Wyjeżdżającą z TVP Info po dyżurze Magdalenę Ogórek otoczyli uczestnicy pikiety, protestujący przeciwko działaniom telewizji publicznej. Uniemożliwiono jej wyjazd, auto oklejono kartkami, a samą dziennikarkę obrzucono wyzwiskami.
Atak na prowadzącą program "W tyle wizji" skrytykowały wszystkie środowiska polityczne.
Nagrania świadków obecnych pod siedzibą TVP Info wskazują jednak, że tuż przed atakiem na Ogórek w grupę protestujących ludzi wmieszał się współpracownik dziennikarki - Mikołaj Andrzej Janusz, w mediach społecznościowych używający nicka Jaok. Mężczyzna miał doklejoną sztuczną brodę i przez megafon wznosił okrzyki w rodzaju "Hańba agenci PiS!".
Został rozpoznany. "Pokaż twarz, Jaoku!" - odpowiedzieli mu uczestnicy pikiety.
Komentatorzy sądzą, że cała akcja była "ustawką", o czym może świadczyć uśmiech na twarzy Magdaleny Ogórek, odjeżdżającej z pl. Powstańców Warszawy.
Sam Mikołaj Janusz stwierdził w TVP Info, że został brutalnie kopnięty w piszczel i uderzono go w rękę. Dodał, że osobę o drobniejszej niż jego posturze uczestnicy pikiety "chyba by rozszarpali".