Mikołajki to letnia stolica Mazur. – Żyjemy głównie z turystyki – mówi Piotr Jakubowski, burmistrz Mikołajek.

Dietrich przyjeżdża z Bremen na Mazury co roku. Dlaczego? Łamaną polszczyzną wyjaśnia, że kocha jeziora.

– Tu jest ten klimat, cisza, czyste powietrze i można wypocząć – opowiada. Twierdzi jednak, że wyjazd na Mazury to też prawdziwy rarytas. – U nas mówi się, że na Mazury jadą ci, co mają pieniądze. Taniej kosztuje wyjazd do Tunezji – śmieje się.

Kiedy pytam go o estakadę, odpowiada: – Słyszałem. Porządna droga by się przydała. Nie chciałbym jednak wypoczywać w cieniu autostrady.

Samorządowcy i ludzie żyjący z wynajmu pokoi obawiają się, że po budowie drogi turyści przestaną przyjeżdżać na Mazury. – Żyjemy z turystyki i od niej jesteśmy uzależnieni – mówiła mi kilka dni temu Joanna Wróbel, sekretarz Mikołajek.

Stracić mogą też wszyscy ci, którzy żyją z turystyki, ale mieszkają przy nowo planowanej trasie.

W Kosewie jest dziś ponad 500 miejsc noclegowych. Co roku tę małą wioskę odwiedzają tysiące turystów.

– Za pokój bierze się 80 zł. W ciągu roku cała wieś zarabia około 5 mln zł. Jak zbudują drogę, nasze dochody spadną o połowę – mówi właściciel jednego z pensjonatów. Nazwiska nie chce podać. – Kiedy mówię turystom, że będą nam taką drogę budować, już teraz uprzedzają, że więcej nie przyjadą – słyszymy w kolejnym pensjonacie.

Ale drogowcy zapewniają, że projekt rozbudowy drogi nr 16 rozwinie Mazury. To samo mówi Jacek Protas (PO), marszałek województwa warmińsko-mazurskiego.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

W 2007 roku zabiegał, by rząd wpisał remont drogi na listę kluczowych inwestycji programu operacyjnego „Infrastruktura i środowisko”. – Nasz region jest jednym z bardziej zaniedbanych pod względem komunikacyjnym. Ta droga jest nam potrzebna. Bez niej się nie rozwiniemy – przekonuje Protas.

A co z przyrodą i turystyką?

Protas odpowiada: – Musimy wypracować kompromis, ale nie może być tak, że cała Warmia i Mazury staną się skansenem.

Do najgłośniejszego wystąpienia ekologów doszło w 2006 r., kiedy rząd PiS forsował budowę obwodnicy Augustowa przez rzekę Rospudę chronioną programem „Natura 2000”. Protest ekologów był na tyle skuteczny, że Komisja Europejska wstrzymała budowę.

Rok temu zaniepokojenie wzbudziły plany powiększenia kopalni odkrywkowej węgla brunatnego nieopodal jeziora Gopło. Ekolodzy twierdzą, że spowoduje ona osuszenie zbiornika i doprowadzi do wielkich szkód w środowisku. W 2006 r. głośno było o wschodniej obwodnicy Warszawy. Nie protestowali ekolodzy, lecz mieszkańcy, którym nie podobał się pomysł ówczesnego szefa resortu środowiska Jana Szyszki. Przesunął on przebieg obwodnicy z Wesołej do Halinowa. Mieszkańcy Halinowa twierdzili, iż dlatego, że w Wesołej mieszkał Szyszko.