Zaskoczył pana skład nowego rządu?

dr Jarosław Flis:

Niespodzianki są, choć większość nazwisk pojawiała się już wcześniej na dziennikarskiej giełdzie. Największe sensacje to resorty, jakie dostali Gowin, Mucha i Nowak. Premier postępował chyba w myśl zasady dla każdego coś miłego, ale ministrowie nie dostali resortów, na których najbardziej im zależało. Jednak to w pełni autorski rząd Donalda Tuska. Miał prawo do takich wyborów.

Pytanie tylko, czy nowi ministrowie się nadają do tych resortów?

Wydaje się, że Tusk wprowadza u nas brytyjski model rządu, w którym polityk raz może być ministrem sprawiedliwości, a innym razem gospodarki. I przy okazji zaspokoił ambicje tych polityków. A jeśli Gowin, Nowak czy Mucha się nie sprawdzą, po prostu ich wymieni i nikt nie będzie po nich płakał. Nie bez powodu powiedział, że jest to rząd zderzaków.

Na taki skład rządu miała wpływ sytuacja wewnątrz Platformy?

Bez dwóch zdań. To dlatego w rządzie nie ma Grzegorza Schetyny, którego premier chciał osłabić, a równocześnie znaleźli się przedstawiciele niemal wszystkich nurtów w partii. Są osoby związane ze Schetyną, konserwatysta Gowin, lewicowiec Arłukowicz  i kilku ekspertów. Moża powiedzieć, że Tusk pozbył się części ewentualnej wewnętrznej opozycji, biorąc ją do rządu.

rozmawiał Jarosław Stróżyk