Reklama

Estakada na drodze nr 16 może zmniejszyć zarobek z turystyki

Urzędnicy są za budową, mieszkańcy boją się, że odstraszy letników

Publikacja: 29.07.2008 04:32

Mikołajki to letnia stolica Mazur. – Żyjemy głównie z turystyki – mówi Piotr Jakubowski, burmistrz Mikołajek.

Dietrich przyjeżdża z Bremen na Mazury co roku. Dlaczego? Łamaną polszczyzną wyjaśnia, że kocha jeziora.

– Tu jest ten klimat, cisza, czyste powietrze i można wypocząć – opowiada. Twierdzi jednak, że wyjazd na Mazury to też prawdziwy rarytas. – U nas mówi się, że na Mazury jadą ci, co mają pieniądze. Taniej kosztuje wyjazd do Tunezji – śmieje się.

Kiedy pytam go o estakadę, odpowiada: – Słyszałem. Porządna droga by się przydała. Nie chciałbym jednak wypoczywać w cieniu autostrady.

Samorządowcy i ludzie żyjący z wynajmu pokoi obawiają się, że po budowie drogi turyści przestaną przyjeżdżać na Mazury. – Żyjemy z turystyki i od niej jesteśmy uzależnieni – mówiła mi kilka dni temu Joanna Wróbel, sekretarz Mikołajek.

Reklama
Reklama

Stracić mogą też wszyscy ci, którzy żyją z turystyki, ale mieszkają przy nowo planowanej trasie.

W Kosewie jest dziś ponad 500 miejsc noclegowych. Co roku tę małą wioskę odwiedzają tysiące turystów.

– Za pokój bierze się 80 zł. W ciągu roku cała wieś zarabia około 5 mln zł. Jak zbudują drogę, nasze dochody spadną o połowę – mówi właściciel jednego z pensjonatów. Nazwiska nie chce podać. – Kiedy mówię turystom, że będą nam taką drogę budować, już teraz uprzedzają, że więcej nie przyjadą – słyszymy w kolejnym pensjonacie.

Ale drogowcy zapewniają, że projekt rozbudowy drogi nr 16 rozwinie Mazury. To samo mówi Jacek Protas (PO), marszałek województwa warmińsko-mazurskiego.

W 2007 roku zabiegał, by rząd wpisał remont drogi na listę kluczowych inwestycji programu operacyjnego „Infrastruktura i środowisko”. – Nasz region jest jednym z bardziej zaniedbanych pod względem komunikacyjnym. Ta droga jest nam potrzebna. Bez niej się nie rozwiniemy – przekonuje Protas.

A co z przyrodą i turystyką?

Reklama
Reklama

Protas odpowiada: – Musimy wypracować kompromis, ale nie może być tak, że cała Warmia i Mazury staną się skansenem.

Do najgłośniejszego wystąpienia ekologów doszło w 2006 r., kiedy rząd PiS forsował budowę obwodnicy Augustowa przez rzekę Rospudę chronioną programem „Natura 2000”. Protest ekologów był na tyle skuteczny, że Komisja Europejska wstrzymała budowę.

Rok temu zaniepokojenie wzbudziły plany powiększenia kopalni odkrywkowej węgla brunatnego nieopodal jeziora Gopło. Ekolodzy twierdzą, że spowoduje ona osuszenie zbiornika i doprowadzi do wielkich szkód w środowisku. W 2006 r. głośno było o wschodniej obwodnicy Warszawy. Nie protestowali ekolodzy, lecz mieszkańcy, którym nie podobał się pomysł ówczesnego szefa resortu środowiska Jana Szyszki. Przesunął on przebieg obwodnicy z Wesołej do Halinowa. Mieszkańcy Halinowa twierdzili, iż dlatego, że w Wesołej mieszkał Szyszko.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama