- Za obronę dzieci obrywam w internecie, mailem i telefonicznie - napisała Godek na swoim koncie na Twitterze, publikując przykładowe wpisy w mediach społecznościowych na jej temat. "Zapomniała Pani dodać, że jest Pani antysemitką, nazistką i nienawidzi Pani gejów. Taka typowa polska katoliczka, prawda (?) - napisał w jednym z nich internauta, którego dane zostały przez Godek zamazane. Działaczka prezentuje też niewybredne komentarze pod grafiką udostępnioną przez wielokrotnie krytykowany fanpage "Sok z buraka".

- Jutro zgłaszam na policję - zapowiedziała Godek. We wtorek w programie #RZECZoPOLITYCE na rp.pl mówiła, że nie zgłasza takich przypadków odpowiednim służbom, ponieważ "nie wychodziłaby wówczas z policji".

- Jest tego taka ilość, że ja jestem w tej chwili sterroryzowana, zastraszona, jestem naprawdę w sytuacji takiej, że zaczynam się bać o swoje i mojej rodziny bezpieczeństwo fizyczne - tłumaczyła w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem.

Dowiedz się więcej » Kaja Godek: Zaczynam się bać o bezpieczeństwo swoje i rodziny

Zdaniem Godek "ohydnego linczu" na niej dokonują "ludzie chcący utrącenia ustawy" zaproponowanej przez komitet "Zatrzymaj aborcję" i przyjętej w pierwszym czytaniu przez Sejm. Projekt jest obecnie na etapie prac w komisjach. Pełnomocniczka komitetu wielokrotnie zwracała uwagę posłom z komisji rodziny i polityki społecznej na wstrzymanie procedowania ustawy.