[b]Jak się zdobywa 330 tysięcy głosów w wyborach? [/b]
[b]Zbigniew Ziobro, europoseł PiS:[/b] Ciężką pracą, zdobyciem zaufania społecznego w ramach działalności publicznej i dobrą kampanią wyborczą. Nawiązałem kontakt z wyborcami i przekonałem ich do siebie.
[b]To pan prowadził kampanię? Przecież skarżył się pan, że prokuratura na to nie pozwala, wzywając na przesłuchania. [/b] Na finiszu przestałem stawiać się na wezwanie w prokuraturach. Wcześniej kampanię prowadziłem w przerwach między kolejnymi przesłuchaniami. Uczestniczyłem w czterech, pięciu spotkaniach dziennie. Nie starczyło mi już niestety czasu na porządną kampanię w Krakowie.
[b]Czy PiS dotrwa do kolejnych wyborów? W ciągu trzech miesięcy z partii odeszło kolejnych czterech posłów. [/b]
Platforma też traciła parlamentarzystów, np. świetnego senatora Krzysztofa Zarembę. Tak to już jest w polityce, że ludzie odchodzą.
Dziennikarze wciąż zajmują się tylko PiS. Tymczasem słyszałem jak poseł Jarosław Gowin bardzo ostro atakował władze PO za porażkę Krakowie i jakoś nikt tego nie nagłaśnia, nie mówi, że to poważny konflikt i rozłam w Platformie. I nie domaga się od premiera Donalda Tuska stanowczych komentarzy.
[b]Ale ani Jarosław Kaczyński, ani pan nie chcieliście w środę na zwołanej przez siebie konferencji odpowiadać na pytania dziennikarzy o sytuację w PiS [/b]
Bo sytuacja w PiS nie wymaga szczególnego zainteresowania mediów. Są tacy, którym zależy na tym, by skłócić mnie z presesem Kaczyńskim. Ich działania w ostatnich dniach przeszły wszelką miarę. Ale nie osiągnęli celu. Od dłuższego czasu trwa intryga, której celem jest wmówienie, że mam zamiar być prezesem PiS lub nawet startować w wyborach prezydenckich. To nieprawda. Nie mam takich zamiarów.
[b] Według sondażu „Gazety Wyborczej” w wyborach prezydenckich osiągnąłby pan znacznie lepszy wynik niż Lech Kaczyński. [/b]
Czy sądzi pan, że tylko przypadkiem "Gazeta" wybrała taki moment na jego ogłoszenie, i że zrobiła to z przyjaźni do mnie i sympatii do PiS?
[b]Wśród dziennikarzy panuje opinia, że tak o pana planach od dłuższego czasu opowiadają Adam Bielan i Michał Kamiński? [/b]
Nie mieściłoby mi się w głowie, że Adam Bielan i Michał Kamiński mogliby opowiadać takie rzeczy, bo byłoby to działanie na szkodę PiS. A mimo różnic między nami, których się nie da ukryć, nie chciałbym ich o to podejrzewać.
[b]Kilkunastu posłów PiS mówi, w różnych mediach, otwarcie: były błędy w kampanii wyborczej, szykanowano kandydatów z dalszych miejsc. A panowie odpowiadacie „nie ma problemu”. [/b]
To nie tak. Mówimy, że emocje po kampanii są zrozumiałe, że pojawiają się w różnych partiach, że w przypadku PiS są one eksponowane medialnie, a w przypadku innych - nie. W każdej partii znalazłby pan kilku posłów, którzy otwarcie i pod nazwiskiem wypowiedzą się krytycznie na temat kampanii. Ale też z każdej kampanii rozsądna partia wyciąga wnioski i zastanawia się, co może zrobić, aby lepszy był przekaz medialny. Dlatego prezes Kaczyński zarządził dokonanie powyborczej refleksji.
[b]Władze PiS są zdolne spojrzeć na siebie samokrytycznie? Po zwycięstwie w 2005 r. notujecie same porażki. [/b]
PiS działa w niezwykle trudnych warunkach, właśnie z powodu tych mediów, które dość jednostronnie relacjonują wydarzenia polityczne. Jakiś czas temu bodajże miesięcznik "Press" podał, że 80 czy 90 proc. dziennikarzy głosowało na PO. Jeśli tak jest, świadczy to o tym, że w mediach dominują sympatie do jednej partii, a to ma wpływ na wybór takich, a nie innych komentarzy, na nagłaśnianie jednych spraw, a wyciszanie i ośmieszanie innych. Takie są realia i nie można udawać, że tego nie ma. Natomiast, ponieważ PiS działa, tak jak powiedziałem, w trudniejszych warunkach niż inne ugrupowania, powinien być jeszcze bardziej sprawny, wyciągnąć wnioski i stąd Jarosław Kaczyński zarządził przygotowanie materiału monitorującego sferę mediów, komunikacji społecznej, by działać jeszcze lepiej.
[b]Jarosław Kaczyński powiedział „gruba kreska”, a nie "refleksja". [/b]
Gruba kreska wobec emocji wypowiedzi o kampanii, a nie wobec samej kampanii. Potrzebna jest analiza tego, co możemy lepiej zrobić w przyszłości
[b]Materiał monitorujący błędy w komunikacji medialnej w wyborach mają sporządzić Adam Bielan i Michał Kamiński. Sami ocenią swoją pracę w kampanii? [/b]
To dla mnie nowa informacja. Mogę powiedzieć tylko, że istotnie Michał Kamiński i Adam Bielan bezsprzecznie mieli dominujący wpływ na kształt kampanii wyborczych, może w mniejszym stopniu w 2005 r., ale znacznie większy w 2007 czy tej obecnej.
[b]Przyznaje pan, że w PiS są mocne napięcia. [/b]
Nie są większe niż w każdej innej partii. Każde ugrupowanie jest zbiorem ludzi, charakterów, osobowości. Pewne napięcia są czymś oczywistym i tylko sztucznie można je ukrywać lub sztucznie eksponować.
[b]Konflikt między Bielanem i panem jest sztucznie eksponowany przez media? W rzeczywistości bardzo się lubicie? [/b]
Ale ma pan poczucie humoru…
[b]Adam Bielan powiedział w wywiadzie dla RMF, że nie będzie pan prawdopodobnie pełnił żadnej funkcji w klubie PiS w europarlamencie. To nie dziwi? Osiągnął pan znacznie lepszy wynik niż on czy Michał Kamiński [/b]
Nie będę komentował słów Adama Bielana.
[b]A napięcia między Jarosławem Kaczyńskim a panem? W poniedziałek zganił pana jak uczniaka, w środę nie pozwolił odpowiedzieć na pytania dziennikarzom? [/b]
Konferencja była zwołana ad hoc i Jarosław Kaczyński miał inne zajęcia, sygnalizował mi przed wejściem, że chciałby, aby trwała jak najkrócej. Przeinaczono moją wypowiedź dla radia, w której odpowiadałem na pytanie dziennikarza o przyczyny porażki PiS w wielkich miastach. Jarosław Kaczyński dowiedział się, że nawołuję do rozliczenia władz PiS za porażkę w kampanii, co nie miało miejsca. Niestety, tego dnia byłem przesłuchiwany przez wiele godzin w prokuraturze i nie mógł się do mnie dodzwonić, by wyjaśnić sprawę. W związku z tym można zrozumieć jego reakcję. Następnego dnia publicznie wyjaśnił, że został wprowadzony w błąd. Jeżeli chodzi o to, że szybko skończyliśmy wspólną konferencję, to chciałem zaznaczyć, że gospodarzem tej konferencji był Jarosław Kaczyński, który bardzo się spieszył na kolejne spotkania, więc kultura wymagało dostosowania się do gospodarza.