Wyprawy na premiery teatralne poza Warszawę to przecież zawsze złożone podróże kulturalne. Gdy jechałem na poprzedniego Demirskiego/Strzępkę, do Wrocławia, na „Tęczową Trybunę 2012", pamiętam, że słuchaliśmy sobie w samochodzie MP3 z konferencjami chichotliwego ojca Augustyna Pelanowskiego, niesamowitego paulina asystującego słynnym nawróceniom rockmanów.
Tym razem do odtwarzacza wkładam coś odmiennego – płytę „Jezus Maria Peszek". Testujemy ją, by nie zaburzać sobie odbioru, zupełnie sauté, bez lektury wywiadów, zajawek, recenzji.