„Rz” ujawniła wczoraj, że były minister sportu i były szef Klubu PO pomagali Ryszardowi Sobiesiakowi w inwestycjach w Zieleńcu, które biznesmen prowadził z naruszeniem przepisów.

Drzewiecki miał mu ułatwić zdobycie kluczowych dokumentów umożliwiających budowę wyciągu. Chlebowski miał przekonać urzędników Lasów Państwowych, by łagodnie potraktowali firmę Sobiesiaka, która bezprawnie wycięła pół hektara lasu i dokonała samowoli budowlanej.

– Informacje „Rz” rzucają nowe światło na aferę hazardową i każą się poważnie zastanowić nad usilnym minimalizowaniem zakresu i charakteru kontaktów przesłuchiwanych polityków PO z biznesmenem – uważa Beata Kempa, posłanka PiS z komisji hazardowej.

– Na pewno Drzewiecki powinien się z tego wytłumaczyć. Kolejne stenogramy (pochodzące z analizy materiałów CBA dla wrocławskiej prokuratury, a ujawnione przez „Rz” – red.) bez wątpienia podważają też jego wiarygodność jako świadka – podkreśla Sławomir Neumann, poseł PO z komisji.

– Nie wyobrażam sobie, byśmy mogli przejść nad tą sprawą do porządku dziennego – stawia twardo sprawę kolejny śledczy z komisji Zbigniew Wassermann (PiS). – Dopytanie pana Drzewieckiego jest w obecnej sytuacji koniecznością.

– Zawsze należy się liczyć z tym, że będzie konieczność zbadania spraw, które wychodzą na jaw przy okazji afery hazardowej – dodaje Kempa. – To rozwojowa sprawa, która zatacza koło.

– Sprawa wyciągu w Zieleńcu nie pozostaje w bliskim związku z aferą hazardową, a nasza komisja tylko ją bada – twierdzi jednak Neumann. Podobnego zdania jest jego partyjny kolega z komisji Jarosław Urbaniak.

– Komisja nie może badać wątku inwestycji Ryszarda Sobiesiaka w Zieleńcu – podkreśla Mirosław Sekuła (PO), szef komisji.

Julia Pitera, pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją, nie wyklucza wyciągnięcia konsekwencji w stosunku do osób zamieszanych w aferę wyciągową. – Konkretne wnioski będą mogły być podjęte po zakończeniu śledztwa – zastrzega. Po pierwszej, styczniowej publikacji „Rz” o wyciągu w Zieleńcu, Pitera poprosiła prokuratora generalnego, by zajął się tą aferą. Wcześniej – zaalarmowana o nieprawidłowościach przez jednego z pracowników Lasów Państwowych – wystąpiła do CBA o zbadanie sprawy.

Prokuratura, która prowadzi śledztwo w sprawie Zieleńca, wydała wczoraj oświadczenie, że ujawnionych przez „Rz” materiałów CBA nie ma w jej aktach.