, tym lepiej będzie funkcjonował nasz odbiorca. Można po prostu spacerować albo wiedzieć, obok czego się spaceruje.

rozmawiał Krzysztof Gniewkowski