Reklama
Rozwiń
Reklama

Komorowski przeciw PO

II tura: Prezydent wprowadza ekspresowe zmiany – odcina się od Platformy i robi roszady w swoim sztabie

Aktualizacja: 12.05.2015 17:08 Publikacja: 11.05.2015 21:00

Komorowski przeciw PO

Foto: Fotorzepa/Jerzy Dudek

Sensacyjna porażka w starciu z kandydatem PiS Andrzejem Dudą oraz świetny wynik antypartyjnego Pawła Kukiza doprowadzą do drastycznych zmian w kampanii wyborczej prezydenta. W poniedziałek rano Bronisław Komorowski ogłosił, że chce potrójnego referendum – w sprawie wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych, finansowania partii politycznych z budżetu państwa oraz zmian w systemie podatkowym, wprowadzających zasadę rozstrzygania niejasności na korzyść podatnika.

Na złość Platformie

Przyjęcie części zasadniczych postulatów Kukiza oznacza, że prezydent jasno występuje przeciwko Platformie, czyli swemu dotychczasowemu środowisku politycznemu – i to drugi rezultat porażki wyborczej. Co prawda w deklaracjach liderów PO od dawna pojawiają się okręgi jednomandatowe oraz ograniczenie finansowania partii z budżetu. Tyle że przez dwie kadencje rządów PO okręgi jednomandatowe wprowadzone zostały tylko w wyborach senackich i gminnych. Na fali kryzysu finansowego przycięto partiom budżetowe subwencje, ale projekt całkowicie wstrzymujący państwową kroplówkę został utopiony w Sejmie. Kukiz drwi: „Czytam, że prezydent Komorowski od zawsze jest zwolennikiem JOW-ów... Śmiech... Wkrótce opublikuję nasze petycje do prezydenta. Jakoś wówczas nie był zmianą ordynacji wyborczej szczególnie zainteresowany" – napisał na Facebooku.

Faktem jest jednak – co punktuje sztab prezydenta w zaprezentowanym wczoraj spocie – że PiS zawsze zdecydowanie bardziej od Platformy sprzeciwiał się okręgom jednomandatowym i cięciom pieniędzy dla partii. – Wiem, że to nie zabrzmi wiarygodnie, ale Komorowski w drugiej kadencji naprawdę zamierzał zwiększyć swój dystans do PO. W jednym z wywiadów telewizyjnych pod koniec kampanii powiedział nawet, że prezydent w drugiej kadencji ma wolną rękę, bo nie musi się przejmować politycznym poparciem. Referenda to wcześniejszy pomysł, tyle że przyspieszony ze względu na niedzielną porażkę – twierdzi nasz rozmówca z otoczenia prezydenta.

Komorowski zdaje sobie sprawę, że proponując referenda, stawia PO w trudnej sytuacji. W otoczeniu Komorowskiego panuje jednak przekonanie, że wyborcy wystawili prezydentowi rachunek bardziej za ośmioletnie rządy Platformy niż za jego pięcioletnią kadencję. – Afera taśmowa, kilometrówki Radka Sikorskiego, CBA na tropie wartego ćwierć miliona auta Andrzeja Biernata, podejrzany egzamin na broń Cezarego Grabarczyka i odsunięcie prokuratora od tej sprawy – wylicza współpracownik prezydenta. – Wyborcy są wściekli na PO za jej arogancję i butę. Dlatego pokazali jej czerwoną kartkę, głosując przeciw Komorowskiemu.

Tyle tylko, że władze PO i ministrowie tej partii nie mają poczucia odpowiedzialności za słaby wynik prezydenta. W wierchuszce partii panuje przekonanie, że wyborcy okazali się niewdzięczni, bo nie docenili osiągnięć rządów PO i Komorowskiego. Ministrowie z rządu narzekali też podczas wieczoru wyborczego, że zawiódł sztab prezydenta, który przygotował marną kampanię.

Reklama
Reklama

Czas Schetyny

Co do tego ostatniego jest w Platformie i Pałacu Prezydenckim pełna zgoda. Dlatego też trzecim bezpośrednim skutkiem porażki Komorowskiego będą zasadnicze zmiany w jego sztabie. Według naszych informacji decyzje w tej kwestii zapadły w przedwyborczą sobotę. Na swej działce w Budzie Ruskiej Komorowski spotkał się ze sztabowcami. Choć jeszcze wówczas ani prezydent, ani jego ludzie nie mogli się spodziewać porażki, to wiedzieli, że notowania spadają i że dojdzie do drugiej tury wyborów. Owo spotkanie przekształciło się w sąd nad szefem kampanii Robertem Tyszkiewiczem. Według naszych informacji Tyszkiewicza ostro zaatakował szef MSZ Grzegorz Schetyna, uważany przez lata za jego politycznego patrona. – Miał pretensje za błędy w strategii kampanii. Za bezsensowne i zbyt kosztowne uznał m.in. podróże bronkobusem, których jedynym efektem jest przemęczenie Komorowskiego – twierdzi nasz rozmówca, jeden z twórców kampanii. Podczas rozliczeniowych awantur zapadły decyzje o zmianach personalnych. Formalnie Tyszkiewicz pozostanie szefem sztabu, bo Komorowski nie chce robić spektaklu z zakulisowych rozgrywek. Ale przed drugą turą odpowiedzialność za kampanię przejmuje Schetyna, który ma znacznie większe doświadczenie w kampaniach wyborczych. I świetne kontakty z Kukizem, którego zna od czasów studiów.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
zanieczyszczenie powietrza
Czy radni „poluzują” Strefę Czystego Transportu? Rafał Trzaskowski się nie zgadza
Kraj
Czarzasty kontra Trump. Odwaga czy polityczna kalkulacja?
Kraj
„Mogliśmy zostać wprowadzeni w błąd”. Wojewoda i lekarze weterynarii po aferze w Sobolewie
Kraj
„Rzecz w tym”: Jarosław Kaczyński traci kontrolę? PiS rozrywa już nie tylko Grzegorz Braun
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama