Jak informuje portal dziendobrywloclawek.pl, są to monety obiegowe Rzeszy Niemieckiej z lat 1933–1939. Największą część stanowią monety pięciomarkowe z wizerunkiem Paula von Hindenburga oraz kościoła garnizonowego w Poczdamie. W słoju znajdowały się również monety dwumarkowe. Marian Cieślak z Działu Numizmatyki MZKiD wyjaśnia, że były one emitowane w okresie rządów narodowych socjalistów w Niemczech i miały znaczenie propagandowe.

Czytaj więcej

Burza po mandatach od skarbówki na dożynkach. KAS pyta: Czy funkcjonariusze mają udawać, że nie widzą?

Depozyt miał dużą wartość już w czasie wojny

532 monety miały łączną wartość 2420 marek niemieckich. Był to więc spory majątek, zważywszy na to, że mniej więcej tyle wynosiła roczna pensja średnio zarabiającego urzędnika. Jak czytamy we wpisie opublikowanym na Facebooku przez Urząd Miasta we Włocławku, Volkswagen Garbus kosztował wtedy około 990 marek. Obecnie skarb jest wyceniany na 100 tys. zł. Każda moneta pięciomarkowa zawiera blisko 12,5 grama czystego srebra.

Według archeologów osoba, która ukryła monety, prawdopodobnie zamierzała po nie wrócić. Nie wiadomo jednak, do kogo należał skarb. Badacze przypuszczają, że depozyt mógł trafić do Włocławka po włączeniu miasta do Rzeszy Niemieckiej podczas II wojny światowej.

Czytaj więcej

Ten dom ma zaledwie 14 m² i jest samowystarczalny. Architekt sprytnie ukrył łóżko

To kolejne niezwykłe odkrycie podczas miejskiej inwestycji

Znalezisko z ul. Królewieckiej to kolejny cenny depozyt, który odkryto podczas prac remontowych w najstarszej części Włocławka. Wcześniej, podczas prac prowadzonych przy ul. Tumskiej archeolodzy natrafili na złote monety, biżuterię, zegarki i srebrną zastawę.

Monety z Królewieckiej można oglądać w Muzeum Historii Włocławka do 10 października. Kamienica, w której je znaleziono, jest obecnie przebudowywana. Po zakończeniu prac powstaną tam mieszkania na wynajem.