Europoseł PO zapowiedział w porannym wywiadzie w Jedynce, że porozumienie wypracowane między prezydentem Janukowyczem, opozycją i ministrami spraw zagranicznych Polski i Niemiec zostanie przedstawione protestującym i jest szansa, by doporowadziło do zawieszenia konfliktu.

- Rozmawiałem z moimi znajomymi Ukraińcami i oni mówią, że jest bardzo blisko rozejmu. Pokojowe propozycje przyniosą na Majdan Arsenij Jaceniuk, kandydat na premiera i prawdopodobny premier Ukrainy oraz Witalij Kliczko, miejmy nadzieję przyszły prezydent Ukrainy - powiedział Protasiewicz. Dodał, że negocjacje były prowadzone "przy stałej konsultacji z Mokswą" na życzenie Janukowycza.

Prostasiewicz nie chciał ujawniać szczegółów układu, lecz ukraińskie media donoszą, że porozumienie ma zakładać powstanie nowego rządu, powrót do konstytucji z 2004 roku (konstytucja ta ogranicza władzę prezydenta) oraz przedterminowe wybory pod koniec roku.

Protasiewicz podkreślił jednak, że ma świadomość, że porozumienie może zostać odrzucone przez Majdan.

- Jak panowie Jaceniuk i Kliczko pójdą z tym na Majdan, mogą być wygwizdani i mogą nie być akceptowani. Zwłaszcza po tym, co się stało, po prawie 100 ofiarach, po strzelaniu przez snajperów do ludzi jak do kaczek. To było gorsze niż rok 1989 r. w Bukareszcie, za co Nicolae Ceau?escu zapłacił głową - powiedział i dodał, że rozumie gniew protestujących - Ja sam uważałem, że porozumienie okrągłego stołu, to była zdrada Polski. Ale dziś wiem, że to miało sens. Dziś chylę czoła przed Michnikiem, Kuroniem i Lechem Wałęsą. Lepsze jest kupowanie czasu niż strzelanie do ludzi jak do kaczek.

Jeśli jednak dojdzie do końca przemocy, według europosła będzie to sukces Radosława Sikorskiego. Sukces wart nagrody Nobla.

- Myślę, że ministrowi Sikorskiemu należy się pokojowa Nagroda Nobla, jeśli porozumienie na Ukrainie będzie ostatecznie zaakceptowane. Możemy być dumni z takiego ministra. - powiedział. I dodał, że to szef polskiego MSZ był architektem rozmów. - To była jego inicjatywa, aby zaprosić ministrów spraw zagranicznych Francji i Niemiec i wymusić kompromis, kiedy wszyscy mówili, żeby nie rozmawiać z Janukowyczem. Dyplomaci są od tego, aby nawet wtedy, kiedy leje się krew, negocjować warunki porozumienia.