- Rosja, mimo że próbuje unikać nazwania tego wprost, przestawiła się na tryb wojenny, a niektórzy na Zachodzie – w tym w Polsce – ciągle myślą, że powinniśmy działać jak w czasach pokoju. Dlatego niepokojące jest to, że Rosjanie w pewnym sensie modernizują się szybciej od nas – powiedział Radosław Sikorski w rozmowie z „Wyborczą”.
Szef MSZ odniósł się także do wypowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego z wywiadu dla „Rzeczpospolitej”, który opublikowaliśmy we wtorek.
- Nie widzę drastycznej zmiany zagrożenia rosyjskiego. Ono jest i będzie. Oceny naszych sojuszników, naszych i zagranicznych służb wywiadowczych od wielu miesięcy nie uległy zasadniczej zmianie. Na tym polega dystrybucja strachu w Polsce i w Europie. Chcę jeszcze raz mocno podkreślić, że nasi partnerzy międzynarodowi również są zaniepokojeni komunikatami z Polski - powiedział prezydent.
Czytaj więcej
Kiedy spotykam się z naszymi partnerami na świecie, słyszę wprost pytanie: czy wy wiecie coś więcej niż my? Znam raporty sojuszu północnoatlantycki...
Sikorski: Ataki w Polsce nie są czymś wyimaginowanym
- Mamy dostęp do mniej więcej tych samych informacji. Prezydent swoją wiedzę czerpie od polskich służb specjalnych, które piszą raporty na podstawie informacji także od służb sojuszniczych. Zna też publiczne oświadczenia, choćby wystąpienie amerykańskiego gen. Alexusa Grynkewicha, Naczelnego Dowódcy Sił Sojuszniczych NATO w Europie. W poniedziałek w Warszawie potwierdził, że widzi wzrastające zagrożenie atakami hybrydowymi ze strony Rosji. Natomiast Grynkewich nie widzi na razie – i rząd to również komunikuje – przygotowań do rosyjskiej inwazji – mówił Radosław Sikorski.
Zasugerował prezydentowi i jego otoczeniu, aby z tego problemu „nie robili polityki, bo to ryzykowne i niemądre”.
- Ataki w Polsce nie są czymś wyimaginowanym. Nie ma tygodnia, żeby ich nie było. Ostatnio wynajęci obywatele Turcji podpalili stację obsługującą Starlinka. Mieliśmy w Polsce morderstwo na zlecenie służb rosyjskich, mieliśmy atak na pociąg na wysokim nasypie, który mógł skończyć się tragedią. Mieliśmy podpalenia, ataki dronów i wybuch pocisku manewrującego. Poważne źródła podają, że jesteśmy celem numer jeden w Europie, jeśli chodzi o ataki w cyberprzestrzeni. Nikogo rosyjscy hakerzy nie atakują częściej niż nas. Celami są elektrociepłownie, szpitale, wodociągi. Dodajmy do tego ataki rosyjskich dronów tuż przy granicy z Polską. A to tylko kilka przykładów – wskazał Sikorski. - Chciałbym, żeby pan prezydent powiedział, że nie widzi wzrostu zagrożenia tym polskim funkcjonariuszom Straży Granicznej, którzy przed nadlatującymi rakietami czy dronami muszą się chować do nowo zbudowanych schronów - dodał.
Czytaj więcej
Poziom zagrożenia nie zmienił się istotnie w ciągu ostatniego pół roku – stwierdził w naszym wywiadzie prezydent Karol Nawrocki. „Rzeczpospolita” s...
Jego zdaniem, „lekceważenie niebezpieczeństwa, które ewidentnie rośnie, jest nieodpowiedzialne”.
- Rozumiem, że prezydentowi może być głupio, że próbował zablokować 44 mld euro dla naszego przemysłu zbrojeniowego i zawetował ustawę umożliwiającą korzystanie z unijnego programu SAFE. Czy mam słowa prezydenta o braku wzrostu zagrożenia rozumieć w ten sposób, że mamy zatrzymać inwestycje w przemyśle zbrojeniowym? Nie wydawać miliardów na budowę schronów czy na modernizację systemu ostrzegania ludności? Sprawa jest chyba o wiele prostsza – prezydent po prostu w każdej sprawie musi mieć inne stanowisko niż rząd – uważa wicepremier Sikorski.
Szef MSZ: jeśli prezydent wie więcej niż rząd, to niech się nimi podzieli
Zapytany, czy prawdą jest, że informacje od wywiadu na temat zagrożeń z Rosji nie zmieniają się – jak twierdzi prezydent – od miesięcy, szef MSZ stwierdził:
- Publiczne dyskutowanie o treści materiałów przekazywanych przez służby specjalne nie ma sensu. Wystarczy jednak spojrzeć na fakty. To, że liczba ataków wzrasta, jest powszechną wiedzą. Rosyjskie drony, które rok temu wleciały do Polski, czy drony, które naruszały przestrzeń powietrzną innych krajów NATO, były nieuzbrojone. Teraz przenoszą ładunki bojowe. Rosyjska rakieta, którą niektórzy nazywają rakietą Błaszczaka, która w grudniu 2022 r. spadła pod Bydgoszczą, właśnie za jego czasów w MON, miała w głowicy kawał betonu. A ta, która w lipcu wybuchła na Lubelszczyźnie, miała głowicę bojową i trzy niezależne systemy naprowadzania.
Czytaj więcej
Bartosz Grodecki, szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego uważa, że brak odpowiedzi NATO na rosyjski pocisk pod Lublinem i niedzielny a...
Sikorski uważa, że nieprzypadkowo rosyjski pocisk CH-101 spadł na pole we wsi Tarnawa-Kolonia pod Biłgorajem. Jego zdaniem był tam celowo nakierowany przez Rosję.
- I nie jest to moja ocena ani prezydenta. Tak twierdzi dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. Ireneusz Nowak, który jest generałem polskiego lotnictwa. Przypominam też, że kiedyś Rosjanie próbowali umieścić w samolotach DHL łatwopalne paczki. Teraz na lotnisku w Lipsku korzystali z uzbrojonych dronów. Pan prezydent może uważać, że jeśli działo się to w Niemczech, to nas to nie obchodzi. Ale chcę mu przypomnieć, że Niemcy są naszym sojusznikiem i to ich radary wspierały obronę naszego nieba przed rosyjskimi dronami we wrześniu zeszłego roku – powiedział wicepremier.
- Jeśli prezydent, poza tym, co dostaje od naszych i sojuszniczych służb, ma jakieś uprzywilejowane informacje od USA, którymi nie dzieli się z rządem, albo od Rosjan, że nie zamierzają intensyfikować ataków na Polskę, zanotujmy to – stwierdził Radosław Sikorski.