W odpowiedzi na słowa Libermana Wallstrom (szefowa dyplomacji Szwecji od 2014 roku) mówiła, że chętnie wysłałaby izraelskiemu ministrowi trochę mebli z IKEI, aby mógł zrozumieć, że "tym czego potrzebujesz, aby je złożyć, jest pomoc partnera".

Wallstrom oskarżyła też wówczas Izrael o bycie "skrajnie agresywnym" i zarzuciła Tel Awiwowi, że ten "irytuje swoich sojuszników".

W grudniu 2015 roku Wallstrom znów zaatakowała Izrael zarzucając władzom w Tel Awiwie, że te pozwalają na zabijanie palestyńskich terrorystów-nożowników bez procesów. Kilka tygodni wcześniej szefowa szwedzkiego MSZ sugerowała, że do zamachu w Paryżu z 2015 roku doszło w wyniku "palestyńskiej frustracji" z powodu polityki Izraela.

Teraz Hellgren stwierdził, że od czasu, gdy Szwecja uznała Państwo Palestyna w 2014 roku, wszystko co powie Wallstrom jest interpretowane w Izraelu "negatywnie", a często jest przeinaczane.

- Moim zdaniem to świadoma decyzja zmierzająca do demonizowania Szwecji, aby zniechęcić inne kraje do przyjmowania podobnego do Szwecji stanowiska ws. Palestyny - dodał ambasador.

Jednocześnie ambasador Szwecji potępił wszelkie przejawy antysemityzmu stwierdzając, że pokazał on "znów swoją ohydną twarz, co jest niepokojące". W Szwecji w grudniu dwie synagogi - w Malmoe i Goeteborgu - zostały obrzucone koktajlami Mołotowa. Hellgren zapewnił, że szwedzki rząd pracuje "bardzo ciężko, by zwalczyć antysemityzm".