Z badania „Rzeczpospolitej” przeprowadzonego wśród 210 przedsiębiorstw wynika, że ponad 91 proc. firm dostrzega konkretne konsekwencje tych zmian. Jednocześnie tylko 38 proc. przedsiębiorstw uważa, że demografia ograniczy ich rozwój w ciągu najbliższych 10 lat. Czy to uzasadniony optymizm?

Reklama
Reklama

Jak firmy radzą sobie z kryzysem demograficznym

O wynikach badania, przyszłości rynku pracy i sposobach, w jakie przedsiębiorstwa próbują odpowiedzieć na kryzys demograficzny, Marzena Tabor-Olszewska rozmawia z Anitą Błaszczak, dziennikarką Działu Ekonomicznego „Rzeczpospolitej”. Jednym z zaskoczeń jest niewielka liczba firm, które rzeczywiście przygotowują stanowiska pracy do potrzeb seniorów. – Zaskoczyło mnie trochę, że niewiele firm, bo w zasadzie kilka proc. przygotowuje stanowiska pracy do potrzeb osób starszych – mówi Anita Błaszczak.

Czytaj więcej

Strategia demograficzna? Większość firm stawia na doraźne działania

Problemem jest nie tylko liczba pracowników, ale także ich struktura wiekowa i zawodowa. W kolejnych latach najmocniej skurczyć ma się grupa osób w wieku 25–40 lat, czyli ta część społeczeństwa, która jest dziś szczególnie aktywna zawodowo i mobilna. – To jest kwestia struktury rynku pracy. Będzie mniej ludzi młodych – zauważa rozmówczyni. Jednocześnie na rynek emerytalny będą wchodzić kolejne liczne roczniki, co oznacza większe obciążenie dla młodszych pokoleń.

Jedną z odpowiedzi na braki kadrowe ma być automatyzacja, robotyzacja i sztuczna inteligencja. Firmy coraz częściej liczą, że technologie pomogą im ograniczyć skutki kurczących się kadr. Anita Błaszczak zwraca jednak uwagę, że automatyzacja sama w sobie nie rozwiąże wszystkich problemów. – Automatyzacja sama się nie zrobi. Tutaj także potrzebni są ludzie – podkreśla. W rozmowie pojawia się również pytanie o to, czy rozwój AI doprowadzi do masowego bezrobocia, czy raczej stworzy nowe zawody, których dziś jeszcze nie potrafimy przewidzieć.

Zmiany technologiczne mogą jednak nierówno wpłynąć na poszczególne grupy pracowników. Zdaniem Anity Błaszczak na rynku pracy mogą coraz wyraźniej zaznaczać się dwa światy: z jednej strony wysoko wykwalifikowani specjaliści, których kompetencje będą bardzo potrzebne, a z drugiej osoby wykonujące zadania, które łatwiej będzie zautomatyzować. – To może być problem, że będziemy mieli dwa pogłębiające się rynki, takie zróżnicowanie rynku pracy – mówi.

Czytaj więcej

Demografia uderza w rynek pracy. Firmy stawiają na AI i roboty, mniej na migrantów

Ważnym tematem rozmowy jest także sytuacja starszych pracowników. Firmy mogą potrzebować ich doświadczenia, ale wciąż nie zawsze są gotowe dostosować organizację pracy do ich potrzeb. Problem dotyczy również osób po 50. roku życia, które straciły zatrudnienie i próbują ponownie wejść na rynek pracy. W praktyce wiek nadal może więc być istotną barierą rekrutacyjną.

Jak przygotować firmę i państwo do zmian

Czy przedsiębiorstwa mają już strategie przygotowania się na przyszłość? – Niespełna 6 proc. firm podchodzi do tego strategicznie, czyli rzeczywiście tak podchodzi do zarządzania wiekiem, aby zapewnić sobie przyszłe kadry – mówi Anita Błaszczak. Wśród dobrych praktyk pojawiają się zespoły międzypokoleniowe, mentoring oraz mentoring odwrócony, w którym młodsi pracownicy przekazują starszym swoje kompetencje, np. związane z mediami społecznościowymi.

Demografia to jednak nie tylko problem przedsiębiorstw, ale również wyzwanie dla państwa. Mniejsza liczba osób w wieku produkcyjnym oznacza większe obciążenie związane z finansowaniem emerytur, infrastruktury, ochrony zdrowia czy innych usług publicznych. Zdaniem Anity Błaszczak potrzebne jest długoterminowe podejście obejmujące m.in. politykę migracyjną. – Możemy się rozwijać, tylko to trzeba planować. Trzeba rzeczywiście mieć strategię uwzględniającą bardzo przemyślaną politykę migracyjną – podkreśla.

Czytaj więcej

Aleksandra Gajewska: Będzie nowa kampania demograficzna rządu, która poprawi PR rodzicielstwa

Rozmówczynie zastanawiają się także nad polityką prorodzinną i przyczynami niskiej dzietności. Samo wsparcie finansowe nie wystarczy, jeśli młodzi ludzie nie mają poczucia stabilności, bezpieczeństwa mieszkaniowego i przekonania, że przyszłość będzie przewidywalna. – Pandemia bardzo mocno podkopała to bezpieczeństwo. Wszystkie kryzysy, te wszystkie „czarne łabędzie”, wojny, bardzo podkopały nasze poczucie bezpieczeństwa – mówi Anita Błaszczak.

W ostatniej części rozmowy pojawia się pytanie o branże i regiony najbardziej narażone na skutki zmian demograficznych. Służba zdrowia, część rolnictwa i przemysłu mogą szczególnie mocno odczuwać braki pracowników, podczas gdy sektor IT może korzystać z rozwoju nowych technologii. Problemem może być także depopulacja mniejszych miejscowości, która uruchamia mechanizm błędnego koła: mniej mieszkańców oznacza mniej pracowników, inwestycji, szkół i usług. – Po prostu będziemy mieli kilka takich hubów gospodarczych, a reszta to będą „pustynie” – ostrzega Anita Błaszczak.

Czy zatem kryzys demograficzny musi oznaczać gospodarcze załamanie? Rozmowa pokazuje, że przyszłość nie jest przesądzona, ale wymaga przygotowania: inwestycji w ludzi, technologii, aktywizacji starszych pracowników, rozsądnej polityki migracyjnej i zmian w sposobie organizacji pracy. – Na razie mamy problemy, które próbujemy rozwiązać obecnymi metodami, takimi, jakie dzisiaj widzimy. Natomiast podejrzewam, że za kilka lat pojawią się nowe metody, nowe zawody, nowe technologie – podsumowuje Anita Błaszczak.