Na kilka godzin ewakuowano mieszkańców ulicy Reja, a na trasie Wrocław - Oława występowały utrudnienia w ruchu. Akcja zakończyła się po siedmiu godzinach. Nikt nie ucierpiał.
Mieszkańcy ulicy Reja w Radwanicach, gdzie mieści się siedziba producenta pistoletów i rewolwerów hukowo-alarmowo-sygnalizacyjnych powiadomili policję o dziwnym zachowaniu właściciela firmy.
Mężczyzna miał zabarykadować się w budynku, gdzie mieści się wytwórnia broni, chodzić po tarasie, przeładowywać broń i grozić, że będzie strzelał.
- Policjanci otrzymali informację, że na dachu budynku znajduje się mężczyzna. Z jego zachowania wynikało, że jest zdesperowany i chce sobie coś zrobić – mówi asp. szt. Paweł Petrykowski rzecznik dolnośląskiej policji.
Ze względu na zagrożenie, policja podjęła decyzję o ewakuacji mieszkańców ulicy Reja. Na miejsce wezwano służby zabezpieczające: kilka radiowozów policyjnych oznakowanych i cywilnych, straż pożarną, kilka karetek pogotowia ratunkowego, pogotowie gazowe i energetyczne oraz antyterrorystów.
Policjanci próbowali nakłonić mężczyznę do zejścia z dachu, jednak te rozmowy nie przyniosły efektu.
- Na miejscu pojawili się policyjni negocjatorzy. Rozmowy były prowadzone przez kilka godzin. W międzyczasie mężczyzna zszedł z dachu do pomieszczenia, gdzie się zamknął - dodał rzecznik prasowy.
Na ulicy Wrocławskiej - odcinku drogi krajowej 94, wprowadzono ruch wahadłowy. Momentami droga była całkowicie zablokowana.
Pod koniec trwającej blisko siedem godzin akcji, która zakończyła się około drugiej w nocy, wyłączono sygnały błyskowe na autach służb oraz oświetlenia na ulicy Reja i Wrocławskiej.
– W związku z tym, że negocjacje nie przyniosły efektu, policjanci wykorzystując chwilę jego nieuwagi weszli do środka – mówi asp. szt. Petrykowski.
W budynku funkcjonariusze znaleźli kilka sztuk broni krótkiej i długiej. Policja sprawdzi, czy mężczyzna ma zezwolenie na jej posiadanie. Właściciel wytwórni został zatrzymany. Na razie nie wiadomo, czy i jakie zarzuty usłyszy.