Protestujący blokowali jeden z mostów w Bagdadzie od wtorkowego popołudnia. Tysiące demonstrantów kolejny dzień brało udział w antyrządowych protestach w stolicy i południowych prowincjach kraju.

W ciągu ostatniej doby siły bezpieczeństwa zabiły co najmniej 13 protestujących. Protesty w Iraku trwają od 1 października, ale przez pewien czas zdawały się słabnąć na sile. W ostatnich dniach dochodzi jednak do zaostrzenia sytuacji w kraju.

W prowincji Basra, bogatej w ropę, siły bezpieczeństwa użyły siły, by rozpędzić protestujących uczestniczących w pokojowym proteście, ale - jak podaje Reuters - nie ma informacji o ofiarach. Protestujący zebrali się tam przed siedzibą władz prowincji.

Ambasada USA w Bagdadzie w środę potępiła akty przemocy wobec nieuzbrojonych demonstrantów i wezwała władze w Iraku do dialogu z protestującymi.

"Potępiamy zabijanie i porywanie nieuzbrojonych demonstrantów, zagrażanie wolności wyrażania poglądów i cyklowi przemocy, który ma miejsce (w Iraku). Irakijczycy muszą móc dokonywać wolnych wyborów dotyczących przyszłości swojego kraju" - głosi oświadczenie ambasady USA.

Protestujący oskarżają rządzącą krajem elitę o korupcję i podporządkowywanie się obcym interesom.