– Być może osoby, które odpowiadają za sferę przekazu, powinny podjąć pewną refleksję, może się odsunąć – powiedział w „Sygnałach dnia”.
W odpowiedzi Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej przyznał, że doszło do walk na listach. I uciął temat: – Odkreślamy to grubą kreską i idziemy do przodu. Dodał, że Ziobro powinien zająć się nauką języków, by być dobrym europosłem.
Ludwik Dorn, były poseł PiS, przestrzegł Kaczyńskiego przed traktowaniem Ziobry jak uczniaka. – To on pociągnął kampanię PiS – przypomniał w TVN 24.
– To była jedna z najgorszych i najbardziej egoistycznych kampanii wyborczych, w jakich brałam udział – mówi „Rz” Jolanta Szczypińska z PiS. – Trzeba rozliczyć osoby, które ją prowadziły. Szczypińska do PE kandydowała z trzeciego miejsca na Pomorzu. Pod koniec maja wewnętrzne sondaże pokazały, że może wyprzedzić „jedynkę” listy Hannę Foltyn-Kubicką. Wtedy z centralnego sztabu wyborczego PiS otrzymała zakaz organizowania konferencji prasowych.
Część posłów mówi „Rz”, że gdy wewnętrzne sondaże wskazywały, iż mogą wyprzedzić popierane przez spin doktorów „jedynki”, pojawiły się problemy z uzyskaniem zgody na większe limity finansowe, udział w debatach wyborczych, emisję spotów, składano na nich doniesienia na policję. Taki los spotkał m.in. kandydującego z Poznania posła Tomasza Górskiego.
– W tej kampanii robiono wszystko, by wygrali namaszczeni przez kilka osób ze sztabu kandydaci. Tym, którzy im zagrażali, podkładano świnię – mówi „Rz” Górski.
W Warszawie pomoc w kampanii Arkadiuszowi Mularczykowi rywalizującemu z Michałem Kamińskim zadeklarował Ziobro. Gdy ujawniła to „Rz”, zakazano mu wspierania Mularczyka. Dlaczego? – To pytanie do Kamińskiego – mówi Mularczyk. – Kampanią kierowały osoby, które same brały w niej udział. Działy się dziwne rzeczy.
Z Kamińskim nie udało nam się wczoraj porozmawiać.
Według Mularczyka kampanii brakowało strategii. – Spot z naszymi trzema koleżankami (Grażyną Gęsicką, Aleksandrą Natalli-Świat, Joanną Kluzik-Rostkowską – red.), które nie wystartowały do PE, był strzałem kulą w płot – powiedział w TVN 24.
– Potrzebny jest audyt kampanii – twierdzi poseł Iwona Arent. Pomysł popiera Zbigniew Girzyński: – Czekają nas dwie kolejne w przyszłym roku, nie możemy sobie pozwolić na błędy.
Rzecznik Klubu PiS Mariusz Błaszczak tłumaczy: – Jeszcze nie opadły emocje. O kampanii będziemy rozmawiać. Ale na spokojnie. Wynik mamy dobry.
– W 2007 r. po przegranych wyborach do parlamentu PiS powołał tzw. komisję Lipińskiego do analizy błędów spin doktorów. – Wnioski z 2007 r. nigdy nie zostały implementowane w życie – mówi „Rz” Eryk Mistewicz, specjalista ds. marketingu politycznego.